Ukrainiec zasłabł w pracy, a szefowa wywiozła go do lasu. Mężczyzna zmarł!

36-letni pracownik z Ukrainy zasłabł w zakładzie produkcji trumien w Wielkopolsce. Szefowa nie udzieliła mu pomocy – zamiast tego porzuciła go w lesie. 

Do zdarzenia doszło w Jastrzębsku Starym w woj. wielkopolskim. Mężczyzna pochodzący z Ukrainy zasłabł podczas pracy, jednak jego szefowa zabroniła pozostałym pracownikom wzywać karetkę pogotowia. Kiedy wszyscy rozeszli się do domów rozegrał się dramat…

13 czerwca leśniczy znalazł na polanie zwłoki mężczyzny. Okazało się, że szefowa wywiozła mężczyznę ok. 125 km od zakładu pracy i porzuciła. Przy ciele nie znaleziono żadnego telefonu, ani dokumentów, które pozwoliłyby ustalić jego tożsamość.

Czytaj także: Pies rozpozna, czy masz raka. Wystarczy, że…

Jeden szczegół zwrócił jednak uwagę policjantów – ubranie nieboszczyka pokryte było wiórami. Funkcjonariusze poszli więc tym tropem, sprawdzając listy pracowników w lokalnych firmach stolarskich.

Zagadkę rozwiązali policjanci z Nowego Tomyśla. Udało im się ustalić, że porzucony mężczyzna to 36-letni Ukrainiec Wasyl Czornej. Mężczyzna od kilku miesięcy pracował na budowie i dorabiał sobie u kobiety, która wywiozła go do lasu pod Skokami. Z relacji pracowników wynikało, że zakład produkcyjny nie posiadał odpowiedniej wentylacji i 12 czerwca Wasyl zasłabł z powodu duszności.

Zatrzymana przez policję szefowa zakładu to 53-letnia Grażyna F. Kobieta od dawna zatrudniała u siebie nielegalnie Ukraińców i dlatego – z obawy przed problemami – nie wezwała karetki pogotowia.

Grażynie F. grozi teraz do pięciu lat więzienia za nieudzielenie pomocy i nieumyślnie spowodowanie śmierci.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Komentarze