Młody ksiądz ze wsi Kotuń popełnił niedawno samobójstwo. Wybrał śmierć przez powieszenie. Co skłoniło księdza do popełnienia tak ciężkiego w religii chrześcijańskiej grzechu?

Mieszkańcy Kotunia bardzo dobrze wypowiadają się o księdzu Piotrze i ze łzami w oczach uczestniczyli w jego pogrzebie. Prokurator wszczął śledztwo w sprawie śmierci wikariusza, a także zlecił sekcję zwłok. Sprawdzi to, czy osoby trzecie (groźbą lub uczynkiem) przyczyniły się do zabójstwa. Choć na razie nie można na pewno nic powiedzieć o przyczynach śmierci, to mieszkańcy mają swoje przypuszczenia.

 

CZYTAJ TAKŻE: 4-letni chłopiec ZMARŁ w czasie ZABAWY…UWAŻAJ, żeby twojemu dziecko też nie stało się TO

 

Uważa się, że samobójstwo księdza Piotra spowodowało gnębienie go przez proboszcza. Wikariusze na plebanii mieli zupełnie odmiennie życie niż proboszcz. Mieszkali w oddzielnym budynku, w gorszych warunkach, przez długi czas bez ogrzewania. Podczas gdy proboszcz miał dla siebie cały domek. Wykluczał księdza Piotra ze społeczności księży, nie zapraszał go na spotkania i nie pozwalał przeprowadzać Mszy Świętej, jak mówią mieszkańcy.

 

Nieraz było tak, że przy jakiejś ważniejszej uroczystości proboszcz księdza odpychał i sam mszę prowadził. Jemu nic nie było wolno, tylko słuchać i być posłusznym – mówi jedna z mieszkanek.

 

Młody wikariusz po prostu tam nie pasował. Był życzliwy i dobry, z wszystkimi rozmawiał i się interesował – prawdziwy ksiądz z powołania, a nie skąpy i chytry jak proboszcz. Jego samobójstwo było prawdziwym ciosem dla mieszkańców Kotunia.

 

 

Źródło: wp.pl

Komentarze