Czym jest dar prorokowania? Co się z nim wiąże? Czym jest charyzmat
uzdrawiania? Ojciec Tomasz Gauszka OP odpowiada na …

 

– To nie jest tak, że Bóg mówi, idź głoś, idź działaj, wszystko będzie
dobrze. Bierz gitarę do ręki i wszystko będzie super. Bóg mówi jedną
rzecz: jeżeli idziesz na misję, ja ciebie nie zostawiam samego. W każdej
misji, jaką człowiek podejmuje Bóg daje bardzo konkretne dary. Jeżeli
człowiek nie idzie na misję, niech się nie dziwi,że darów nie otrzymuje
– mówił o. Gałuszka.

– Skoro zbliżamy się do światła jakim jest Bóg, to również coraz więcej
widzimy – dodawał.

 

ZOBACZ:

Helikopter wiozący figurę fatimskiej Madonny oddalał się już od San Giovanni Rotondo, kiedy drugi pilot niespodziewanie poprosił, by zawrócić i wykonać jeszcze trzy okrążenia nad klasztorem jako znak pozdrowienia dla Ojca Pio. Właśnie w tym momencie, jak przekazują świadkowie, Ojciec Pio poczuł dreszcz na całym ciele i wykrzyknął do współbraci: „Zostałem uzdrowiony…!”.

– Rosa jest córką jednego z założycieli Akademii Familijnej. Rodzina żyje w duchu, w jakim my próbujemy żyć. Robiłam redakcję tej książki, chciałyśmy zachować styl Rosy. Rosa jest osobą niezwykle dynamiczną, ma mnóstwo energii. Jest wspaniałą osobą. Starałyśmy się, żeby ta książka oddała jej styl – mówiła Anna Wardak. 

 

– Rosa wychowała się w rodzinie, gdzie też było szesnaścioro dzieci. Rosa jest matką 18-ściorga dzieci, dwoje jest już w niebie – dodawała.

– To nie jest milutki poradnik w stylu „jak zostać perfekcyjną panią domu”, to książka z krwi i kości – podkreślała.

Moja mama ma dopiero 67 lat. W zeszłym roku na początku mojego urlopu, który przypada co 2 lata, gdyż pracuję w Australii, mieliśmy wspólnie jechać na pielgrzymkę do Ziemi Świętej.

Tuż przed moim wyjazdem na lotnisko w Melbourne dowiedziałem się, że ze wspólnego pielgrzymowania nic nie wyjdzie, bo ogromna narośl, która wyrosła w ciągu kilkunastu raptem godzin, uniemożliwiła mamie normalne odżywianie i niezwykle utrudniła oddychanie.

Jak się później okazało, był to typowy objaw chłoniaka, czyli nowotworu układu limfatycznego (chłonnego). W związku z tym, że odwołanie rezerwacji na pielgrzymkę nie było już możliwe, mamę zastąpił mój bratanek Kuba.

Postanowiliśmy, że intencją naszej pielgrzymki, jeśli jest to zgodne z wolą Pana Jezusa, będzie powrót do zdrowia mamy i babci. Na pielgrzymim szlaku zanosiliśmy do miłosiernego Boga tę jedną tylko prośbę.

Po przyjeździe do domu w dalszym ciągu, ale już razem z mamą, zanosiliśmy tę intencję Panu, modląc się głównie koronką do miłosierdzia Bożego.

Diagnoza lekarzy była jednoznaczna: chłoniak o wysokim stopniu złośliwości. Leczenie – 8 serii najmocniejszej chemo­terapii, tzw. czerwonej.

Ale wcześniej w trybie odwróconym 5 serii radioterapii w celu zlikwidowania narośli w jamie ustnej, gdyż w czasie trzech tygodni oczekiwania na wyniki badań diagnostycznych pobranego wcześniej wycinka, przy odżywianiu się przez rurkę do napojów jedynie niektórymi płynnymi substancjami, mama znalazła się na granicy psychicznego i fizycznego wyczerpania. Do tego doszło jej załamanie i utrata wiary w to, że może jeszcze kiedykolwiek wyzdrowieć.

Terapia musiała być odwrócona, choć zwykle radioterapia następuje po chemo­terapii. Już po trzeciej radioterapii narośl w ustach całkowicie zniknęła. I to był punkt zwrotny nie tylko w chorobie, ale przede wszystkim w nastawieniu psychicznym mamy.

Od tej pory mama trwała mocno w wierze, czego świadectwem było chociażby bardzo częste powtarzanie: „wola boska” i ścisłe wiązanie z nią wszystkiego, co się działo.

Podczas licznych wizyt w szpitalu Instytutu Onkologii w Krakowie przy ul. Garncarskiej mama pocieszała i umacniała swoje współpacjentki. Jej stan z dnia na dzień się poprawiał. Niby efekt leczenia, jednak w opinii lekarzy – cud.

CAŁOŚĆ TUTAJ >>>