Na trawie rozłożył swoją marynarkę, by chłopcy mieli na czym usiąść. Rozśmieszał ich, robił głupie miny. W końcu usiadł między nimi. Złapał ich jednocześnie i dusił, aż przestali się ruszać. Później zgwałcił. Robert miał 7 lat, Radek – 5. – Nigdy wszyscy nie są zadowoleni – mówił, pytany o zabicie chłopców. Wkrótce Henryk K., zwany Monstrum z Chorzowa, kończy odsiadywanie kary 25 lat więzienia – czytamy na wp.pl.
FRAGMENT:

 On tego nie zrobił. Koledzy go wrobili – mówi Eugenia K., gdy prokuratura przesłuchuje ją w sprawie pierwszego zabójstwa, jakiego dokonał jej syn.
Henryk K. ma wtedy 14 lat. Razem z innymi dziećmi z sąsiedztwa bawi się na podwórku przed jedną z chorzowskich kamienic. Przytula je, bierze na ręce. Jedną z dziewczynek próbuje namówić, by weszła z nim do piwnicy. Inne dzieci ją powstrzymują. Po chwili woła inną: – Karinka, chodź tu na chwilę.

Karina ma 5 lat. Wchodzi do piwnicy. Chłopak skacze na nią z góry, łapie za szyję i dusi. Policjanci, którzy przeprowadzają oględziny zwłok, odnotowują, że dziewczynka ma obrażenia pochwy. Jest 23 września 1980 r.

Henryk K. przyznaje się do winy. „To z głupoty, nie ma co opowiadać” – mówi o zabiciu dziewczynki. A o gwałcie już po jej śmierci: „Próbowałem ją podnieść i wsadziłem jej rękę między nogi”. Po kilku latach dodaje: „Uważam, że stało się to z głupoty, w czasie zabawy i nie chcę wspominać, że dopuściłem się takiego zabójstwa”.

Działał bez rozeznania

Sąd dla nieletnich w Chorzowie orzeka, że 14-latek „działał bez rozeznania” i umarza sprawę śmierci Kariny. Umieszcza jednak Henryka K. w młodzieżowym ośrodku wychowawczym w Krupskim Młynie. Chłopak trafia tam 25 maja 1981 r.

Z opinii lekarskiej: „Urodził się w zmartwicy, do drugiego roku życia płacz z sinieniem i drgawki. W trzecim roku życia uderzony przewróconym stołem w głowę”. Lekarze uważają, że uraz mógł być przyczyną późniejszych napadów agresji.

Dalej piszą: „W ósmym roku życia skierowany do sanatorium psychiatrycznego, gdzie przebywał rok. Przez całe lata otrzymywał środki uspokajające, ale w ostatnim roku matka przestała je dawać”. W czasie późniejszych badań lekarze stwierdzają także encefalopatię okołoporodową, czyli trwałe uszkodzenie mózgu. Matka Henryka K. także leczy się w poradni zdrowia psychicznego. Ojciec jest alkoholikiem. Nie mieszka z rodziną.

CAŁOŚĆ TUTAJ >>>