CYWILIZACJA

Terlikowska: Co ważniejsze – pornobiznes czy dzieci?

To nie jest ograniczanie wolności – tak w takiej sytuacją krzyczą zwolennicy pornografii. To działanie mające na celu ochronę nieletnich użytkowników przed nieodpowiednimi treściami. Czy tym razem się uda?

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie mają wątpliwości – prawo w tym zakresie jest zbyt liberalne, dlatego trzeba je w końcu zmienić. W trosce o dzieciaki, które dziś mają w zasadzie nieograniczony dostęp do treści pornograficznych. Swego czasu „Gazeta Wyborcza” przytaczała badania psychologów z SWPS, z których wynikało, że 12 proc. nastolatków przyznaje się do tego, że wiedzę na temat seksualności czerpie z pornografii. 12 procent, czyli średnio co piąty nastolatek. Spora to grupa. I spory to problem, że pornografia internetowa to miejsce, gdzie dzieciaki zdobywają wiedzę o najbardziej intymnych i najbardziej wrażliwych sferach życia człowieka. Tyle tylko, że to, co dostają w Internecie, to obraz fałszywy, zakłamany, wypaczony, w zasadzie niemający nic wspólnego z rzeczywistością. Bo seks to nie tylko technika, ale przede wszystkim emocje. Nie ma chyba innej sfery życia, w której tak bardzo można człowieka zranić, jak właśnie w sferze relacji seksualnych. I dlatego zamiast płakać nad tym, że młodzież z pornografii korzysta, należy zrobić wszystko, żeby dostęp do pornografii dla młodych ludzi ograniczać.

 

Zadanie to nie jest proste, bo biznes pornograficzny o żadnych ustępstwach czy ograniczeniach nie chce słyszeć. Wystarczy przytoczyć liczby, żeby zobaczyć, jak zdominował on Internet i ile jest faktycznie wart. Z badań przytoczonych w książce „Cyberseks. Skuteczna walka z uzależnieniem” wynika, że rokrocznie strony pornograficzne w Internecie odwiedza ok. 72 mln osób. Około 24 procent zadań wyszukiwania jest związanych z pornografią (słowo „seks” należy do czołówki fraz podawanych w wyszukiwarkach, w statystykach anglojęzycznych jest to trzecie w kolejności słowo po „and” i „the”). 8 procent wszystkich wysyłanych e-maili zawiera treści pornograficzne. Przeciętny wiek pierwszego kontaktu z treściami pornograficznymi w Internecie to 11 lat. 70 proc. nastolatków przyznaje, że zetknęło się w Internecie ze zdjęciami pornograficznymi. 30 proc. odwiedzających pornograficzne strony internetowe to kobiety. I teraz największa petarda – rocznie na pornografię internetową ludzie wydają około 320 milionów dolarów. Ta suma może przyprawić o zawrót głowy. Z pozoru niewinna rozrywka, bo czymże jest surfowanie po Internecie, nieźle więc drenuje kieszenie i mózgi. Bo uzależnienie od pornografii to problem coraz powszechniejszy.

 

Dlatego warto wspierać każdą inicjatywę, która dąży do tego, by ten rynek „ucywilizować”, choć to nie jest adekwatne słowo. Trudno bowiem cywilizować coś, co z definicji jest zaprzeczeniem wszelkiego prawa, porządku i moralności. Co więc proponuje na przykład Stowarzyszenie „Twoja Sprawa”? Domaga się ono od wszystkich dostawców Internetu w Polsce wprowadzenia, na poziomie serwerów, rozwiązań technologicznych, które utrudnią dzieciom i młodzieży kontakt z niebezpiecznymi treściami w Internecie. Walczy też o domyślne wyłączenie kategorii treści „18+” w Internecie dostarczanym przez telefonię komórkową, o domyślne wyłączenie sms-ów o podwyższonej płatności, które umożliwiają dzieciom zakup na komórkę filmów pornograficznych. I to jest konkret, o który warto zabiegać, promować, wspierać. W tym kierunku mają iść też zmiany, nad którymi pracują posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Takie działania i postulaty wspiera 86 procent respondentów (dane Stowarzyszenia „Twoja Sprawa”). Oczekiwania społeczne są więc ogromne, nie ma więc na co czekać. Tu nie chodzi bowiem o wolność, a o moralność i wychowanie. Warto o to zadbać dla dobra naszych dzieci. I warto dopingować posłów, by nie zabrakło im zapału.

 

Małgorzata Terlikowska 

Źródło: Mały Dziennik

Komentarze

Zobacz także

Dialog międzyreligijny w praktyce. Żydzi siedzą obok muzułmanki, a zdjęcie robi…

Redakcja malydziennik

SZOK! Mężczyzna SAM zgłosił się na policję! Nie mógł żyć ze świadomością, że…

Redakcja malydziennik

Demokracja we Francji właśnie umarła. Lekarze katoliccy nie mają wątpliwości

Redakcja malydziennik
Ładuję....