„Mój ojciec ma raka. Nie ma dla niego ratunku. Zamiast sesji narzeczeńskiej, chcę zrobić zdjęcia z moim ojcem. Z dnia a dzień jest coraz słabszy, musimy się śpieszyć” – maila o takiej treści otrzymała fotografka ślubna Bonnie Turner od jednej ze swoich klientek.

Nadawcą wiadomości była Becky Carey, która od kilku miesięcy umawiała się z Turner na sesję. Wraz ze swoim narzeczonym Mattem wpłacili zaliczkę, ale odkładali termin, ponieważ ulewne deszcze ciągle psuły im szyki.

Czytaj także: Zamordował miliony niewinnych ludzi. Do DZIŚ ma swój pomnik w BRUKSELI!

Kiedy we wrześniu Bonnie znów otrzymała maila od Becky, była przekonana, że ta po raz kolejny zamierza przełożyć termin. Wiadomość, którą przeczytała, całkowicie ją jednak zaskoczyła. Becky pisała:

Mój tata walczy z rakiem prostaty i nie ma już dla niego ratunku. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że w tym tygodniu trafi do hospicjum. Chcielibyśmy przeznaczyć zaliczkę, jaką wpłacił Matt, na rodzinną sesję zdjęciową. Swoimi zdjęciami będziemy się martwić później, to jest bardziej nagląca potrzeba. Nie mieliśmy profesjonalnej, rodzinnej sesji zdjęciowej odkąd ja i mój brat byliśmy mali, więc to dużo dla nas znaczy.

Ponieważ stan ojca Becky się pogarszał, zależało jej na czasie. Klientka przekonywała, że „tata z dnia na dzień jest coraz słabszy” i chciałaby mieć wyjątkową pamiątkę po nim. Tutner spełniła jej prośbę. Zdjęcia z sesji można zobaczyć poniżej:

Fot. Screen Facebook

Ten produkt żywnościowy jest spożywany w milionach rodzin na całym świecie. Niestety, okazuje się, że jest silnie rakotwórczy. Sprawdź, czy masz go w swojej lodówce.

Ten produkt przyczynia się do milionów zachorowań na raka, ale Ty i Twoja rodzina możecie tego uniknąć. Okazuje się, że najbardziej rakotwórczym produktem żywnościowym są parówki. Ich regularne spożywanie podnosi ryzyko raka jelita grubego o 21%.

U dzieci, które jedzą 12 lub więcej parówek w miesiącu zwiększa się niebezpieczeństwo różnego rodzaju chorób, szczególnie białaczki. Do takich wniosków doszli naukowcy z American Institute for Cancer Research (Amerykańskiego Instytutu Badań nad Rakiem).

Czytaj także: Niedźwiedź więził go przez miesiąc w norze. Rosjanin żyje tylko dlatego, że… [WIDEO]

Do produkcji większości parówek wykorzystywane jest mięso oddzielone mechanicznie tzn. MOM – rozdrobniona surowa mieszanina mięsno-tłuszczowa. Przyczyną chorób nowotworowych jest również cała masa, szkodliwych substancji chemicznych, które znajdziemy w składzie parówek: mleczan sodu, fosforan sodu, dioctan sodu lub azotyn sodu.

Niestety – Polacy uwielbiają parówki i wszelkiego rodzaju rozdrobnione wyroby mięsne, takie jak tanie kiełbasy lub pasztety. Wysoka świadomość na temat tego, co może znaleźć się w mięsie oddzielonym mechanicznie, nadal nie powstrzymują nas od zakupu tego typu produktów.

Ojciec Romano Zago, franciszkanin Zakonu Braci Mniejszych, twierdzi, że raka można uleczyć. Zdradza naturalny sposób, w jaki można to zrobić.

Ojciec Romano Zago to mnich, uczony i franciszkanin Zakonu Braci Mniejszych. W 1988 r. przeprowadził się do małej, ubogiej wioski w Brazylii w stanie Rio Grande do Sul. To tam dostał od miejscowej ludności recepturę na antynowotworową nalewkę.

 

CZYTAJ TAKŻE: Kim Dzong Un wystrzelił RAKIETY! Japonia reaguje

 

Główny składnik nalewki stanowi aloes drzewiasty. Jest całkowicie bezpieczny, można go stosować nawet zapobiegawczo. Miejscowa ludność używała go do wzmocnienia układu odpornościowego.

 

Ojciec Romano Zago wraz z onkologiem dr Paolo Lissoni z Włoch przeprowadził badania kliniczne z udziałem 240 osób poddanych kuracji aloesowym specyfikiem. Wszystkie wyniki wyszły pozytywne, a kuracja okazała się wielkim sukcesem.

 

Ponadto mnich zdecydował się napisać książkę o niesamowitych właściwościach aloesu drzewiastego. Należą do nich m.in.: poprawa funkcjonowania układu immunologicznego, stabilizacja poziomu cukru we krwi, stymulacja odnowy komórek i oczyszczanie organizmu z toksyn.

 

Źródło: odkrywamyzakryte.com/ foto Facebook.com

Mamy teraz sezon na letnie owoce. Orzeźwiające i soczyste dobrze działają na nasz organizm i kubki smakowe. Niestety potrafią szybko zajść pleśnią i zepsuć całą przyjemność nawet na drugi dzień po zakupie.

Trzeba pamiętać, że kiedy zauważy się pleśń lub jakiekolwiek oznaki gnicia, należy wyrzucić do kosza cały owoc, a nie tylko odkroić gorszą część. Drobnoustroje, czyli mikro-bakterie, rozprzestrzeniają się wewnątrz całego produktu. Choć na zewnątrz może ujawnić się tylko kawałek zepsucia. Nie oznacza to bynajmniej, że drobnoustroje znajdują się tylko na tym obszarze, a resztę można jeść. Trzeba wyrzucić cały produkt, niezależnie od jego rodzaju.

 

CZYTAJ TAKŻE: SZOK! IMIGRANT ukrywał się w podwoziu SAMOLOTU. A jego ZWŁOKI spadły na…

 

Spożywanie dużych ilości produktów, z których wcześniej odkroiło się popsutą część, może powodować nowotwory. „Jesteś tym, co jesz”, słyszy się od małości, jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że dotyczy to także zjadania jedzenia, w którym są szkodliwe bakterie.

Jaki jest sposób, by owoce nie pleśniały? Szybko zjadać lub zamrozić, gdy jesteśmy pewni, że będą musiały trochę poczekać, aż je wykorzystamy.

 

 

Kiedyś nazwa Rick Simpson będzie kojarzona z człowiekiem, który odkrył lekarstwo na raka. Początek odkrycia przez Ricka lekarstwa na raka, rozpoczyna się w 2003 roku, kiedy wykryto u niego raka skóry.

Mężczyzna miał na ciele trzy miejsca zaatakowane komórkami rakowymi – dwa na twarzy i jedno na szyi. Decyzja Ricka dotycząca sposobu wyleczenia raka zmieniła świat.

Czytaj także: Niezwykły cud w Medjugorie! ZOBACZ CO SIĘ STAŁO!

Chirurgia nie przyniosła pożądanych efektów, więc Rick postanowił spróbować czegoś innego. Przez prawie rok, Rick przyjmował olej, który był wynikiem ekstrakcji konopi indyjskich.

Spożywał olej z powodu innych kłopotów zdrowotnych, ale diagnoza raka przypomniała mu coś, co kiedyś usłyszał w radiu. Mianowicie że naukowcy z University of Virginia stwierdzili, że tetrahydrokannabinol, czyli THC, może zabijać raka u myszy. Doszedł do wniosku, może to poskutkować również w jego przypadku.

Niezwykły lek na raka

Rick zdecydował, że zastosuje olej z konopi bezpośrednio na raka skóry. Zaaplikował olej z konopi na bandaże i owinął nimi miejsca, gdzie znajdowały się komórki rakowe. Po czterech dniach czekania, zdecydował, że nadszedł czas, aby zobaczyć, czy coś się zmieniło. Ku zaskoczeniu Ricka, nowotwór zniknął.

Olej z konopi wyleczył raka skóry w 4 dni! Rick próbował poinformować swojego lekarza o swoim sukcesie, ale ten nie chciał go słuchać. Udał się nawet do organizacji walczących z nowotworami, ale żadna z nich nie chciała mieć nic wspólnego z jego odkryciem.

W tym momencie, Rick wziął sprawy w swoje ręce. Zaczął uprawiać konopie na własnym podwórku i produkował z nich olej. Oddawał go za darmo każdemu, kto go potrzebował. Nawet po wtargnięciu do jego domu przez Royal Canadian Mounted Police, kiedy uprawiał 2600 roślin konopi indyjskich, nadal kontynuował produkcję oleju i pomagał innym.

Minęło już ponad 10 lat, od kiedy Rick Simson rozpoczął szerzenie informacji o oleju konopnym, którym można wyleczyć raka. Rick uzdrowił ponad 5000 osób osobiście olejem z konopi, nie wspominając o niezliczonych przypadkach na całym świecie. Rick był inspiracją do rozpoczęcia kampanii CureYourOwnCancer. Świat powinien być wdzięczny za tego człowieka, jego odwagę i wytrwałość.

Źródło: medycznamarihuana.com

Medycyna idzie szybko do przodu, wiąże się to także ze znalezieniem skutecznego lekarstwa na nowotwór. Obecnie jest wiele alternatywnych sposobów leczenia, jednak lekarze im nie dowierzają, ale tym razem jest inaczej. Tym razem badania potwierdziły, że środek na raka zadziałał na 100%.

Nowotwór stanowi najbardziej śmiercionośną chorobę naszych czasów. Wszystkie innowacyjne sposoby leczenia przybliżają nas do znalezienia wreszcie tego idealnego, w pełni skutecznego leku. Oprócz chemioterapii można wyróżnić radioterapię, operację, a także różne kuracje oparte na dietach i zdrowym stylu życia. Jednak najnowsze odkrycie doktora Sircusa obróciło świat medycyny do góry nogami!

 

CZYTAJ TAKŻE: 5 TRUCIZN w pożywieniu. Zobacz czym się trujesz

 

Doktor Sircus zalecił pacjentowi choremu na raka prostaty, aby spożywał codziennie mieszankę melasy i sody oczyszczonej. Kluczowym elementem jest tu soda oczyszczona, dodatki mogą być różne, np. syrop klonowy lub miód. Soda oczyszczona podnosi poziom pH organizmu  i w konsekwencji redukuje przez to przerzuty choroby nowotworowej.

Pacjent doktora Sircusa brał codziennie zalecaną dawkę, a nawet ją podwoił, gdy zaczął czuć się lepiej. Mieszał jedną łyżeczkę sody do pieczenia z jedną łyżeczką melasy i rozpuszczał tą mieszankę w szklance wody. Jego stadium raka było na tyle poważne, że dochodziło do przerzutów. Po 11 dniach zrobiono badania za pomocą PSA, znanego w Polsce jako „swoisty antygen sterczowy”. Poziom tej substancji w organizmie świadczy o obecności komórek rakowych prostaty. Wyniki wskazały, że jej poziom zmalał z 22,3 punktów do jedynie 0,1.

 

Trzeba jednak uważać i miarkować sodę. Jej nadmiar i tym samym podniesienie poziomu pH może powodować obrzęki, zaburzenia metabolizmu i obiegu elektrolitów, a w niektórych przypadkach problemy z sercem i ciśnieniem krwi.

 

Źródło: stolicazdrowia.pl

Cudownym zwierzęciem jest GOLEC PIASKOWY, gryzoń z rodziny kretoszczurów. Ślepy i nie ma owłosienia, za to nie choruje na nowotwory. Większość życia spędza pod ziemią i buduje tunele. 

Starzeje się wolniej od innych ssaków, szczególnie jeśli brać pod uwagę jego małe rozmiary. Mysz hodowana w niewoli przeżywa 3-4 lata, natomiast golce w Afryce około 30! Naukowców fascynuje fenomen golca także dlatego, że jest odporny na róże rodzaje bólu i wykazuje obojętność na komórki nowotworowe.

Badacze golców uważają, że to m.in. z powodu bardzo aktywnych mechanizmów naprawy DNA i wysokiego poziomu tzw. białek opiekuńczych, odpowiedzialnych za prawidłowe zwijanie się innych białek.

Czytaj także: STRASZNE! Egzekucja słonicy. Powiesili ją na szubienicy, ponieważ…

Co więcej, golec piaskowy potrafi przeżyć ok. 5 godzin przy niskich stężeniach tlenu, które w ciągu kilku minut zabiłyby człowieka! Aby przetrwać w takich warunkach niezwykły gryzoń zaczyna wykazywać cechy roślin, przechodząc w stan tzw. anabiozy. Jakby tego było mało, przy zerowej zawartości tlenu w powietrzu golec pisakowy wytrzyma  nawet 18 minut.

Oprócz tego zwierzak sprawia wrażenie jakby w ogóle się nie starzał. Prawdopodobieństwo śmierci od osiągnięcia przez niego wieku płciowego (6 miesięcy) wynosi ok. 1 na 10 000. Niektórzy naukowcy zachowują jednak pesymistyczne podejście, ponieważ nie są jeszcze zbadane reakcje chemiczne, jakie zachodzą w jego organizmie pod koniec życia. Całkiem możliwe, że następuje wtedy proces przyspieszonego starzenia.

Źródło: wp.pl