Śmierć przez biczowanie i ukamienowanie. Taka kara od przyszłej środy będzie obowiązywać w jednym z państw azjatyckich.

Chodzi o Brunei, gdzie wcześniej seks homoseksualny był zagrożony karą 10 lat więzienia, teraz karą za to „przestępstwo” jest śmierć!

Zobacz także, jak Bieroń bawi się w kupie!

 

Brunei to niewielkie (ok, 420 tys. mieszkańców) państwo w Południowo – Wschodniej Azji. W Brunei obowiązuje monarchia absolutna, co umożliwia wprowadzanie tego typu przepisów.

 

Przedstawicielka Amnesty International Rachel Chhoa-Howard apeluje:

„Brunei musi natychmiast wstrzymać swoje plany wdrożenia tych błędnych kar i dokonać przeglądu swojego kodeksu karnego zgodnie z obowiązkami w zakresie praw człowieka.”

 

Tymczasem Sułtan Hassanal Bolkiah, który rządzi Brunei monarchią absolutną, już w 2014 r. wprowadził kodeks karny szariatu. Jego przepisy nakładały grzywny lub kary więzienia za przestępstwa takie jak nieślubna ciąża lub nie odmawianie modlitwy w piątki. Obecne rozwiązania są kontynuacją tak radykalnego trendu.

 

fot. pixabay

na podst. independent

Lekcje religii w Polsce są nieobowiązkowe. Nie przeszkodziło to jednak sądowi rodzinnemu skazać 9 letniej dziewczynki na przymusowe lekcje religii.

Rodzice 9 letniej dziewczynki są rozwiedzeni. Dziecko mieszka z ojcem a z matką widuje się kilka razy w miesiącu. Ojciec nie chce aby jego córka uczęszczała na religie, matka chce. Matka zapisuje córkę na katechezę a następnie ojciec ja wypisuje. Trwa to kilka lat.

Dziewczynka nie chce chodzić na lekce religii.

Toczy się sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich matce dziewczynki i do tego czasu sąd rodzinny nakazał, aby dziecko uczęszczało na religię.

Dziewczynka przed sądem wyznała że nie wierzy w Boga i religię i nie chce chodzić na katechezę. Podpisał przygotowane przez ojca oświadczenie w tej sprawie. Zgodnie z art. 194 kodeksu karnego „Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową albo bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Zdaniem sądu decyzja dziewczynki nie jest autonomiczna ale inspirowana przez ojca.

Ponadto sąd uznał, że dziewczynka ma trudności interpersonalne i rezygnacja z lekcji religii pogorszy jej funkcjonowanie w grupie rówieśniczej. Dziecko zdaniem sądu będzie narażone na odmienność i odrzucenie.

Zdaniem eksperta psychologa takie rozwiązanie to przemoc wobec dziecka. Psycholog uważa, że 9 letnie dziecko jest w stanie samo podejmować decyzje, a to, że kieruje się w nich poglądami ojca, z którym jest silnie związana, jest naturalne i normalne. To przymus chodzenia na religię może spowodować problemy emocjonalne i interpersonalne dziecka. Ponadto w tej sytuacji istnieje ryzyko, że dziewczynce religia będzie się źle kojarzyć i pogłębi się jej niechęć do tych zajęć.

W opinii psychologa najlepiej by było do czasu zakończenia spraw sądowych pozostawić decyzję dziecku.

Źródło: TOK FM

FOT. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/ani-sklodowska-curie-ani-szymborska-wybrano-polke-stulecia/

 

Sprawca wypadku ze skutkiem śmiertelnym może odpowiadać za zabójstwo. Zmienia się sposób interpretacji przepisów.

W Jeleniej Górze pędzący z prędkością 135 km/h 25-latek przejechał na pasach kobietę i mężczyznę.

Prokuratora uznała, że uczestnicząc w nielegalnym wyścigu, sprawca działał „w zamiarze ewentualnym, przewidując możliwość pozbawienia życia pokrzywdzonych i godząc się na to”. Tym samym nie powinien odpowiadać za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym (art. 177 par. 2 kodeksu karnego), lecz za zabójstwo (art. 148 par. 1 k.k.). W efekcie zamiast maksymalnej kary w wysokości 8 lat więzienia piratowi drogowemu grozi nawet dożywocie.

– Moim zdaniem przyjęcie takiej kwalifikacji jest trochę naciągane. Przecież sprawca nawet jak się ściga, to mu przez myśl nie przejdzie, że może kogoś zabić. A tutaj przyjmujemy, że nie tylko brał to pod uwagę, ale i się na to godził – mówi prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego. – Zrozumiałbym to, gdyby nie było przepisów pozwalających wymierzyć odpowiednio surową karę.

Jednak Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości, chwali prokuratorów, którzy uczestników tragicznie zakończonych rajdów traktują jak zabójców.

– Samochód jest tak jak nóż, można zawieźć dziecko do szkoły, ale i zabić całą rodzinę. Dlatego trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Jeśli ktoś pędzi przez miasto 180 km/h, jest żywą torpedą, która w każdej chwili może zabić. Dlatego należy traktować takie osoby jak zabójców w zamiarze ewentualnym – uważa Marcin Warchoł.

Źródło: Gazeta Prawna

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/tragedia-w-kolo-lodzi-wypadek-autobusu-z-dziecmi-mnostwo-rannych/

 

Liderka Inicjatywy Polska, Barbara Nowacka szykuje projekt ustawy mającej prowadzić do rzeczywistego rozdziału Kościoła od państwa. Przewiduje ona m.in. poważne ograniczenie finansowania Kościoła ze środków publicznych.

Inicjatywa Polska zamierza rozpocząć przywracanie świeckości państwa od zakończenia finansowania z państwowego budżetu lekcji religii w szkołach oraz samych księży i katechetów poprzez likwidację Funduszu Kościelnego i systemu ubezpieczeń.

– Jeżeli państwo ma funkcjonować poprawnie, nie ma żadnego powodu, żeby finansowało jedną konkretną religię, zwłaszcza religię w szkołach – twierdzi Nowacka – Nie zobowiązują nas do tego żadne umowy międzynarodowe, konkordat również o tym nie wspomina. To nasz wspólna decyzja, żeby katecheci byli opłacani z naszych pieniędzy.

Projekt ustawy zakłada m.in. trzy poważne zmiany, z których wynikają istotne oszczędności dla budżetu kraju:

  1. Religia w szkole ma pozostać ale ma być wpisana w zajęcia dodatkowe i ma być finansowana przez kościoły. Ma to dać oszczędność około 1-2 mld zł rocznie;
  2. Duchowni mają sami opłacać swoje ubezpieczenia zdrowotne i społeczne co ma dać oszczędność około 500 mln zł rocznie;
  3. Mają zostać zlikwidowane wszystkie komisje rządowo – kościelne. W to miejsce ma powstać jedna, złożona z przedstawicieli związków wyznaniowych i kościołów oraz organizacji świeckich skupiających agnostyków i ateistów.

Zdaniem pomysłodawców projektu ustawy, instytucja o takiej konstrukcji będzie w najwłaściwszy sposób stać na straży świeckości państwa.

Źródło Strajk.eu

Fot. Wyborcza.pl

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/kosciol-ukryl-nazwiska-500-ksiezy-pedofili-prokurator-ujawnia/

Uchwalono nowe prawo dotyczące ofiar przemocy domowej. Ofiary będą mogły wziąć 10 dni płatnego urlopu, by przeznaczyć je na opuszczenie oprawcy, znalezienie nowego domu i ochronienie siebie i dzieci. Nie w Polsce ale w Nowej Zelandii.

Nowa Zelandia ma jedne z najgorszych w krajach rozwiniętych statystyk jeśli chodzi o przemoc domową – policja przeprowadza interwencję w związku z takim rodzajem przemocy co cztery minuty.

Nowe rozwiązania są pierwszym krokiem w walce z przemocą domową, a częścią inicjatywy jest wskazanie społecznej odpowiedzialności wokół problemu przemocy.

Przemoc domowa nie uznaje podziału między pracą i życiem prywatnym. – Badania wskazują, że duża część oprawców stosuje również przemoc związaną z pracą ofiary – stalkują ją, wydzwaniają, grożą jej i kolegom z pracy. Często robią to, by zmusić ofiarę do odejścia z pracy, a w rezultacie – by była bardziej zależna od oprawcy – mówiła.

Innym krajem, który wprowadził podobne prawo są Filipiny. Tam również ofiara może wziąć 10 dni wolnego w takich sytuacjach. Rozwiązania tego typu stosują też niektóre prowincje Kanady.

Źródło: Gazeta.pl

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/raz-pobijesz-to-nie-przemoc-zmiany-w-prawie/

Rząd planuje zmiany w ustawie o przemocy w rodzinie. Jednorazowe pobicie nie będzie już przemocą domową, a „Niebieska Karta” będzie zakładana tylko za zgodą ofiary.

Na stronach Rządowego Centrum Legislacji 31 grudnia pojawił się projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, którego wnioskodawcą jest minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. W  dokumencie sformułowania „przemoc w rodzinie” zostałaby zastąpiona hasłem „przemoc domowa”.

Zmiana definicji przemocy polegałaby na tym, że osoba, która doznałaby nawet dotkliwego, ale jednorazowego pobicia, nie byłaby już uważana za osobę doznającą przemocy domowej. Jeśli chodzi zaś o „Niebieską Kartę”, obecnie nie jest wymagana zgoda ofiary do jej założenia.

Jeśli chodzi zaś o „Niebieską Kartę”, obecnie nie jest wymagana zgoda ofiary do jej założenia. Przy nowym brzmieniu ustawy część ofiar przemocy ze strachu przed oprawcami mogłaby wycofywać oskarżenia.

„Niebieska Karta” to specjalna procedura opracowana przez Komendę Główną Policji i Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Dokument jest wypełniany podczas interwencji ws. przemocy domowej i może być dowodem, jeśli ofiara złoży doniesienie o popełnieniu przestępstwa. Po założeniu „Niebieskiej Karty” policja odwiedza dom, w którym doszło do przemocy przynajmniej raz w miesiącu. Informacji zawartych w „Niebieskiej Karcie” nie można wycofać ani zmienić, nawet na wniosek ofiary. Wynika to m.in. z obawy, że zmiany byłyby dokonywane przez ofiary w wyniku zastraszenia przez swoich oprawców.

Źródło: Gazeta.pl

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/w-obronie-ksiedza-pedofila-rodzina-podejmuje-zaskakujacy-krok/

Rzecznik Praw Dziecka to jednoosobowy organ konstytucyjny. Rzecznik ma strzec praw dziecka określonych w Konstytucji, Konwencji o prawach dziecka i innych przepisach. Ma kierować się  dobrem dziecka oraz brać pod uwagę, że naturalnym środowiskiem jego rozwoju jest rodzina.

Rzecznikiem Praw Dziecka może zostać osoba , która jest obywatelem polskim, posiada pełną zdolność do czynności prawnych, nie był skazany prawomocnym wyrokiem, ma tytuł magistra, ma co najmniej pięcioletnie doświadczenie w pracy z dziećmi lub na ich rzecz, jest nieskazitelnego charakteru i wyróżnia się wysokim autorytetem ze względu na walory moralne i wrażliwość społeczną.

Nowym rzecznikiem praw dziecka został Mikołaj Pawlak – absolwent prawa kanonicznego, ekspert od rozwodów kościelnych, wychowanek biskupa Dzięgi pod którego kierunkiem pisał pracę magisterską. 38-letni pracownik kierowanego przez Ziobrę Ministerstwa Sprawiedliwości.

Reprezentuje zestaw poglądów charakterystyczny dla najbardziej radykalnych zwolenników Prawa i Sprawiedliwości. In vitro jest dla niego niemoralne, a konstytucyjność przepisów antyaborcyjnych (i tak jednych z najostrzejszych w Europie) powinien zbadać pseudo-Trybunał Konstytucyjny (tego domaga się grupa posłów PiS, widząc w tym szansę na zaostrzenie ustawy).

Brak co najmniej pięcioletniego doświadczenia w pracy z dziećmi lub na ich rzecz (wymaganego w ustawie) nie był przeszkodą dla powołania go na stanowisko! Z pewnością nie jest to kandydat, który będzie potrafił kontynuować podejście do dzieci Janusza Korczaka. Kandydaturę Pawlaka zatwierdził zarówno Sejm jak i Senat pomimo protestów organizacji dziecięcych i młodzieżowych.

Źródło: Akcja Demokracja

Zobacz też: https://malydziennik.pl/tych-zboczencow-nikt-nie-kontroluje-polska-policja-ma-problem/

fot: Pixabay

Seks bez jasno wyrażonej zgody od dziś jest gwałtem. Tak orzekł szwedzki parlament zaostrzając przepisy. Bierność nie będzie dłużej traktowana jako zgoda na stosunek.

Według nowego prawa partnerzy muszą zgodzić się słownie lub w inny sposób jasno okazać zgodę – informuje szwedzki The Local. Nie trzeba będzie również potwierdzać zamiarów w przypadku poważnych przestępstw seksualnych. Oznacza to, że domniemany przestępca może zostać skazany nawet, jeśli nie udowodniono, że gwałt był jego zamiarem.

 

Zaostrzeniu ulegają też wymiary kary. Z czterech na pięć lat przesunięto dolną granicę kary więzienia dla brutalnych gwałcicieli czy pedofilów. Dolna granica dla przestępstw seksualnych to trzy lata pozbawienia wolności. Nowa definicja jest pozbawiona kryterium użycia gróźb lub przemocy fizycznej.

Aktywiści postawili fundamenty pod zakończenie seksualnej przemocy. Głosujący politycy wykazali się dziś odwagą – chwali Anna Blus z sekcji Amnesty International poświęconej prawom kobiet.

Szwecja dołącza do 9 pozostałych krajów, w których seks bez wyraźnej zgody obu stron jest gwałtem. Podobne prawa uchwalono już m.in. w Wielkiej Brytanii, Belgii, Niemczech czy Islandii.

sssj/o2.pl

Prezydent Andrzej Duda ogłosił datę referendum konstytucyjnego na 10 i 11 listopada 2018 r., czyli w 100 rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. Nowa Konstytucja miałaby uwzględnić nowe zjawiska w społecznej przestrzeni. Nie ulega wątpliwości, że tym największym polem, które wymyka się prawu jest Internet i wszystko co związane z prezentowanym tam przekazem. Warto rozpocząć dyskusję na ten temat. Nad ewentualnymi zmianami w artykule 14 i 54 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej – pisze dla malydziennik.pl Paweł Zastrzeżyński. 

Artykuł 14 brzmi: „Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu”, warto zaproponować następującą zmianę:

„Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu, z poszanowaniem godności człowieka”.

Artykuł 54 pkt. 2 stanowi: „Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej i telewizyjnej”, tu zmiana musiałaby być konieczna:

„Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej, telewizyjnej i Internetowej transmisji na żywo”.

Te dwa rozwiązania ograniczyłyby eskalację patologii w transmisjach internetowych i zrównałyby prawa wszystkich nadawców. W obecnym stanie obwarowanie prawne koncesjonowanych przedstawicieli mediów jest niesprawiedliwe w stosunku do nadawców internetowych, którzy są nadawcami spoza terenu Rzeczpospolitej, co uniemożliwia stosowanie wobec nich prawa.

W tym kontekście warto również przemyśleć zmianę art. 54 Konstytucji w ujęciu procentowego kapitału koncesjonowanego nadawcy w oparciu o stosunek kapitału polskiego do obcego. Aby wykluczyć możliwość wpływania obcych interesów na politykę wewnętrzną Polski.

W tym ujęciu warto również przemyśleć rolę mediów publicznych, gdzie trzeba jednoznacznie opisać warunki finansowania, tak aby obywatel czuł się właścicielem, a nie odbiorcą rządowej propagandy. Trzeba jednoznacznie odciąć media od rządu przez nić finansowania radia czy telewizji bezpośrednio z podatków. Musi być tu zbudowana nowa relacja, gdzie obywatel będzie pewny, że wolność prasy i środków społecznego przekazu jest realizowana w tym duchu.

Te propozycje mają fundamentalne znaczenie dla systemu demokratycznego, który przez zmiany technologiczne i olbrzymie wykorzystanie środków społecznego przekazu do walki politycznej, muszą oprzeć się na nowym konstytucyjnym fundamencie Państwa Prawa.

Trzeba rozpocząć dyskusję na ten temat.