RELIGIA

Zobacz jak działa szatan w klubach dyskotekowych!

Mam 22 lata, jestem studentką. Kilka razy miałam się okazję przekonać, że im bliżej jest się Boga, tym bardziej szatan uderza w nasze słabe punkty. I to zupełnie niepostrzeżenie, zanim człowiek się zorientuje – czytamy na portalu ewangelizacyjnym „Miłujcie Się”. 

Nigdy nie byłam z nikim w stałym związku i chyba nigdy nie byłam zakochana. Przez bolesne doświadczenia z dzieciństwa bardzo trudno mi zaufać ludziom i angażować się w bliskość z nimi.

Jako studentka, zaczęłam często bywać w klubach studenckich. Nie po to, żeby pić piwo, ale żeby potańczyć, a tym samym pozbyć się stresu. Poznałam tam wielu chłopaków.

W takich klubach bardzo szybko ulega się nastrojowi chwili, atmosferze dobrej zabawy z nowo poznanym chłopakiem czy dziewczyną. To jest normalne.

Tylko że poprzez namiętne pocałunki i dotyk igra się ze swoją cielesnością, a wtedy bardzo łatwo zaciera się granica moralności. I tak było ze mną – co rusz poznawałam nowego faceta; najpierw był zwykły taniec, potem wyuzdane pocałunki i „rączki pod bluzką”… Tak bez uczucia, dla przyjemności.

Z dwoma poznanymi w klubie chłopakami zaczęłam się nawet spotykać częściej, ale okazało się, że poza cielesnością nic nas do siebie nie ciągnie. Gdyby nie moje wychowanie i przekonania, poszłabym z nimi do łóżka bez dbania o konsekwencje. Po prostu, pod wpływem chwili.

Nie wiedziałam już, co jest grzechem, a co nim nie jest. Zagubiłam się i nie umiałam ocenić, co jest dobre, a co nie. Nie odczuwałam potrzeby spowiadania się z tych zachowań.

Trwało to około roku. Żyłam w jakimś takim ciągu; od klubu do klubu, nieważne, co z nauką (na szczęście Bóg o mnie nie zapomniał i dawał mi dużo fuksów), ze zdrowiem – byle tylko było przyjemnie…

Kiedyś wpadłam w klubie na chłopaka, z którym miałam okazję spotkać się później kilka razy. Zaczęłam mu ufać, wydawał się bardzo wrażliwy, myślałam nawet, że coś do niego czuję, choć na pewno nie nazwałabym tego miłością.

Ufałam do chwili, kiedy wpadłam na niego akurat, jak – przepraszam za wyrażenie – obleśnie lizał się z jakąś dziewczyną. Tego nie da się inaczej nazwać. Wtedy dotarło do mnie, że ja w klubie wyglądałam identycznie – i ta myśl była dla mnie porażająca.

Udałam, że nic się nie stało, bo takie rzeczy są tutaj przecież normalne, ale czułam w głębi serca, że mnie skrzywdził, oszukał, poniżył; zarówno on, jak i wszyscy ci, których poznałam przed nim.

CAŁOŚĆ CZYTAJ TUTAJ >>>

 

Komentarze

Zobacz także

Czy można pouczać Papieża?

Redakcja malydziennik

Oni ochronią przed TERRORYZEM. Noś przy sobie ich relikwie

Redakcja malydziennik

Masz dość? Nic Ci nie wychodzi? Jest wyjście!

Redakcja malydziennik
Ładuję....