„Dziecko zaczęło wyć wniebogłosy i zanosić się z bólu, a ten banderowiec stał z diaboliczną twarzą i się przyglądał” – wspominał jeden ze świadków zbrodni wołyńskiej.

W nocy z 10 na 11 lipca 1943 r. doszło do kulminacji rzezi wołyńskiej. Wydarzenia te przeszły do historii pod nazwą „krwawej niedzieli”.

Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i jej zbrojne ramię – Ukraińska Powstańcza Armia – zaatakowały wówczas 167 polskich miejscowości. Zachowane opisy tamtych mordów wciąż mrożą krew w żyłach.

Oprawcy nie oszczędzali nikogo. Nie miały dla nich znaczenie wiek, ani płeć ofiar. Bestialstwo banderowców objawiało się w czerpaniu przez nich satysfakcji ze słuchania krzyków konających ludzi oraz błagania ofiar o litość…

Uwaga: w dalszej części tekstu przytoczono wiele brutalnych opisów ukraińskich zbrodni. Tylko dla osób o mocnych nerwach.

Czytaj także: Zamordował miliony niewinnych ludzi. Do DZIŚ ma swój pomnik w BRUKSELI!

„Na porządku dziennym było (…) wycinanie noworodków z łona matek i nabijanie ich na widły jako krwawe trofeum” – wspominała badaczka ludobójstwa na Wołyniu, Ewa Siemaszko w rozmowie z Wirtualną Polską.

Banderowcy w równie bestialski sposób mordowali własnych rodaków, jeśli ci nie popierali ich wizji „samoistnej Ukrainy”. Zabijali osoby będące w związkach małżeńskich z Polakami, jak i tych, którzy próbowali nieść im pomoc.

Mordowanie dzieci

Okrucieństwo zwolenników Stepana Bandery dotykało także najbardziej niewinne ofiary, czyli małoletnie dzieci. Ukraiński nacjonalizm – jak wyjaśnia Ewa Siemiaszko – był ruchem, który odrzucał wszelkie chrześcijańskie wartości.

Nacjonalista ukraiński miał być człowiekiem bezwzględnym. Nie mógł mieć żadnych wątpliwości i skrupułów natury moralnej. Miał nie mieć litości nie tylko dla polskich kobiet i dzieci, ale i członków własnej rodziny, jeżeli nie sprzyjali „sprawie”.

– mówi badaczka.

W Ostrówkach , niedaleko Sokoła na Wołyniu, dzieci i i kobiety wrzucono do zbiorowej mogiły. Oprócz zwłok ułożono w grobie blond warkocze polskich dziewcząt. Wskutek akcji w Ostrówkach, którą dowodził Iwan Kłymczak „Łysy”, zginęło 635 osób.

Komentarze