CYWILIZACJA

Taką promocję lubią nawet dzieci! I teraz chcą to robić codziennie

A to dopiero zaskoczenie! Takiego obrotu spraw nasze dzieci się zupełnie nie spodziewały. W sklepiku,w którym kupowały pamiątki, trafiły na niezwykłą promocję.

Sklepik przy krzeszowskim sanktuarium prowadzą siostry benedyktynki. Zawitaliśmy tam po drodze z górskiego szlaku. W końcu do domu trzeba przywieźć jakieś pamiątki. A u sióstr było wszystko – różańce, aniołki, książki, pierniczki, a do tego wiele z rzeczy własnoręcznie przez siostry zrobionych. Zawrót głowy gwarantowany i dylemat – co wybrać, bo wszystko piękne i kolorowe.

 

Decyzja nie należała do najłatwiejszych. Już coś wybrały, ale szybko zmieniały zdanie, odkładały na miejsce, wybierały inną rzecz. Przy okazji narobiły sporego zamieszania. Dziękujemy siostrom za cierpliwość. Ale nie to było najważniejsze. Niespodzianka dopiero miała nadejść.

 

Kiedy już wszyscy wybrali pamiątki, a ja za nie zapłaciłam, przeurocza siostra zapowiedziała, że jeszcze czeka na dzieci (i rodziców) promocja. Nie była to bynajmniej degustacja wypiekanych w klasztorze pierniczków (choć pewnie niejednemu z nas taka myśl pojawiła się w głowie), ani wybieranie wyplatanych różańców. Nie była to żadna zniżka, ani promocja w stylu trzy rzeczy za dwie. W promocji dzieci (ale też i rodzice) dostały od siostry błogosławieństwo – krzyżyk na czole. Ten ważny gest nasze dzieci znają, choć przyznam szczerze, że nie zawsze w ferworze codzienności o nim pamiętamy. A to przecież niesamowite narzędzie, w które nas rodziców wyposażył sam Pan Bóg. Jak przypominają w swojej książce „Męski dekalog” Piotr Zworski i ks. Michał Olszewski, „błogosławmy naszą rodzinę każdego dnia. To jest wielki gest. Pan Bóg położył przed nami błogosławieństwo i przekleństwo, a my w swojej wolnej woli wybieramy. Fajnie by było, gdybyśmy jednak wybierali błogosławieństwo, a nie przekleństwo. Bo żeby potem nasze dzieciaki wybierały błogosławieństwo, niezbędne jest błogosławieństwo rodzicielskie”. Ale także błogosławieństwo dziadków, rodziców chrzestnych, napotkanych księży czy właśnie sióstr zakonnych.

 

Ale to nie koniec. Bo siostra nie tylko pobłogosławiła nas i dzieci, ale także poprosiła o błogosławieństwo dla siebie. Młodsze dzieci nie bardzo wiedziały, co mają robić, ale w końcu drżącą rączką nakreśliły siostrze znak krzyża na czole. Przy okazji zobowiązały się, że i w domu będą nie tylko czekały na krzyżyk od rodziców, ale i same będą błogosławić tych, którzy dali im życie. Siostra była na tyle przekonująca, że o krzyżyku pamiętać nie musimy, doskonale pamiętają o tym nasze dzieci, które pilnują, by nie pójść spać bez błogosławieństwa: „Niech Cię Pan błogosławi i strzeże, niech rozpromienia swoje oblicze nad Tobą”.  

Źródło: MalyDziennik.pl

Komentarze

Zobacz także

Uwaga! Bezgłowe zwłoki odnalezione w lesie

Redakcja malydziennik

Bezczelni Czeczeni udawali uchodźców! Okazali się zwykłymi…

Tragedia na lodowisku! Łyżwiarz umierał na oczach żony…

Redakcja malydziennik
Ładuję....