Papież Franciszek zapowiedział zmianę słów modlitwy „Ojcze nasz” już w 2017 r. Wyjaśnił, że wers „i nie wódź nas na pokuszenie” sugeruje, że to Bóg popycha ludzi do grzechu, a nie szatan.

Jestem tym, który upadł. To nie on popycha mnie do pokusy, by zobaczyć, jak upadłem. Ojciec tego nie robi, ojciec pomaga ci natychmiast wstać. To szatan prowadzi nas do pokusy, to jest jego zadanie – mówił papież.

Papież zmodyfikował tekst na „nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”, co wskazuje na pomocniczą rolę Boga. Zgromadzenie ogólne Konferencji Episkopatu Włoch zatwierdziło zmianę. Dotyczy ona jednak tylko języka włoskiego. Od władz kościelnych danego kraju będzie zależało, czy zostanie przyjęta nowa formuła modlitwy.

Według Nowego Testamentu to Jezus przekazał uczniom słowa modlitwy „Ojcze nasz” podczas kazania na górze. To najstarsza i zarazem najważniejsza modlitwa chrześcijan, uznawana przez wielu za wzór modlitwy chrześcijańskiej.

Biskup Saad Sirop Hann przez 28 dni był więziony przez ekstremistów z Państwa Islamskiego. Po 10 latach od tych wydarzeń postanowił spisać swoje wspomnienia. Recenzja książki „Porwany w Iraku”.

„Dziwne jest żyć ze świadomością bliskości śmierci. Stracić poczucie trywialności rzeczy i
doświadczać samych skrajności. Przeskakiwać z porażki w zwycięstwo, z rozpaczy w poczucie
sensu” – pisze w książce pt. „Porwany w Iraku” Saad Sirop Hanna. Słowa te robią ogromne
wrażenie. Pozostawiają ślad. Dlaczego?

Czytaj także: To działo się naprawdę! Gdy Jan Paweł II całował ziemię, złe duchy nie wytrzymywały!!! ZOBACZ!

Żyjąc tu i teraz, zaprzęgnięci w naszą codzienność, bo praca, dom, dzieci, bo ciągle jest coś do zrobienia, nie uświadamiamy sobie, jaką łaską jest to, że żyjemy w kraju względnego spokoju, gdzie możemy swobodnie wyznawać nasze poglądy, a wiara w Chrystusa nie sprowadzi na nas niebezpieczeństwa.

28 dni piekła

Wydana nakładem Edycji Świętego Pawła książka świadectwo pt. „Porwany w Iraku” to pozycja wyjątkowa i warta uwagi. Po pierwsze, relacjonuje prawdziwe wydarzenia. A to gratka dla miłośników takiej właśnie literatury. Opartej na faktach.

Jej autor, Irakijczyk Saad Sirop Hanna, dziś biskup pomocniczy patriarchy chaldejskiego w
Bagdadzie, opisuje 28 dni 2006 r., kiedy to został porwany przez ekstremistów z Państwa Islamskiego. Razem z autorem stajemy się świadkami dramatycznych wspomnień. Dość dodać, że książka powstała 10 lat po porwaniu.

ISIS

Musiały upłynąć lata, by bp Hanna jako uczestnik tych wydarzeń mógł stanąć z nimi
twarzą w twarz. Z perspektywy, razem z nim przeżywamy kolejne dni muzułmańskiej niewoli,
niepewność, strach, akt odwagi, kiedy podjął się desperackiej i z góry skazanej na przegraną próby ucieczki, czujemy głód i pragnienie, przyjmujemy razy kijami i kablami, gdy ledwo co zabliźnione rany na nowo się otwierają…

Wciska w fotel

Powie ktoś, że książka stawia jej autora w pozycji męczennika. Wciska w fotel – to zapewne. 28 dni, o których w niej mowa, to „droga krzyżowa” młodego kapłana (ks. Hanna święcenia kapłańskie przyjął w 2001 r.), czas nieludzkiej próby, z której wyszedł zwycięsko. Nie wyrzekł się Chrystusa, nie stracił wiary w ludzi, nie zapałał nienawiścią i żądzą odwetu na swych prześladowcach. Więcej – próbuje zrozumieć motywy nimi kierujące. Wysnuwa nawet wniosek, w którym momencie i dlaczego zaczęła się na świecie działalność Al-Kaidy.

Justin Bieber ogłosił przerwę w karierze, jednak to nie pierwszy raz wokalista przeżywa załamanie.

 

W 2014 roku Justin Bieber był w złym stanie i wtedy zwrócił się o pomoc do kogoś szczególnego, do Jezusa. Pomógł mu wtedy pastor Carl Lentz – znany jako pastor gwiazd –  i powiedział o swoim zainteresowaniu chrztem.

Sam chrzest odbył się w nietypowym miejscu bo w wannie koszykarza Tysona Chandlera. Dlaczego tam? Chodziło o znalezienie spokoju i prywatności dla tej uroczystości.

 

Teraz, w cztery lata po chrzcie Bieber znów jest w dołku. Wokalista ogłosił przerwę w karierze:

 

„jak zapewne widzieliście, że byłem nieszczęśliwy podczas ostatniej trasy (..)

teraz jestem bardzo skupiony na naprawianiu niektórych głęboko zakorzenionych problemów, które mam (…)

Muzyka jest dla mnie bardzo ważna, ale nic nie jest ważniejsze niż moja rodzina i moje zdrowie.”

 

Czy jest to tylko zwykła przerwa dla odpoczynku i rodziny? Niekoniecznie. Justin w połowie marca napisał:

 

„Dużo walczyłem. Po prostu czuję się bardzo oderwany i dziwny … Zawsze dochodzę do siebie, więc nie martwię się, tylko chciałem tylko poprosić Was o modlitwę za mnie. Bóg jest wierny, a nasze modlitwy naprawdę działają, dzięki …”

 

View this post on Instagram

So I read a lot of messages saying you want an album .. I’ve toured my whole teenage life, and early 20s, I realized and as you guys probably saw I was unhappy last tour and I don’t deserve that and you don’t deserve that, you pay money to come and have a lively energetic fun light concert and I was unable emotionally to give you that near the end of the tour. I have been looking, seeking, trial and error as most of us do, I am now very focused on repairing some of the deep rooted issues that I have as most of us have, so that I don’t fall apart, so that I can sustain my marriage and be the father I want to be. Music is very important to me but Nothing comes before my family and my health. I will come with a kick ass album ASAP, my swag is undeniable and my drive is indescribable his love is supernatural his grace is that reliable…. the top is where I reside period whether I make music or not the king said so. 👑 but I will come with a vengeance believe that.. (grammar and punctuation will be terrible pretend it’s a text where u just don’t care).

A post shared by Justin Bieber (@justinbieber) on

fot. instagram.com/justinbieber/

 

Szymon Reich to jeden z uczestników 7 edycji programu Top Model.

 

Szymon otwarcie mówi o swojej wierze, w Boga, aż chyba komuś zaczęło to przeszkadzać…

Jak pisze na Instagramie:

 

„Dostałem dziś info, że powinienem przestać gadać tyle o swojej wierze w Boga itp… wiec proszę bardzo, jest coś o wierze ogólnie, czy to w siebie, Boga, czy też naturalne futra😃😘”

 

Jednak wiara znalazła też odzwierciedlenie w piosence, jaką Szymon Reich nagrał wspólnie z Ingą Marukyan. W „Jestem BLESSED” słyszymy słowa o oparciu w Bogu i wirze w Niego.

 

Poniżej przedstawiamy nagranie:

fot. instagram.com/szymonreich/

W social mediach najwięcej poklasku zyskują ładne, zgrabne dziewczyny, jedzenie i… dzieci. A co z chrześcijaństwem?

 

Ciekawy profil prezentuje influencerka „Zakochana w Jezusie”. Kim jest ta „zakochana”? Na Instargramie, gdzie ma już 19 tys. obserwujących pisze lakonicznie:

„▪️Patrycja 
▪️Poznań➡️Śrem
▪️Przymierze Miłosierdzia🙏
▪️Nie szukaj Boga w zaświatach, On jest przy Tobie”

 

Jednak treści, jakie prezentuje w social mediach pokazują, że jest to niewątpliwie osoba wierząca i mądra. Patrycja „zakochana w Jezusie” pisze swoje „złote myśli” na karteczkach, potem je fotografuje i jeszcze obszernie komentuje.

 

Pod tym zdjęciem napisała:

fot. facebook.com/Zakochana.w.Jezusie/

„To zdjęcie zrobiłam wczoraj przed treningiem bo tak mi przypasowało do tekstu, ponieważ choćbym nie wiem jak się starała, choćbym miała super sylwetkę, trenowała każdego dnia, byłabym tak wysportowana jak zapragnę, choćbym osiągnęła wszystko co chcę to BEZ BOGA JESTEM NIKIM. „

 

Pod innymi postami także czytamy przemyślane refleksje.

facebook.com/Zakochana.w.Jezusie/

„Nie dąż do tego żeby być lepszym od innych, niech Cię to napędza i daję siłę, ale przede wszystkim Twoim celem niech będzie bycie jeszcze lepszym człowiekiem niż byłeś wczoraj.”

 

facebook.com/Zakochana.w.Jezusie/

„Bardzo mi się podoba to zdanie, ponieważ pomaga mi spojrzeć na siebie i na Pana Boga, który mnie stworzył tak cudownie. „

 

facebook.com/Zakochana.w.Jezusie/

” Jak myślisz czy mężczyzna, który podnosi rękę na swoją kobietę nadal zasługuje na to żeby nazywać go mężczyzną?⚠️ I nie mówię o biciu kobiety, ale mówię już o samym zamiarze bicia 🖐️ o dłoni, która została uniesiona żeby zrobić kobiecie krzywdę.”

 

Na podst. www.facebook.com/Zakochana.w.Jezusie/; www.instagram.com/zakochana_w_jezusie/

Dr Dutton oraz Dimitri Van der Linden z Uniwersytetu w Rotterdamie opracowali temu model Intelligence-Mismatch Association. Celem modelu jest odpowiedzenie na pytanie, dlaczego wysoka inteligencja tak rzadko idzie w parze z religijnością.?

 

Opierając się o swój model, badacze Dutton i Van der Linden pokusili się o stwierdzenie, że religię powinno traktować się jako odrębną domenę ewolucyjną lub instynkt, natomiast inteligencję za coś, co pozwala ludziom wznosić się ponad instynkty.

 

„Jeśli religię uznamy za instynkt, to inteligencja może być rozumiana za coś, co pozwala przezwyciężać instynkty i racjonalnie rozwiązywać problemy. Oznacza ciekawość intelektualną i otwartość umysłu na rozwiązania i możliwości pozainstynktowne” – tłumaczy dr Dutton.

 

W kolejnym stwierdzeniu, naukowiec sugeruje, że religijność wielokrotnie wzmaga się u ludzi, którzy przechodzą przez trudne sytuacje życiowe. Sugeruje również, że inteligencja pozwala człowiekowi spojrzeć na sytuację stresową z pewnym dystansem.

 

„W okresach dużego stresu ludzie mają skłonność do działań instynktownych, istnieje wiele dowodów na poparcie tej tezy. Natomiast inteligencja pozwala zatrzymać się na chwilę, spojrzeć na trudną sytuację z dystansu i rozważyć różne opcje działania” – przekonuje jeden z autorów modelu. 

 

Naukowcy są zgodni co do tego, że ludzie, u których tendencja do działań nieinstynktownych jest znacznie słabsza, lepiej radzą sobie z rozwiązywaniem problemów.

 

 

na podst. Focus

fot. pixabay

Za każdym razem, gdy wydaje nam się, że naukowcy nie są w stanie wymyślić niczego nowego – oto zaskakują nas kolejnym dziwnym badaniem.  Tym razem uczeni z USA postanowili sprawdzić, kto żyje dłużej: ateiści czy wierzący. W tym celu przebadali ponad 1000 nekrologów.

 

Wynik może być zaskakujący, bo zdaniem naukowców, którzy przecież raczej podchodzą do religii z rezerwą, osoby wierzące żyją nawet o 4 lata dłużej od ateistów!

 

Jest wciąż wiele korzyści z wiary, których nie można wyjaśnić

– mówi wprost Laura Wallace, doktorantka psychologii na Ohio State University.

 

Badanie dostarcza przekonujących dowodów na istnienie związku między uczestnictwem w wierze a długością życia

 

– dodaje współautor badań, dr. Baldwin Way.

 

Najpierw przebadano ponad 500 nekrologów z 2012 roku opublikowanych w Des Moines w stanie Iowa. Tam wstępny wynik wskazał, że wierzący żyją aż o 9,45 lat dłużej niż ateiści. Ale po wzięciu pod uwagę płci i stanu cywilnego różnica zmniejszyła się do nieco ponad 6 lat.

 

W drugim badaniu przeanalizowano 1096 nekrologów opublikowanych w 42 największych miastach USA w okresie od sierpnia 2010 do sierpnia 2011.

 

Według tego badania, nekrologi o osobach wierzących wykazywały, że żyją oni średnio o 5,67 lat dłużej. Po uwzględnieniu płci i staniu cywilnego różnica spadła do 3,82 lat.

 

Naukowcy wiążą to z wynikami innych badań, które wskazywały, że osoby angażujące się w wolontariat i życie społeczne żyją dłużej niż inni. Dodatkowo zwraca się uwagę na to, że religie nakładają często wiele ograniczeń bardzo dobrych z punktu widzenia zdrowia.

 

Chodzi tu np. o ograniczone spożywanie alkoholu, unikanie przygodnych kontaktów seksualnych, narkotyków i innych używek. Praktyki religijne takie jak modlitwa, czy medytacja mogą np. świetnie pomagać w walce ze stresem.

 

Autorzy badania zastrzegają, że ich badanie miało pewne ograniczenia. Mimo to nie boją się sformułować wniosku, że religia może mieć bardzo pozytywny wpływ na nasze zdrowie.

 

fakt.pl/pixabay

 

 

Kościół jest dobry, bo jest święty! To stwierdzenie budzi wiele emocji, zderzając się z rzeczywistością słabości we wspólnocie. Jednak właśnie ten Kościół: jeden, święty, powszechny i apostolski rodzi ludzi świętych! Zapraszamy na drugi odcinek adwentowych rekolekcji.