POLITYKA

Zabić za wszelką cenę. Charlie może być leczony, ale lekarz i tak chcą go zabić, bo „ma za niską jakość życia”

Charlie Gard, o którego życie od kilku tygodni toczy się prawna i medyczna batalia, ma szanse na eksperymentalną terapię. Dr Michio Hirano z Uniwersytetu Columbia zapewnia, że szanse na poprawę zdrowia chłopca wynosi od 10 do 56 procent. Ale brytyjscy lekarze i tak chcą chłopca zabić, bo…

… ich zdaniem jego „jakość życia” będzie i tak bardzo niska, więc nie opłaca się go leczyć. Tak, tak, tak właśnie brzmi ich opinia. Już teraz wiadomo, że amerykański specjalista od zespołów, jakie dręczą Charliego daje mu spore szanse na skuteczną terapię, rodzicom udało się zebrać środki konieczne do leczenia dziecka, z propozycją terapii zgłosił się także… włoski szpital Bambino Gesu, ale to wszystko nie przekonuje lekarzy z Great Ormond Street Hospital. Oni i tak chcą go zabić. 

 

A powód jest taki, że – ich zdaniem – jakość jego życia będzie za niska. Lekarze w specjalnym oświadczeniu stawiają również pytanie o to, „jak można wycofać się z realizacji najlepszego interesu dziecka, by podtrzymywać terapeutycznie jego życie”. Ta nowomowa ukrywa w sobie tezę, że „najlepszym interesem jego dziecka” jest jego śmierć. Specjaliści z Great Ormond Street Hospital zapewniają także, że leczyli chłopca najlepiej, jak można i nie ma innych, skuteczniejszych terapii. I nie chodzi tu o leczenie, ale o to, że zdaniem lekarzy nie ma realnej możliwości poprawy „jakości życia chłopca”.

 

I tu dotykamy najistotniejszego, być może, problemu całej tej debaty, a mianowicie tego, czy „jakość życia” w ogóle powinna być brana pod uwagę w ocenie stanu pacjenta? Tak się bowiem składa, że jest t kryterium nieostre, nieprecyzyjne, a do tego wypowiadane przez ludzi zdrowych wobec chorych, przez silnych wobec słabych. „Jakość życia” to termin, który służy wyłącznie do usprawiedliwiania zabijania tych, których zdrowi i silni uznają za niegodnych życia. I tak niestety jest również w tym przypadku. Spór o życie Charliego to w istocie spór o to, czy lekarze powinni mieć prawo do oceniania, kto ma prawo do życia, bo jego „jakość życia” jest wystarczają, a kogo trzeba zabić, bo jego „jakość życia” jest za niska.

 

Smaczku całej sprawie dodaje także to, że konserwatywny (przynajmniej z nazwy) rząd Theresy May na strażnika interesów Charliego Garda wyznaczył prawniczkę, która jest działaczką organizacji opowiadających się za… wspomaganym samobójstwem. Victoria Butler-Cole od lat działa w organizacji Compassion in Dying, która wprawdzie nie wprost opowiada się za eutanazję, ale… pomaga ludziom realizować swoje uprawnienia do godnej śmierci w zgodzie z obowiązującym prawem… Sprawa Charliego jest zatem w zakresie jej zainteresowania, ale… raczej jako kazus, dzięki któremu można poszerzyć dostępność procedur kończących życie pacjentów, niż po to, by ich prawo do życia bronić. 

 

Wszystko to razem uświadamia, jak istotna z punktu widzenia medycyny i jej etosu jest ta sprawa. Od jej rozstrzygnięcia zależy odpowiedź na pytanie, czy medycyna i lekarze będą kierować się pytaniem o możliwość leczenia, czy eugenicznym w istocie pytaniem o to, czy czyjaś jakość życia jest wystarczająca…

 

Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

Komentarze

Zobacz także

Gadowski dosadnie komentuje wypadek Szydło, Merkel i napięcia na linii Chiny-USA!

Redakcja malydziennik

Wielka akcja przeciwko PEDOFILOM. Zatrzymano kilkanaście osób

Redakcja malydziennik

Cejrowski o oszustach na Facebooku i o tym, gdzie płynie zrabowana forsa

Redakcja malydziennik
Ładuję....