Zwolenników hipotezy, że Ziemia jest płaska przybywa. Teraz aby udowodnić swoją tezę i zamknąć usta niedowiarkom, wypłyną w rejs i …dopłyną do krawędzi planety.

Rejs, który zaplanowano na 2020 rok organizuje Międzynarodowa Konferencja Płaskiej Ziemi. Rejs ma być całkowicie poważny i zorganizowany z rozmachem. Na statku badawczym jego uczestnicy będą mogli korzystać z basenów i restauracji oraz innych atrakcji jak np. sztuczna fala.

Specjaliści głównego obiegu mówią, że płaskoziemcy mogą mieć poważny problem techniczny. Chodzi o nawigację. Otóż nawigacja została stworzona przy założeniu, że Ziemia jest…okrągła. Na przykład System GPS bazuje na 24 satelitach, które… orbitują wokół Ziemi.

Istnieje wiele dowodów na kulistość Ziemi, jednak spora grupa ludzi wierzy, że Ziemia jest płaska.

Z niecierpliwością czekamy na wyniki ekspedycji.

Źródło: Wp.pl

Fot. Olabloga

Zobacz też: https://malydziennik.pl/niemcy-deportuja-cudzoziemcow-dotyczy-to-glownie-polakow/

Do roku 2020 populacja dzikich zwierząt może się zmniejszyć aż o 67 procent.

Według najnowszego raportu WWF w latach 1970-2012 liczebność populacji ssaków, ptaków, gadów, płazów i ryb zmniejszyła się średnio o połowę. Kolejne dekady nie będą lepsze – według szacunków ekspertów do 2020 r. z Ziemi może zniknąć aż dwie trzecie populacji kręgowców.

Zdaniem naukowców to najszybciej postępujący proces wymierania w historii Ziemi.

Gatunki zwierząt świadczą ważne usługi ekosystemowe

– Bogactwo przyrody znika na naszych oczach. Dane zawarte w raporcie są alarmujące, bo gatunki zwierząt stanowią ogromną część usług ekosystemowych, od których wszyscy jesteśmy bardzo zależni. Zachodzące zmiany wpływają także na czystość powietrza, jakość wody, ilość pożywienia i tempo zmian klimatu – powiedział ekspert WWF Polska, Jakub Skrzypczyk.

Bardzo istotne jest przeciwdziałanie tej tendencji już teraz, wdrożenie gotowych rozwiązań, które pozwolą korzystać z zasobów planety w sposób zrównoważony, szczególnie w obszarze produkcji żywności, energii i przepływów finansowych.

Degradacja siedlisk, eksploatacja przyrody

Gatunki giną głównie na skutek działalności człowieka, który degraduje i eksploatuje Ziemię na skalę niespotykaną w historii cywilizacji.

Wśród największych zagrożeń dla gatunków, jakie wymieniono w dokumencie, uznano utratę siedlisk – w dużej mierze z powodu rolniczej działalności człowieka, a także degradację i nadmierną eksploatację przyrody – m.in. w wyniku przełowienia ryb. Groźne są też zanieczyszczenia, rozprzestrzenienie gatunków inwazyjnych i choroby.

Antidotum: rozszerzenie sieci obszarów chronionych, zrównoważona produkcja

Oprócz zagrożeń raport WWF przedstawia rozwiązania służące poprawieniu sytuacji środowiska i zagrożonych gatunków, jak np. rozszerzanie globalnej sieci obszarów chronionych.

Kolejnym wskazywanym kierunkiem jest sprawiedliwy dostęp do żywności, wody i energii. Eksperci zwracają też uwagę na konieczność „bardziej racjonalnej konsumpcji”, a także zrównoważonej produkcji żywności. Obecnie rolnictwo zajmuje około jedną trzecią całkowitej powierzchni lądów i wymaga zużycia prawie 70 proc. zasobów słodkiej wody.

Źródło: teraz-środowisko.pl

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/to-cie-poruszy-nastolatka-daje-lekcje-najwazniejszym-politykom-na-swiecie/

W Chinach ukończono budowę gigantycznej anteny. Nie ma na świecie drugiego tak ogromnego obiektu. Wojskowa instalacja zajmuje powierzchnię ponad 2250 km kw, jest około pięć razy większa od Nowego Jorku, a jej budowa wzbudziła sporo kontrowersji.

Po 13 latach pracy udało się ukończyć projekt gigantycznej anteny. Wykorzystuje ona skrajnie niskie częstotliwości (ELF), które stosowane są do komunikacji z łodziami podwodnymi.

Chińczycy trzymają w tajemnicy miejsce budowli, jednak według raportu chińskich mediów, znajduje się gdzieś w środkowej części państwa, na obszarach obejmujących Hubei, Henan i Hunan. Żyje tam łącznie ponad 230 milionów ludzi, których może dotknąć negatywny wpływ fal ELF.

Sygnały emitowane przez antenę mogą nie tylko poruszać się przez atmosferę, ale także przez skorupę ziemską. Chińczycy twierdzą, że są w stanie dotrzeć nawet na 3500 km wgłąb planety. A to ma rzekomo pomóc w poszukiwaniu złóż cennych minerałów czy ropy. Głównym zastosowaniem będzie jednak komunikacja z okrętami podwodnymi nawet podczas bardzo głębokiego zanurzenia.

Główna struktura powierzchni projektu WEM to para linii wysokiego napięcia rozciągających się z północy na południe oraz ze wschodu na zachód. Stalowe wierze układają się w krzyż o szerokości 60 km i 80 km do 100 km długości. Tym samym radar jest bardzo trudny do wykrycia, bo nie różni się niczym od standardowych linii energetycznych.

Amerykanie również podjęli się realizacji takiego projektu, ale został porzucony. Sanguine miała być totalnie identyczną instalacją, której budowę przerwano ze względu na protesty mieszkańców Stanów Zjednoczonych. I nie bez powodu, bo Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem, należąca do WHO, ostrzegała, że fale ELF mogą znacznie przyśpieszać rozwój nowotworów.

Źródło: WP.pl

FOT. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/chiny-zaatakowaly-usa-wojna/

W Katowicach od tygodnia trwa najważniejsza konferencja klimatyczna COP 24 na świecie. Jej celem jest ustalenie w jaki sposób powstrzymać globalne, negatywne skutki zmian klimatu, które grożą zagładą życia na Ziemi.

Szczyt klimatyczny to dziesiątki spotkań, paneli i konferencji, w które zaangażowane jest ponad 200 krajów. Głównym tematem jest wypracowanie takich metod funkcjonowania cywilizacji, które pozwolą na zmniejszenie emisji CO2 pochodzącego ze spalania węgla i ropy oraz zatrzymanie katastrofalnych zmian klimatycznych na Ziemi.

Szczytowi przewodzi Polska, której rząd uważa, że nie możemy zrezygnować z eksploatacji węgla. Wg. prezydenta Dudy i premiera  Mazowieckiego oraz ministra środowiska Kowalczyka, węgiel to nasz strategiczny surowiec, którego zasoby pozwolą nam zachować niezależność energetyczną przez kolejnych 200 lat. Specjaliści oceniają, że węgla starczy nam na około 30 lat a jego eksploatacja jest nierentowna. Również utrzymywanie polskich kopalń z armią górników powoduje straty budżetowe.

Tymczasem cały świat jest przekonany, że tylko rozwój odnawialnych źródeł energii może uchronić życie na Ziemi przed zagładą. Naukowcy obliczyli, że przy obecnym spalaniu węgla, ropy i gazu, ziemski klimat załamie się w ciągu 12 lat i dojdzie do nieprzewidywalnych, skrajnie destrukcyjnych zmian klimatycznych, które doprowadzą do załamania życia na planecie.

Konferencja miała zakończyć się dziś wypracowaniem powszechnie przyjętych zasad, dzięki którym ocalenie życia na Ziemi będzie możliwe. Niemal wszyscy są przekonani, że jesteśmy ostatnim pokoleniem, które może zatrzymać globalną katastrofę.

Tymczasem na szczycie zapanował impas. Strony nie są w stanie się dogadać. W środę do Katowic po kilku dniach wrócił Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres. W swoim wystąpieniu zaznaczył, że rozmowy nie idą w dobrym kierunku. – Widzę, że pomimo pewnego postępu, bardzo wiele pozostaje do zrobienia – powiedział i ostrzegł, że „stawka na COP24 nie mogłaby być wyższa”. W jego ocenie kluczowe kwestie polityczne są nadal nie rozwiązane. Wynika to ze ścierania się wielu odmiennych koncepcji i prób zabezpieczenia własnych interesów przez uczestników szczytu. Nawet w obliczu globalnej zagłady narody świata nie potrafią się zjednoczyć i wypracować spójnej metody, która ocali nasze życie.

W powszechnej ocenie zmarnowanie szansy na porozumienie jest skrajną nieodpowiedzialnością polityków i rządów państw. Odłożenie porozumienia do kolejnego szczytu będzie oznaczało, że nie jesteśmy już w stanie uratować świata jaki znamy. Grozi nam globalna zagłada i rozpad cywilizacji.Czekają nas niewyobrażalne susze, pożary, brak wody pitnej, głód, tornada i powodzie.

Niestety polski rząd jest jednym z hamulcowych porozumienia.

Źródło: Nauka o klimacie, Gazeta.pl

fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/to-cie-poruszy-nastolatka-daje-lekcje-najwazniejszym-politykom-na-swiecie/

Ksiądz Marian Rajchel, egzorcysta z diecezji przemyskiej, opowiadał, że podczas jednego z egzorcyzmów demon wrzasnął: Ten Wasz PAPIEŻ!!! On tym pocałunkiem więcej nam szkody czyni niż WY WASZYMI egzorcyzmami! Jeden taki pocałunek gorszy niż 1500 egzorcyzmów. Dla nas to był tylko piękny gest – mówił ks. Marian. – Nie… to była miłość do tej ziemi i zły duch to dobrze odczytał.

Chodziło o pocałunek, który Jan Paweł II składał na ziemi za każdym razem, gdy przybywał do jakiegoś kraju. Tego pocałunku nauczył się od św. Jana Marii Vianneya, proboszcza z Ars, który czynił to samo, przekraczając granicę parafii, do której został posłany. Innym razem, jak mówił egzorcysta, Zły nie wytrzymał: Najgorszy był dzień jego urodzenia… powtórnego, dla nieba. Na jego wezwanie ja pierzchnąć muszę.

Francesca z Umbrii

Bywało i tak, że Jan Paweł II sam sprawował egzorcyzmy. Jedna z takich sytuacji wydarzyła się w Watykanie w pierwszych latach pontyfikatu. Biskup Ottorino Pietro Alberti ze Spoleto wziął pod ramię kobietę i wspólnie z jej proboszczem, księdzem Baldino, wprowadził ją do pokoju. Francesca, 22-letnia mieszkanka Umbrii, stawiała opór. To był wyjątkowo trudny przypadek. Ani Alberti, ani nikt inny w jego diecezji nie mógł sobie dać z tym rady. Już kiedyś w Spoleto miała miejsce podobna sytuacja. W 1951 roku miejscowy egzorcysta, ksiądz Corrado Balducci, nie potrafił wypędzić złego ducha z pewnej starszej kobiety. Zawiózł ją do ówczesnego papieża Piusa XII, który uwolnił nieszczęśliwą. Czy papież z Polski pomoże Francesce?

Jan Paweł II wszedł do pokoju. Kobieta natychmiast rzuciła się na ziemię i zaczęła wrzeszczeć. Tarzała się po podłodze i krzyczała, krzyczała tak głośno, że słychać to było w pobliskich pomieszczeniach. Papież otworzył rytuał egzorcyzmów i zaczął się modlić. Minuta, dwie, trzy. Wrzask nie ustawał. Francesca przewracała się z boku na bok, kręciła się, wydawało się, że za chwilę oczy wyskoczą jej z orbit.

– Jutro odprawię za ciebie Mszę – powiedział Jan Paweł II. Kobieta znieruchomiała. Usiadła na podłodze i spojrzała na Ojca Świętego. Miała zupełnie inny wzrok niż przed chwilą. Jej oczy patrzyły rozumnie, była w nich jakaś pogoda i spokój. Wstała.

– Co się stało? – zapytała.

– Francesca, wróciłaś, odzyskaliśmy cię! – proboszcz Baldino był zachwycony. – Modlitwy Ojca Świętego uwolniły cię od demona. Jan Paweł II przyglądał się jej uważnie. – Pierwszy raz widzę coś podobnego, to prawdziwa scena biblijna – powiedział. Uścisnął Francescę, pobłogosławił ją i wyszedł.

Zły duch to nie symbol

Jezus wielokrotnie uwalniał ludzi od złych duchów. Miał nad nimi władzę, którą one rozpoznawały i poddawały się jej. Tak było w tamtych, odległych czasach. Ale teraz, w XXI wieku? Nawet wśród ludzi Kościoła nierzadki był pogląd, że ewangeliczne opisy egzorcyzmów to pełne wschodniej przesady symboliczne opowieści. Niechętnie tłumaczono zło działaniem niewidzialnych mocy. Przyjaciel Jana Pawła II, francuski pisarz André Frossard, podjął nawet polemikę z tymi poglądami, publikując książkę „36 dowodów na istnienie diabła”.

Papież nie potrzebował tych dowodów. Wystarczyło zobaczyć Auschwitz, posłuchać opowieści więźniów obozów koncentracyjnych, pomyśleć o Katyniu. Diabolos, ten który przeciwstawia sobie ludzi, rozbija jedność, posługuje się kłamstwem, wprowadza zamęt w ludzkie dusze – tego dnia był tak blisko niego. Ale uciekł. Wystarczyło jedno zdanie: Jutro odprawię za ciebie Mszę.

Paweł Zuchniewicz

Artykuł ukazał się w numerze 20 (kwiecień 2014) Miesięcznika Egzorcysta.