CYWILIZACJA

Zabili dwójkę dzieci, by ratować trzecie! To tragedia i działanie głęboko niemoralne

Media, także polskie, rozpisują się na temat pary, która zdecydowała się, za namową lekarzy, na zabicie przez aborcję dwójki swoich dzieci, by ratować trzecie. Wszyscy wskazują, że decyzja była dramatyczna, ale jednocześnie przyjmują milczącą, że była ona jedynie możliwa. Kłopot polega na tym, że tak nie jest.

Dwudziestoletnia Jemma Haig i jej konkubent Murray McKirdy spodziewali się trójki dzieci. Jednak podczas rutynowego badania okazało się, że dwójka z ich dzieci jest bliźniętami syjamskimi, zrośniętymi ze sobą  klatką piersiową, ze wspólnym sercem, układem oddechowym i pokarmowym. Lekarze mieli powiedzieć rodzicom, że nie ma szans, by uratować wszystkie dzieci, i dlatego – jeśli chcą, by to zdrowe przeżyło – powinni przeprowadzać selektywną aborcję i zabić dwójkę z dzieci. 

 

Jednak nawet z tekstów prasowych wcale nie wynika, że wybór był zero jedynkowy, i by tak przedstawiali go lekarze. Prawdopodobieństwo przeżycia bliźniąt syjamskich było wprawdzie bardzo niskie, ale ich matka sama przyznawała, że zdecydowała się je zabić, bo… nie chciała, by cierpiały. Aby zaś mówić o jakimkolwiek cierpieniu dzieci musiałyby się narodzić i przynajmniej przez jakiś czas normalnie funkcjonować. Nie dane im to jednak było.

 

Selektywna aborcja (a w istocie trzeba by powiedzieć zabicie dwójki z trójki dzieci, by ułatwić rozwój trzeciego) jest procedura bardzo niebezpieczną dla wszystkich dzieci w łonie matki. I to także jasno wynika z wypowiedzi matki. Ona sama przyznaje, że lekarze uprzedzili ją, że może to doprowadzić do śmierci całej trójki, a mimo to zdecydowała się na rozpoczęcie procedury. Wszystko oczywiście, jak zwykle w takich sytuacjach, w imię rzekomego miłosierdzia. 

 

Opowieść ta przedstawiana jest, jak zwykle w takich sytuacjach, z pełną otoczką emocjonalnych narracji. Decyzja miała „łamać serce” i być tragiczna, a jedynie możliwa. Problem polega tylko na tym, że nie negując dramatu i tragedii rodziców (bo stanęli oni wobec sytuacji autentycznego dramatu, by nie powiedzieć wprost greckiej niemal tragedii), to z punktu widzenia moralnego wybrano najgorsze z możliwych rozwiązań. Lekarze w takiej sytuacji powinni zrobić wszystko, by ratować całą trójkę dzieci. Ich rolą jest bowiem leczenie, a nie wskazywanie, kogo należy zlikwidować, by ratować życie komuś innemu. Jedynym moralnym działaniem byłoby więc ratowanie wszystkich.

 

Ratowanie życie jednych nie jest też, i nie może być, usprawiedliwieniem zabicia innych. Procedura aborcji, także selektywnej, jest zaś właśnie skazaniem na śmierć chorych, by ratować (a być może ułatwieniem jemu rozwoju, a lekarzom działania) zdrowych. Skazaniem na śmierć upośledzonych, by zachować „przestrzeń życiową” dla zdrowych. Jednym słowem jest to procedura głęboko eugeniczna, dyskredytująca życie chorych i niepełnosprawnych i stawiających je niżej niż życie zdrowych. To niedopuszczalne z punktu widzenia nie tylko katolickiej, ale każdej niemal każdej nieutylitarystycznej etyki.

 

I wystarczy zastanowić się, czy zgodzilibyśmy się na poświęcenie życia dwójki niepełnosprawnych osób, których stan jest naprawdę poważny, by uratować życie zdrowego? Czy zgodzilibyśmy się, by zabić niepełnosprawnego, by przeszczepić jego narządy zdrowemu? Nieliczni (choć niestety nie brakuje już i takich bioetyków) uznaliby to za usprawiedliwione. Ogromna większość odrzuca, i to z obrzydzeniem, taką moralną propozycję. I dokładnie tak samo trzeba ocenić to, co wydarzyło się w szpitalu w Edynburgu.

 

Ocena ta dotyczy to również sytuacji, gdy mówimy o sytuacji, w której rzeczywiście istnieć mógł wybór między śmiercią (naturalną) całej trójki, a abortowaniem dwójki z nich. Naturalna śmierć wpisana jest w nasze życie, i jako taka nie podlega ocenie moralnej. Jest dramatem i tragedią, ale nie jest aktem podlegającym ocenie moralnej. Inaczej jest z uśmierceniem człowieka (nawet by ratować innego człowieka), a tym jest aborcja. Zabójstwo podlega obecnie moralnej i powinno być ocenione jednoznacznie negatywnie. I właśnie dlatego nie ma i nie może być moralnego usprawiedliwienia dla tego, co wydarzyło się w Wielkiej Brytanii. To nie jest procedura czy wybór „łamiący serce”, ale zwyczajnie niemoralny, choć niewątpliwie wywołany sytuacją dramatyczną.

 

Tomasz P. Terlikowski

Źródło: Maly Dziennik

Komentarze

Zobacz także

Jak budować państwo? Na wierze a nie na genderze!

Redakcja malydziennik

Wściekły byk ZMASAKROWAŁ człowieka! To miała być tylko zabawa…

Redakcja malydziennik

Jak zarżnąć inicjatywę ZA ŻYCIEM w trzy miesiące?

Redakcja malydziennik
Ładuję....