W mieście  Perejasław Chmielnicki na Ukrainie doszło do tragicznego wypadku. Pijani policjanci strzelali z broni palnej na obrzeżu placu zabaw. 

Jedna z kul trafiła prosto w głowę pięcioletnie dziecko. Śledztwo wykazało, że policjanci strzelali do puszek. Ciężko rannego chłopca przewieziono do szpitala. Po czterech dniach dziecko zmarło. Z początku policjanci napisali w raporcie, że chłopiec… >>>CZYTAJ DALEJ<<<

„Dziecko zaczęło wyć wniebogłosy i zanosić się z bólu, a ten banderowiec stał z diaboliczną twarzą i się przyglądał” – wspominał jeden ze świadków zbrodni wołyńskiej.

W nocy z 10 na 11 lipca 1943 r. doszło do kulminacji rzezi wołyńskiej. Wydarzenia te przeszły do historii pod nazwą „krwawej niedzieli”.

Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i jej zbrojne ramię – Ukraińska Powstańcza Armia – zaatakowały wówczas 167 polskich miejscowości. Zachowane opisy tamtych mordów wciąż mrożą krew w żyłach.

Oprawcy nie oszczędzali nikogo. Nie miały dla nich znaczenie wiek, ani płeć ofiar. Bestialstwo banderowców objawiało się w czerpaniu przez nich satysfakcji ze słuchania krzyków konających ludzi oraz błagania ofiar o litość…

Uwaga: w dalszej części tekstu przytoczono wiele brutalnych opisów ukraińskich zbrodni. Tylko dla osób o mocnych nerwach.

Czytaj także: Zamordował miliony niewinnych ludzi. Do DZIŚ ma swój pomnik w BRUKSELI!

„Na porządku dziennym było (…) wycinanie noworodków z łona matek i nabijanie ich na widły jako krwawe trofeum” – wspominała badaczka ludobójstwa na Wołyniu, Ewa Siemaszko w rozmowie z Wirtualną Polską.

Banderowcy w równie bestialski sposób mordowali własnych rodaków, jeśli ci nie popierali ich wizji „samoistnej Ukrainy”. Zabijali osoby będące w związkach małżeńskich z Polakami, jak i tych, którzy próbowali nieść im pomoc.

Mordowanie dzieci

Okrucieństwo zwolenników Stepana Bandery dotykało także najbardziej niewinne ofiary, czyli małoletnie dzieci. Ukraiński nacjonalizm – jak wyjaśnia Ewa Siemiaszko – był ruchem, który odrzucał wszelkie chrześcijańskie wartości.

Nacjonalista ukraiński miał być człowiekiem bezwzględnym. Nie mógł mieć żadnych wątpliwości i skrupułów natury moralnej. Miał nie mieć litości nie tylko dla polskich kobiet i dzieci, ale i członków własnej rodziny, jeżeli nie sprzyjali „sprawie”.

– mówi badaczka.

W Ostrówkach , niedaleko Sokoła na Wołyniu, dzieci i i kobiety wrzucono do zbiorowej mogiły. Oprócz zwłok ułożono w grobie blond warkocze polskich dziewcząt. Wskutek akcji w Ostrówkach, którą dowodził Iwan Kłymczak „Łysy”, zginęło 635 osób.

Nowo mianowany przewodniczący Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy Ołeksandr Danyluk zakomunikował wieczorem 28 maja (wtorek), że z centrum operacyjnego zniknął sprzęt z tajnymi informacjami. Miał  go ze sobą zabrać były prezydent Petro Poroszenko.

Danyluk zamieścił na Facebooku nagarnie, na którym widać pokój z ogołoconymi ścianami. W pomieszczeniu tym zapadają najważniejsze decyzje w państwie. Obecnie na ścianach można zauważyć jedynie ślady po zdjętych ekranach, a w serwerowni – puste regały z wystającymi gdzieniegdzie kablami.

– To jest sala decyzyjna administracji prezydenckiej. Tak teraz wygląda. Miesiąc temu było zupełnie inaczej. (…) Tu znajdowały się serwery, a teraz ich nie ma. Zostały usunięte. Co się stało z serwerami, na których przechowywano tajne informacje? – mówi Danyluk na nagraniu.

Po tym, jak do sytuacji odniósł się rzecznik Poroszenki, w ukraińskich mediach zawrzało. Powiedział on mianowicie, że wszystkie tajne informacje znajdują się na serwerach służb, a sprzęt z centrum operacyjnego został… wypożyczony od byłego prezydenta. Ustępujący ze stanowiska Poroszenko zabrał więc ze sobą prywatną własność.

Cała sytuacja wzbudza wiele zastrzeżeń i wątpliwości. Zwłaszcza że nie jest to jedyna sprawa z udziałem Poroszenki, w której prowadzone jest dochodzenie. Jak pisaliśmy w Małym Dzienniku, były prezydent jest podejrzewany o korupcję w związku z zakupem przestarzałego okrętu. W środę z niewyjaśnionych przyczyn na statku wybuchł pożar.

Źródła: wprost.pl / gazeta.pl

Fot. David Monniaux. Photo taken by myself with a cellular phone. Copyright © 2004 [CC BY-SA 1.0]

Stocznia, której współwłaścicielem jest były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, zwodowała właśnie okręt rozpoznawczy. Jednostka – jak twierdzą komentatorzy – jest nie tylko przestarzała, ale i niepotrzebna.

„Jak wynika z informacji przekazanych naszej redakcji przez dziennikarza portalu niezależna, który nie mógł opublikować materiału, cała sytuacja z ukraińskim okrętem może wskazywać na aferę korupcyjną” – czytamy na portalu Wyborcza24.pl.

Czytaj także: Leczył z homoseksualizmu. Teraz przeprasza, ponieważ…

Film i zdjęcia z wodowania nowego okrętu, które odbyło się 23 kwietnia,  zostały opublikowane przez ukraińskie ministerstwo obrony narodowej. Zgodnie z tradycją podczas opuszczania jednostki na wodę rozbito na jej burcie butelkę szampana. Statek i jego załoga zostali też poświęceni przez ojca Michaiła.

„W historii Ukrainy nie było zbyt wielu przykładów wodowania uzbrojonych kutrów, desantowych kutrów, a dzisiaj – średniego okrętu rozpoznawczego, którego odpowiednika nie ma na Ukrainie – jeżeli chodzi o wyposażenie i możliwe do wykonywania zadania. To ogromny przełom i zwycięstwo!”

– mówił podczas uroczystego wodowania minister obrony Ukrainy Stiepan Połtorak. Jak pisze portal defense24.pl:

„Ukraińskie ministerstwo obrony nie przekazało żadnych informacji na temat możliwości swojej nowej jednostki. Oficjalnie wiadomo jedynie, że jest to okręt projektu 502M, który będzie miała około 1220 ton wyporności, długość 54,8 m i zasięg 7200 Mm”.

Co ciekawe okręt został zwodowany w zakładach stoczniowych PAT,  które należą w połowie do byłego prezydenta Petro Poroszenki. Między innymi z tego powodu jednostka budzi wiele kontrowersji.

Poroszenko chciał wyłudzić pieniądze?

Dodatkowo okręt został wykonany w oparciu o projekty z lat 70. XX w., a zamontowanie wewnątrz jednostki systemu elektronicznego generuje ogromne koszty. To właśnie nieadekwatnie duże koszty budowy budzą najwięcej wątpliwości. Ponadto zlecenie na konstrukcję otrzymały zakłady zlokalizowane w centrum kraju, podczas gdy okręt trzeba będzie wprowadzić na Morze Czarne.

„Trudno jest więc wyjaśnić, dlaczego Ukraina w ogóle podjęła się w swojej sytuacji budowy średniego okrętu rozpoznawczego, tym bardziej że jednostki tej klasy z założenia nie przenoszą na swoim pokładzie uzbrojenia. Będą miały natomiast zamontowane tajne wyposażenie rozpoznania radioelektronicznego z bazą danych emiterów własnych i obcych, których nie będzie można w żaden sposób obronić przed ewentualną akcją rosyjskich sił specjalnych”.

– komentuje Maksymilian Dura na łamach defense24.pl.

Pojawiły się sugestie, że tak naprawdę może chodzić o próbę wyłudzenia przez Poroszenkę. Obecny prezydent Ukrainy Wolodymyr Zełenski zlecił już SBU śledztwo w tej sprawie. Mowa tutaj o aferze korupcyjnej obejmującej kwotę od 100 do 200 mln dolarów.

O sprawie zrobiło się ponownie głośno, ponieważ wczoraj na zacumowanym okręcie wybuchł pożar. Do gaszenia ognia zaangażowano 4 jednostki wyposażenia głównego i specjalnego. W akcji uczesniczyło także 20 członków załogi garnizonu kijowskiego.Na szczęście nikomu nic się nie stało. Przyczyny pożaru wciąż są wyjaśniane.

Fot. Scrren YouTube

Źródła: defense24.pl / wyborcza24.pl / inforesist.org

 

„Po co nam taki partner? Oni chcą, abyśmy tańczyli z nimi do ich melodii. (…) Chciałbym napluć w twarz Polakom za tą całą sytuację” – mówił Jurij Szuchewycz, syn ukraińskiego zbrodniarza Romana Szuchewycza.

Jurij Szuchewycz jest posłem do Rady Najwyższej Ukrainy. Jego ojciec był  głónym dowódcą sił zbrojnych ukraińskich nacjonalistów – przewodniczącym referatu bojowego Egzekutywy OUN. Roman Szuchewycz ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za rzeź wołyńską, w której zginęło minimum 70 tys. Polaków.

Czytaj także: Były prezydent Ukrainy wywołał skandal! Porównał Banderę do…

Jurij Szuchewycz – odnosząc się niegdyś do słów Witolda Waszczykowskiego, że Polska z Ukrainą nie wejdzie do UE – miał powiedzieć:

„Jeżeli Polacy podejmą tego typu działania, my również przedstawimy nasze roszczenia wobec nich”.

Ukraiński polityk był oburzony, że Polacy chcą ustalać, kogo Ukraińcy mogą uznawać w swoim kraju za bohatera, a kogo nie.

Chciałbym napluć w twarz Polakom za tą całą sytuację. Przez to, że zachowujemy się jak żebracy, tak jesteśmy traktowani. Patrzymy na to co mówią w Moskwie, co mówią w Warszawie i w Berlinie, będziemy patrzeć co mówią w Brukseli?

– mówił syn zbrodniarza mającego na rękach krew tysięcy niewinnych ludzi.

Fot. Jurij Szuchewycz / Russianname at Russian Wikipedia [CC BY-SA 3.0]

Źródło: magnapolonia.pl

„Tak jak dla Polaków bohaterem jest AK, tak dla Ukraińców bohaterem jest UPA. Jest duże niebezpieczeństwo, kiedy polityk mówi o liczbie ofiar. (…) To jest bardzo złe, jeśli polityk zaczyna liczyć krew ofiar w litrach – powiedział na antenie RMF FM były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. 

Rozmowa, na którą został zaproszony Juszczenko, dotyczyła w dużej mierze przyszłych stosunków polsko-ukraińskich, w tym możliwości ekshumacji Polaków zamordowanych na Kresach. Były prezydent zapytany o to, czy ponownie  podjąłby decyzję o uznaniu Bandery za Bohatera Ukrainy, odparł:

„Polacy muszą sobie uświadomić jedno, w tym samym czasie na tych samych ziemiach miało miejsce powstanie dwóch ruchów narodowych, które miały jeden cel. Oni widzieli swoje państwa niepodległe. Tak zrodziła się UPA i tak samo zrodziła się Armia Krajowa. Nie byłoby sprawiedliwie mówić, że Armia Krajowa to anioły, a UPA to diabły. Mamy dojść do porozumienia historycznego, a obie strony stawiały przed sobą te same cele. Tak jak dla Polaków bohaterem jest Armia Krajowa, tak dla Ukraińców bohaterem jest UPA”.

Juszczenko stwierdził także, że „Polak zechce zapewne rozpocząć dyskusję o historii naszych wspólnych stosunków od 1943 roku, od rzezi wołyńskiej”, ale wówczas „powstaje pytanie, czy nie rozpocząć dyskusji od akcji Wisła, albo nie od 1918 roku”.

Kontynuując swoją wypowiedź porównał Banderę do Piłsudskiego, podkreślając, że Marszałek „był najlepszym wykładowcą” dla przywódcy OUN-B.

„Nie chciałbym, żeby pouczano Ukraińców, kto u nas ma być bohaterem. Dobrze znam historię Piłsudskiego. Dlatego pytam: co robił Bandera złego, czego nie robił Piłsudski? (…) Bandera robił to samo co Piłsudski, używał tych samych narzędzi politycznych. Wiem, że osoby, które stoją za polską ideą narodową nie są aniołami. Tak samo w przypadku Ukrainy. Jest dużo epizodów, za które jest mi wstyd, ale głównym tematem naszej dyskusji ma być to, że po obu stronach bohaterowie narodowi postawili sobie za cel jedną ideę”

– mówił były prezydent Ukrainy.

Źródło: RMF24.pl

Fot. Stepan Bandera, Wikimedia Commons

Czytaj także: Szokujące NAGRANIE! Bandera bohaterem dla Ukraińców mieszkających w Polsce!

 

Ukraińskie służby podały, że Moskwa już podliczyła bilans strat związanych z atakiem na Ukrainę.

Szef Służby Wywiadu Zewnętrznego Ukrainy Jehor Bożok oświadczył, że w ciągu czterech lat konfliktu Rosyjsko – Ukraińskiego na skutek sankcji zachodu Rosa poniosła straty w wysokości 173 mld dolarów.

Sankcje na Rosję nałożyły USA, Unia Europejska, Japonia i Australia.Jest to ponad 10% PKB Rosji, które w 2017 roku wyniosło 1,5 tryliarda dolarów.

Źródło: Rzeczpospolita

Fot. Rzeczpospolita

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/nato-ostrzega-przed-rosja-europejskie-miasta-sa-zagrozone/

 Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z Konstytucją zapisy nowelizacji ustawy o IPN, dotyczące zbrodni ukraińskich nacjonalistów. Przepisy zaskarżył wcześniej prezydent Andrzej Duda.

Chodzi o nowelizację z 1 marca ubiegłego roku, która zakładała między innymi, że każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje państwu lub narodowi polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie, popełnione przez III Rzeszę lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości i pokojowi, będzie podlegał karze grzywny lub więzienia do lat trzech, m.in. za używanie sformułowania „polskie obozy koncentracyjne”. Oprócz tego dokument zakazywał propagowania w Polsce ideologii banderowskiej, a także kwestionowania ludobójstwa na Wołyniu.

W czerwcu na wniosek premiera Morawieckiego Sejm przegłosował uchylenie przepisów dotyczących odpowiedzialności karnej za przypisywanie Polsce i narodowi polskiemu zbrodni Holocaustu. W ustawie pozostały jednak m in. zapisy o zbrodniach popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów, co umożliwiało wszczynanie postępowań karnych za negowanie np. zbrodni wołyńskiej.

Przepisy z nowelizacji ustawy zaskarżył do TK prezydent Andrzej Duda, zwracając uwagę, że pojęcia „ukraińscy nacjonaliści” i „Małopolska Wschodnia” są nieprecyzyjne.

Prezydent Ukrainy napisał na Tweeterze: „Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z Konstytucją wyrazy dot. „ukraińskich nacjonalistów” i „Małopolski Wschodniej”. Dziękuję Panu Prezydentowi @AndrzejDuda za inicjatywę postępowania w TK, i Trybunałowi za orzeczenie. Działamy dalej na rzecz partnerstwa”.

Źródło: Sputnik.ru

Fot. Dziennik Polski

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/katastrofa-smolenska-badanie-probek-wraku/

 

W Donabasie wchodzi w życie kolejne już zawieszenie broni. Będzie obowiązywało od 29 grudnia. Jak długo?

Zawieszenie broni ma zacząć obowiązywać od godziny 1 w nocy 29 grudnia. Zgodzili się na to przedstawiciele Rosji i OBWE. Wstrzymanie ognia ma obowiązywać bezterminowo.

Okres zawieszenia broni będzie wykorzystane m.in. doodnowienia infrastruktury w miejscowościach objętych konfliktem.

Na Ukrainie rozpoczął się okres świąteczny. Oprócz Nowego Roku, 7 stycznia będzie obchodzone Boże Narodzenie wg kalendarza juliańskiego. Żadne z dotychczasowych zawieszeń broni nie było w pełni respektowane Poprzednie wstrzymanie ognia było wprowadzone w sierpniu w związku z nowym rokiem szkolnym.

Źródło: Gazeta.pl

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/juz-15-grudnia-moze-dojsc-do-wybuchu-wojny-co-zrobi-polska/