Ksiądz z sanktuarium „Marii Śnieżnej” na Górze Iglicznej poraził turystę paralizatorem.

Dlaczego ksiądz tak postąpił? Jak twierdzi ” w obronie własnej”, bo turysta przyszedł do sanktuarium z yorkiem. Pies szczekał, mężczyzna wziął go na ręce, ale ksiądz i tak zaatakował paralizatorem.

 

Zdarzenie to miało miejsce w 2016 r., a w lutym 2017 r. zapadł wyrok w tej sprawie ksiądz miał zapłacić 10 tys. zł. nawiązki dla poszkodowanego oraz być pozbawiony wolności i w tym czasie wykonywać prace społeczne.

Czytaj także: Młody ksiądz popełnił samobójstwo poprzez…

 

Ksiądz się odwołał od wyroku twierdząc, że jest chory. Powołano biegłego, który potwierdził słowa księdza. Jak się jednak okazuje, zły stan zdrowia nie przeszkadza duchownemu w pełnieniu funkcji kapłańskich.

 

W tym tygodniu Sąd zadecydował, że ksiądz jednak powinien odbywać karę. Czy tak zrobi? Nie wiemy. Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że postawa księdza zarówno względem turysty, jak i zachowanie w toku sprawy sądowej odbiega znacznie od tego, czego oczekiwalibyśmy od duchownego.

 

fot. wikipedia

 

W sierpniu 2018 r. obecnie 19-letnia Taylor Smith zepchnęła z mostu dwa lata młodszą koleżankę Jordan Holgerson.

Zdarzenie miało miejsce w parku Moulton Falls (USA) gdzie dziewczyny wybrały się z grupką przyjaciół.

Jordan miała skoczyć z mostu, z wysokości niemal 20 metrów do wody. W ostatniej chwili dziewczyna zaczęła się wahać. Wtedy Taylor zepchnęła koleżankę do wody (video ze zdarzenia poniżej).

 

Jak wspomina Jordan:

„Koszmar zaczął się dla mnie, kiedy spadałam przez powietrze i byłam naprawdę przerażona!(…)

Kiedy byłam wyciągana z wody, myślałam:„ Umrę ”, ponieważ nie mogłam oddychać. Obserwowałam, jak moje ciało w sekundzie zmienia kolor.” /cyt. za nbcnews/

 

Czytaj także: Matka spaliła dziecko!

 

W wyniku upadku Jordan miała złamanych sześć żeber i przebite płuca.

Sprawczyni wypadku dostała wyrok – 2 dni więzienia, 38 dni prac społecznych, 300 dolarów grzywny i zakaz kontaktów z Jordan przez 2 lata.

Jak widać, sędzia Clark Darvin Zimmerman wziął pod uwagę wiek oskarżonej i dlatego wydał tak łagodny wyrok. Bo konsekwencje tak głupiej zabawy mogły być tragiczne.

 

Czytaj także: 24-latka zmarła po wyzwaniu ciasteczkowym

 

fot. screen you tube

Aktorka Grażyna Wolszczak pozwała Polskę za zanieczyszczenie powietrza i skutki tzw. smogu. Sąd przyznał jej rację. Skarb Państwa musi zapłacić 5 000 zł na organizację wskazaną przez aktorkę.

Aktorka pozwała Skarb Państwa za zanieczyszczenie powietrza i jego skutki. Przed sądem uzasadniała, że „Ja czuję się coraz bardziej osaczona. Moje podstawowe prawo, czyli wolność, została ograniczona. Muszę śledzić raporty o jakości powietrza”.

Sąd uznał racje aktorki. W uzasadnieniu podano, że Polska należy do krajów o najgorszym stanie powietrza w Europie. W ciągu wielu lat dopuszczalne normy zawartości pyłów w powietrzu były wielokrotnie przekraczane nawet ponad 1000%. Sąd podkreślił, że istnieją akty prawne mówiące że to Polski rząd odpowiada za jakość powietrza: „W przepisach prawa krajowego nie zapewniono skutecznej realizacji celów dyrektywy UE. Sąd nie miał wątpliwości, że brak skutecznych działań narusza dobra osobiste powódki, w szczególności prawo do korzystania z walorów nieskażonego środowiska naturalnego oraz prawo do wolności poprzez ograniczenie aktywności na świeżym powietrzu”.

Skarb Państwa musi zapłacić 5000 zł na wskazany przez aktorkę cel. Ta zapowiedziała, że będzie to jedna z fundacji zajmujących się walką z rakiem.

To pierwszy taki wyrok w Polsce. Prawdopodobnie będzie miał ogromne i przełomowe znaczenie. Już powstał obywatelski ruch, który przygotowuje pozew zbiorowy w związku ze złym stanem powietrza w kraju. Inicjatorką akcji „Pozywam za Smog” jest aktorka Katarzyna Ankudowicz. Za jej sprawą włączyli się w nią między innymi: Mariusz Szczygieł, Jerzy Sthur czy Tomasz Sadlik.

Rzecznik Ministerstwa Środowiska Aleksander Brzózka już zapowiedział, że resort poprosi o pisemne uzasadnienie wyroku. Nie wyklucza odwołania się od wyroku, który nie jest prawomocny.

Źródło: TVN 24, Strajk eu.

Fot. Hello Zdrowie

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/liderzy-ochrony-przyrody-w-europie-produkuja-najwiecej-smieci-jak-wypada-w-rankingu-polska/

 

Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej stwierdził  – komunizm nie ma nic wspólnego z totalitaryzmem. Troje działaczy Komunistycznej Partii Polski nie propagowało zakazanych poglądów na łamach czasopisma „Brzask”.

Sprawa dotyczy represji, jakimi zostali dotknięci działacze Komunistycznej Partii Polski, będący redaktorami „Brzasku”. W 2016 roku trzech komunistów zostało skazanych w trybie nakazowym na prace społeczne za propagowanie ustroju totalitarnego. O wyroku dowiedzieli się z mediów. Nikt ich nie wzywał na rozprawę, nie mieli możliwości złożenia wyjaśnień. Werdykt zapadł w oparciu wyłącznie o zgromadzony materiał dowodowy. Komuniści mieli zapłacić grzywnę oraz grabić trawniki w ramach kapitalistycznego czynu społecznego.

 

Działacze KPP odwołali się od wyroku.  Sąd Apelacyjny skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia na szczeblu rejonowym. Sprawa ślimaczyła się przez trzy lata. Wyrok zapadł w piątek. Troje redaktorów zostało uznanych za niewinnych. Wyrok nie jest prawomocny. Istnieje więc ryzyko, że zostanie wniesione odwołanie. Warto jednak zauważyć, że podczas odczytania uzasadnienia  sąd podkreślił, że należy odróżnić propagowanie totalitarnego ustroju państwa od propagowania komunistycznych poglądów.

– Sąd bardzo wnikliwie przeanalizował wszystkie materiały, przeprowadził dokładną analizę. Wynika z niej, że nie propagujemy totalitaryzmu, a wręcz przeciwnie, my jako partia komunistyczna dążymy do idei sprawiedliwości społecznej – powiedział po ogłoszeniu werdyktu Krzysztof Szwej, lider Komunistycznej Partii Polski.

Zdruzgotany wyrokiem był natomiast Bartosz Kownacki, który w tej sprawie występował w roli konfidenta. To właśnie poseł PiS doniósł do prokuratury na działaczy KPP. Teraz przeżywa ciężkie chwile. W rozmowie z TVP Katowice po raz kolejny w desperacki sposób zrównał komunizm z nazizmem, mimo, że sąd stwierdził inaczej.

Źródło: Strajk.eu

FOT. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/uczcili-adolfa-hitlera-co-ich-za-to-spotka/

 

 

Sąd skazał mężczyznę oskarżonego o pobicie młodej muzułmanki na Woli. Kamil B. usłyszał wyrok czterech miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok. Będzie też musiał przeczytać książkę „Ani życie, ani wojna. Czeczenia oczami kobiet”, a analizę jej treści przedstawić kuratorowi sądowemu.

Mężczyzna był oskarżony o obrazę uczuć religijnych pokrzywdzonej, jej publiczne znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej z powodu przynależności wyznaniowej. Do napaści doszło we wrześniu ubiegłego roku, przy ulicy Nowolipie.

Wyrok w tej sprawie zapadł we wtorek, 4 grudnia. „Sąd uznał oskarżonego Kamila B. za winnego” – czytamy w komunikacie sekcji prasowej Sądu Okręgowego. Mężczyzna został skazany na cztery miesiące więzienia w zawieszeniu na rok.

Sąd nakazał mu też przeczytanie książki „Ani życie, ani wojna. Czeczenia oczami kobiet” autorstwa Petry Prochazkovej, czeczeńskiej korespondentki wojennej. Opisała ona historię sześciu kobiet – Czeczenek i Rosjanek, by zwrócić uwagę świata na tragedię wojny i pokazać, że mimo ekstremalnych warunków, próbują one normalnie żyć i chronić swoich bliskich przed głodem, zimnem i niebezpieczeństwem. W przeciągu pół roku od uprawomocnienia się wyroku, Kamil B. będzie musiał zdać sprawozdanie z jej treści kuratorowi sądowemu.

Sąd podkreślił w uzasadnieniu wyroku, że choć przedstawiciele różnych kultur mają różną wrażliwość, to wtorkowe orzeczenie pokazuje szacunek i wrażliwość na odczucia muzułmanów. Pojawiło się też stwierdzenie, że w przypadku każdej religii w analogicznej sprawie powinien zapaść taki sam wyrok.

Źródło: TVN Warszawa

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/zakonnica-pedofilka-ofiary-doszly-do-glosu/

Salomon Demissie został pobity w sierpniu 2017 roku na warszawskich Bielanach. Napadło go dwóch pijanych mężczyzn. Zanim doszło do rękoczynów, usłyszał rasistowskie obelgi. Agresorzy stanęli pod sądem. Wyrok skazujący usłyszał tylko jeden z nich.

– Wracałem z pracy. Przed blokiem, gdzie mieszkam, podeszło do mnie dwóch mężczyzn i zaczęło mnie bić. Jeden z nich gonił mnie, drugi wyszedł z naprzeciwka i powiedział, że nigdzie nie ucieknę. Zaczęli mnie bić. Krzyczeli: „czarnuchu, czarnuchu”. Nie wiem co będzie dalej, boję się – relacjonował pobity mężczyzna.

Dla Salomona spotkanie z „prawdziwymi Polakami” zakończyło się obrażeniami twarzy i wybitym zębem. Od utraty przytomności uratowali go pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Etiopczykowi udało się na chwilę wyrwać napastnikom i podbiec do robotników. Ci odgonili bandytów i zawieźli pobitego do domu służbowym samochodem. Jeden z członków ekipy zeznał przed sądem, że agresorzy próbowali zachęcić robotników do wspólnego katowania Salomona. – Przez takich czarnuchów jak ty nie ma dla Polaków pracy! – krzyczeli.

Po zatrzymaniu przez policję 32-letni Tomasz B. oraz 36-letni Paweł Z.  przyznali się do winy. Z ich relacji wynikało, że zanim postanowili zaatakować obcokrajowca, urządzili sobie alkoholową libację. Jeden z nich miał wypić 15 piw. Podczas drugiego przesłuchania jeden z nich zmienił jednak zdanie. „Paweł Z. podał, że przy pierwszym przesłuchaniu przyznał się i poddał karze, gdyż był trzymany bez obiadu, zabrany z miejsca pracy, bardzo przestraszony i podpisałby wszystko, aby tylko wyjść z prokuratury. Ostatecznie podniósł, że nie ma dowodów ani świadków na jego obecność czy udział w zdarzeniu” – czytamy w uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie. Pawłowi Z., dzięki takim zeznaniom kolegi, udało się ostatecznie uniknąć kary – został uniewinniony.

Źródło: Strajk.eu

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/separatyzm-rasowy-jest-niechrzescijanski-tak-jak-rasizm/

Zwyrodnialec kilkukrotnie ugodził psa nożem. Pobił też konkubinę i zniszczył mienie. Posiedzi 5 lat i 6 miesięcy.

Przed Sądem Rejonowym w Tychach zapadł wyrok na mężczyznę, który pobił konkubinę będącą w ciąży i zabił psa ze szczególnym okrucieństwem. Za brutalne zabicie psa sąd wymierzył sprawcy wyrok 4 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Jest to jak dotąd najwyższa w historii Polski kara za znęcanie się nad zwierzęciem.

W styczniu Sejm przyjął nowe przepisy zaostrzające kary za znęcanie się nad zwierzętami. Za zabijanie lub znęcanie się nad zwierzętami grozi teraz trzy, a nie tak jak do tej pory dwa lata pozbawienia wolności.

Za przestępstwo dokonane ze szczególnym okrucieństwem sprawca może trafić za kratki nawet na pięć lat. Do tej pory były to trzy lata.

Źródło: Rzeczpospolita

Fot. Pixabay

Zobacz też: https://malydziennik.pl/znecanie-sie-nad-zwierzetami-to-tradycja-swiateczna-zobacz-do-czego-namawia-magda-gessler/

Po 2 latach zapadł wyrok! Zakonnik z Podhala, który molestował seksualnie dziewczynki trafi do więzienia na 4 lata.

Grzegorz Z. decyzją sądu spędzi cztery lata w zamknięciu, w tym częściowo na specjalnym oddziale dla pedofilów w szpitalu psychiatrycznym. Zboczeniec w sutannie podczas lekcji religii molestował dzieci w wieku od 7 do 13 lat.

Wydający wyrok sędzia nakazał, by część tego czasu mężczyzna spędził w zakładzie psychiatrycznym, gdzie istnieje możliwość terapii dla osób z zaburzeniami preferencji seksualnych – wyjaśnia Bogdan Kijak, rzecznik Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. – Sąd orzekł, że przez najbliższe 10 lat Grzegorz Z. nie może zbliżać się do 22 skrzywdzonych przez siebie uczennic na odległość mniejszą niż 15 metrów. Nie może też wykonywać zawodów związanych z edukacją, leczeniem lub opieką nad małoletnimi. Każdej z pokrzywdzonych dziewczynek musi też zapłacić 10 tys. zł.

Zakonnik miał na lekcji religii sadzać je sobie na kolanach, a następnie obmacywać w miejscach intymnych

O tym, jak zakończy się sprawa byłego zakonnika, dowiemy się w nowym roku. Mniej więcej w tym samym czasie może też zapaść wyrok w sprawie innego księdza podejrzanego o pedofilię. Chodzi o Mariusza W., który w latach 2014 – 2016 pracował w Nowym Targu i miał tu skrzywdzić dziewięć dziewczynek w wieku od 9 do 12 lat. Obmacywał je np. podczas wycieczek kościelnej scholi na basen.

Źródło: Dziennik Zachodni

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/w-obronie-ksiedza-pedofila-rodzina-podejmuje-zaskakujacy-krok/

Amerykanin David Berry Jr. zabijał setki jeleni głównie pod osłoną nocy, dla trofeów. Po zdekapitowaniu zwierzęcia Berry pozostawiał resztę zwłok. Oprócz skazanego, w polowaniach uczestniczyli jego ojciec, dwaj bracia i jeszcze jeden mężczyzna.

Mężczyzna usłyszał wyrok za coś, co przedstawiciele agencji ochrony środowiska określili jako „jeden z największych przypadków kłusownictwa jeleni w historii państwa”. Oskarżony został skazany na „obejrzenie filmu Walta Disneya „Bambi”, z pierwszym seansem przed 23 grudnia 2018 r., i co najmniej jednym seansem w ciągu każdego kolejnego miesiąca” podczas swojego rocznego pobytu w więzieniu. Dodatkowo skazany ma do odsiedzenia 120 dni za kratkami za złamanie przepisów zezwalających na broń.

Źródło: Rzeczpospolita

Fot. Walt Disney Company