W Polsce zaczynają się upały, żar w aucie dokucza niemal każdemu, a rozwiązanie dziecinne proste- klimatyzacja! Ale czy aby na pewno?

W art. 60 Prawa o ruchu drogowym zakazuje się kierowcom powodowania nadmiernej emisji spalin. Taryfikator mandatów za takie wykroczenie w terenie zabudowanym nalicza mandat w wysokości do 300 zł. Zimą natomiast na podstawie tych przepisów policjanci każą kierowców za włączenie silnika i odśnieżanie w czasie jego pracy.

Latem za to zmotoryzowany może dostać mandat za uruchomienie silnika i włączenie klimatyzacji przed rzeczywistym wejściem do auta i jazdą. Rozwiązanie co prawda korzystne dla pasażerów, gdyż auto jest schłodzone, ale niestety ze względu na dużą emisję spalin niekoniecznie dobre dla środowiska.

Polskie przepisy nie odbiegają od europejskich. W innych krajach kary potrafią być nawet dotkliwsze- mandat w wysokości 400 euro! Należy jednak pamiętać, że postój z włączonym silnikiem nie dłużej niż minutę nie jest wykroczeniem.

CZYTAJ TAKŻE: Policja znalazła zwłoki w mieszkaniu. Krwawe ślady wskazują na…

Źródło: wp.pl

 

W podpoznańskim mieszkaniu policja odnalazła zwłoki 51-letniego mężczyzny. Na jego ciele widać było wyraźne ślady krwi. Wskazywałoby to zabójstwo, jednak jak na razie wstępne oględziny nie wykazały, co mogło być powodem śmierci.

Jeszcze dwie osoby znajdowały się w tym samym budynku na Osiedlu Leśnym w Koziegłowach pod Poznaniem w czasie, gdy policja znalazła zwłoki. Były one pod wpływem alkoholu, więc ich zeznania są niespójne. Trudno określić, czy brały udział w zabójstwie ofiary, jednak zostały tymczasowo zatrzymane.

 

Czytaj także:Chińczyk nauczył świnie skakać do wody na główkę! (WIDEO)

Źródło: msn.com

Policja apeluje, aby w przypadku, gdy  znajdziemy w ziemi niebezpieczny niewybuch od razu zadzwonili na najbliższy komisariat lub jednostkę saperów. O tym, że pozostałości z czasów II wojny światowej wciąż stanowią realne zagrożenie świadczy wypadek, do którego doszło w ubiegłą środę w powiecie Zwoleńskim (woj. mazowieckie). 

Z informacji przekazanych przez Komendę Powiatową Policji w Zwoleniu wynika, że doszło do eksplozji, spowodowanej próbą samodzielnego rozbrojenia niewybuchu z II wojny światowej. W następstwie zdarzenia zginął 35-letni mężczyzna.

Czytaj także: Amerykański historyk: Po wojnie Hitler ukrywał się w…

Policjanci przypominają, że w przypadku znalezienia niewybuchów lub innych przedmiotów wyglądających na niebezpieczne, należy zachować szczególną ostrożność. Takich znalezisk nie można samemu przenosić, rozbrajać ani dotykać.

Jeśli znajdujemy się na otwartej przestrzeni lub w lesie, należy to miejsce tak oznaczyć, by nikt tam nie wszedł i można je było bez trudu odnaleźć. O znalezisku należy jak najszybciej powiadomić najbliższą jednostkę policji.

– mówi mł. asp. Krzysztof Gregorczyk z komendy w Zwoleniu.

Funkcjonariusz dodaje, że policjanci zawiadomieniu o znalezisku zabezpieczą teren i zawiadomią jednostkę saperów. Przypomina także, że pole rażenia dużych pocisków dochodzi niekiedy nawet do kilkuset metrów.

Źródło: policja.gov.pl

Fot. Granat moździerzowy / policja.gov.pl

Mundurowi informują, że w ostatnim czasie przyjmują dużo zgłoszeń od osób, które otrzymały wiadomości mailowe wysłane rzekomo przez policję. I ostrzegają, aby podchodzić do nich ostrożnie, gdyż może to być próba oszustwa.  

Wiadomości rozsyłane są do skrzynek mailowych w całej Polsce. Komenda Główna Policji przypomina, że „Polska Policja w przesyłanych drogą elektroniczną wiadomościach, nigdy nie wysyła żadnych linków do stron, czy też spakowanych plików”.

Czytaj także: Francuzi zatrzymali polską ciężarówkę z trumnami. W jednej z nich odkryli…

Kliknięcie w taki link może skutkować ściągnięciem na nasz komputer złośliwego oprogramowania. W przypadku otrzymania takiej wiadomości należy zweryfikować jej prawdziwość kontaktując się z rzekomym nadawcą.

Od końca maja, kiedy ustały deszcze i zniknęło zagrożenie powodziowe, policja systematycznie przeszukiwała okolice Dębicy (województwo podkarpackie), gdzie mieszkał zaginiony 62-latek. Rodzina zgłosiła jego zaginięcie już 11 maja, jednak od tamtej pory słuch po nim zaginął.

W ostatni poniedziałek na skraju lasu w Brzeźnicy (niedaleko miejsca zamieszkania zaginionego na Podkarpaciu) odnaleziono ciało…jednak zostało ono pozbawione głowy i odcinka szyjnego kręgosłupa. W kieszeni natomiast znajdowały się dokumenty, poszukiwanego od paru tygodni, 62-letniego Adama. Głowy jak dotąd nie odnaleziono, natomiast zwłoki są w stanie zaawansowanego rozkładu, dodatkowo rozszarpane przez dzikie zwierzęta.

Jak zginął mężczyzna? Specjaliści wskazują, że nic nie świadczy o potrąceniu przez samochód lub udziale osób trzecich. Istnieje możliwość, że zmarł z przyczyn naturalnych, gdyż cierpiał na padaczkę. Nic jednak jeszcze nie wiadomo.

Policjanci w Mrągowie otrzymali nietypowe zgłoszenie. Mężczyzna zadzwonił z informacją, że po jego domu grasują jaszczurki, które zaczęły go gryźć. 

Funkcjonariusze odebrali niecodzienny telefon ok. godz. 2.00 w nocy. Po przybyciu na miejsce okazało się jednak, że nigdzie nie ma śladu choćby jednej agresywnej jaszczurki. Gospodarz domu przyznał się, że cała historia z jaszczurkami została przez niego zmyślona. Mężczyzna zrobił to, ponieważ… >>>CZYTAJ DALEJ<<<

Fot. pixnio.com

Młody mężczyzna z premedytacją rozjechał samochodem żywego psa w Sycowie na Dolnym Śląsku. Wszystko nagrał telefonem, a film ze swojej „makabrycznej zabawy” wrzucił do sieci. 

Wczoraj wieczorem mężczyzna został zatrzymany przez policję. Sprawcą okazał się 22-letni Rafał B., pracownik Firmy Mebli BODZIO. Wczoraj przed południem zarząd firmy wydał oficjalne oświadczenie w tej sprawie za pośrednictwem swojego profilu na Facebooku.

Czytaj także: Matka zabiła swoje dzieci i chciała popełnić samobójstwo. Ojciec nie wytrzymał

Niedługo po zabójstwie mężczyzna pojechał na dyskotekę ze swoim kolegą. Po zatrzymaniu przez policję tłumaczył, że ktoś ukradł mu telefon, na którym nagrał zabójstwo psa.

„Z uwagi na uzyskane medialne informacje o brutalnym najechaniu psa i nagrania tego faktu wraz z udostępnieniem w sieci przez naszego pracownika, oświadczamy, że w dniu dzisiejszym zostały podjęte natychmiastowe działania oraz środki dyscyplinarne, łącznie z rozwiązaniem stosunku pracy (…) Po raz pierwszy spotkaliśmy się z takim incydentem” 

– czytamy w oświadczeniu.

Dziennikarze serwisu mojaolesnica.pl dotarli do znajomego Rafała B., który twierdzi, że mężczyzna od dawna wykazywał się brutalnością wobec zwierząt. „Od zawsze było z nim coś nie tak. W gimnazjum jadł żywe motyle. Znęcał się nad każdym i lubił się bić” – mówi informator.

Jak czytamy na stronie portalu, do redakcji zgłaszają się już osoby, które mówią, że Rafał B. już wcześniej zamieszczał w internecie fotografie martwych zwierząt. Oświadczenie w sprawie  22-latka wydali również członkowie jego rodziny.

„Informacja o brutalnym pozbawieniu życia zwierzęcia nami wstrząsnęła i przyjęliśmy ją z niedowierzaniem. (…) Chcemy jednak poinformować, że nie mamy wpływu na działania dorosłego człowieka i w żaden sposób nie utożsamiamy się z zaistniałymi, zasługującymi na potępienie, okolicznościami” 

– napisali najbliżsi Rafała B.

Fot. Facebook

Źródła: mojaolesnica.pl / Facebook /Fabryka Mebli BODZIO/