POLITYKA

Z samochodu zostały zgliszcza, a jemu nic się nie stało. Jak to możliwe?

O mały włos pastor z Bagdadu straciłby życie. W samochodzie, którym jechał, wybuchła bomba. Stał się jednak cud!

To miał być dzień jak zwykle. Pastor Joseph miał jechać do swojego kościoła samochodem. Wsiadł za kierownicę, zapalił silnik i nagle… ze wszystkich stron został otoczony ogniem. Było już jasne, że ktoś chciał go zamordować i w tym celu podłożył pod jego auto bombę. 

 

„Byłem zszokowany, nie wiedziałem co się dzieje. Wszystkie elementy mojego auta zostały zniszczone, z wyjątkiem fotela kierowcy, na którym siedziałem” – przytacza słowa pastora „God Reports”. 

 

„Samochód był cały w ogniu, a mnie płomienie nie dotknęły. Nie miałem nawet żadnego zadrapania. Mimo, że we włosach i szaliku znalazłem odłamki szkła i bomby, nie straciłem ani jednej kropli krwi” – mówi. 

 

Co się więc takiego stało? Pastor Joseph nie ma wątpliwości, że ocalał dzięki pomocy Boga. "Bóg dał mi dodatkowy czas, dał mi  kolejną szansę, bym służył ludziom w kraju ogarniętym wojną. Nie wyjeżdżamy z Bagdadu, chcemy tu być, bo tu tak wiele ludzi cierpi. Nie możemy ich zostawić” – tłumaczy pastor i dodaje, że czuje Bożą obecność w każdej chwili swojego życia.

Źródło: hellochristian.com/Mały Dziennik

Komentarze

Zobacz także

Premier Szydło kolejny raz zadziwia: "Europa musi powstać z kolan i musi …"

Redakcja malydziennik

Kaczyński ostro o Tusku: Nie jest w interesie Polski, by ktoś taki był przewodniczącym Rady Europejskiej

Redakcja malydziennik

Już w poniedziałek Premier Szydło może zacząć pracę

Redakcja malydziennik
Ładuję....