Kompleks sportów zimowych Holmenkollen w Oslo przez lata skrywał tajemnicę z czasów zimnej wojny. Strzeżono jej pilnie aż do 1986 r. 

W okresie rywalizacji pomiędzy Związkiem Radzieckim i Zachodem nieustanne istniało zagrożenie wybuchem wojny nuklearnej. Przodujący w wyścigu zbrojeń Amerykanie mieli poważne powody do obaw – szacuje się, że do upadku Kraju Rad Sowieci przeprowadzili ponad 900 testów broni atomowej.

W tych warunkach pojawiła się konieczność rozbudowy tajnych obiektów militarnych i centrów dowodzenia. Jeden z najpilniej strzeżonych kompleksów wojskowych znajdował się tuż pod słynną skocznią Holmenkollen.

Czytaj także: TE POLSKIE słowa weszły do języka angielskiego. Zrozumie je każdy OBCOKRAJOWIEC!

Obiekt o pięciu kondygnacjach i powierzchni 4 tys. mkw. miał posłużyć na wypadek III wojny światowej pomiędzy  NATO i siłami Układu Warszawskiego. Jego budowę rozpoczęto jednak znacznie wcześniej – w 1941 r. Już wtedy Norwegia – znajdująca się pod niemiecką okupacją – przygotowywała się na obronę w ewentualnej wojnie z Sowietami.

W tym czasie wzgórze Holmenkollen stanowiło centrum wywiadowczo-obserwacyjne Luftwaffe. Obiekt miał ważne znaczenie strategiczne, bowiem to właśnie stąd dowodzono obroną przeciwlotniczą Oslo i sporej części skandynawskiego kraju.

Holmenkollen – „To były nasze oczy”

Dziesięć lat później alianci rozpoczęli rozbudowę kompleksu. Gdy w 1952 r.  i później – w latach 1966 i 1981 – odbywały się tu mistrzostwa świata i zimowe igrzyska olimpijskie, pod ziemią trwały tajne prace operacyjne.

Pracownicy centrum wychodzili na zewnątrz przez drzwi wykute w skale, z których część jest dziś zespawana. Co ciekawe, gdy po latach do podziemi weszli norwescy dziennikarze, centrum wyglądało tak, jakby zostało opuszczone całkiem niedawno.

Na biurkach wciąż leżały otwarte akta, stenogramy i kubki po kawie, a w niszczarkach znajdują się w połowie pocięte dokumenty.

„To były nasze oczy, obserwując nie tylko Rosję lecz wszystkie kraje Układu Warszawskiego” – mówi cytowany przez portal dzieje.pl Tom Kristiansen, który w latach 70. pracował w centrum na stanowisku kryptografa.

Czy obawy państw NATO rzeczywiście były zasadne? Trzeba przyznać, że przynajmniej kilka razy wojna zdawała się wisieć w powietrzu. Dość wspomnieć, że w 1961 r. Sowieci przeprowadzili test największej w historii bomby atomowej. Jej moc był tak silna, że fala uderzeniowa trzykrotnie okrążył glob, a w Norwegii oddalonej od miejsca detonacji o ok. 2 tys. km pękały szyby w oknach.

„W 1961 r. Sowieci przeprowadzili co najmniej 19 testów broni termojądrowej, z czego 14 miało ładunek o mocy powyżej jednej megatony. (…) Sądząc po dotychczasowych osiągnięciach, Sowieci mogą, przy nieograniczonych możliwościach testowania, zbliżyć się w ciągu następnych 5-10 lat do górnych granic wydajności w projektach termojądrowych”.

– raportował niedługo po tej próbie amerykański wywiad CIA.

Fot. Bjoertvedt [CC BY-SA 3.0]

Źródła: dzieje.pl / rmf24.pl / malydziennik.pl

Sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg ostrzega przed Rosją. Informuje, że jeżeli Rosjanie rozmieszczą rakiety nowego typu i znowu złamią traktat INF, to będzie reakcja ze strony Brukseli, gdzie w piątek zostanie poruszony ten temat.

 

 Nowa broń Rosji jest mobilna, trudna do wykrycia i zdolna do przenoszenia ładunków nuklearnych – zauważył szef NATO. Dodał również, że parametry techniczne rakiet pozwalają, aby w ich zasięgu znalazło się wiele europejskich miast, co jest bezpośrednim zagrożeniem ze strony Rosji. Traktat o nie używaniu rakiet pośredniego zasięgu dotyczy również Stanów Zjednoczonych, które na początku grudnia zapowiedziały, że Rosja ma przestać z nich korzystać w ciągu dwóch miesięcy. Jak widać, nic sobie z tego nie zrobili, więc ciężko przypuszczać, żeby wszystkiego przestrzegało USA…

Sytuacja jest dosyć napięta. Nie wiadomo jak na wszystko zareagują Rosjanie, ale również Stany Zjednoczone…

 

źródło: wp.pl, fot. youtube.com

Kornel Morawiecki, ojciec obecnego premiera, poseł i marszałek senior mówił o swojej pozycji, dotyczącej stałej obecności amerykańskich żołnierzy na terenie Polski.

Rozmowa z Kornelem Morawieckim dotyczyła m in. raportu instytutu Political Capital, dotyczącego wpływów Rosji w Europie Środkowej. Na liście osób, które według instytutu miałyby świadomie lub nie pomagać Rosji, umieszczono m.in. wiceministra cyfryzacji.

— To, że ktoś się zastanawia nad sensownością obecności wojsk amerykańskich w Polsce, to nie znaczy, że jest agentem — stwierdził Morawiecki. — Moje środowiska protestowały, żeby w Polsce nie było wojsk sowieckich, które miały nas bronić przed Amerykanami. Nie wiem, czy to dobrze, że teraz są u nas wojska amerykańskie, które mają nas bronić przed Rosjanami — dodał.

Na pytanie, czy on sam jest przeciwny obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce, odpowiedział: Myślę, że obecność wojsk amerykańskich jest symboliczna, nic nam nie daje. Ja chciałbym, żeby tu nie było innych wojsk niż wojska polskie.

Z pomysłem rozmieszczenia w Polsce stałej amerykańskiej dywizji pancernej wystąpił prezydent Andrzej Duda. Zaproponował także nazwę — „Fort Trump”. Koszty — od półtora do dwóch miliardów dolarów — pokryje Warszawa. Sam Trump powiedział, że USA wciąż rozważają tę propozycję złożoną w trybie dwustronnym poza NATO.

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak w listopadzie u.r. zapewniał, że stworzenie w kraju amerykańskiej bazy wojskowej jest kwestią rozstrzygniętą.

— To inicjatywa polsko-amerykańska. «Fort Trump» powstanie, to nie ulega żadnej wątpliwości, więc nie rozmawiamy o tym «czy», tylko «jak» — mówił Błaszczak na antenie radiowej Jedynki.

Polska od lat nie prowadzi sensownej polityki zagranicznej wobec Rosji. Obecnie niemal nie mamy stosunków dyplomatycznych z jednym z mocarstw światowych, które jest naszym sąsiadem.

Źródło: Sputnik.ru

Fot. Pixabay

Zobacz też: https://malydziennik.pl/pilne-trwaja-przygotowania-do-wojny-rosja-stawia-na-defensywe/

Władimir Putin potwierdził udane testy nowej broni. USA ostrzegają: zniszczy dowolny cel na ziemi.

Władimir Putin potwierdził. że odbyły się udane próby nowego typu broni hypesonicznej.

Chodzi o  rakietę Avangard, która może przenosić zarówno głowice nuklearne, jak i konwencjonalne. Największym zagrożeniem związanym z rosyjską rakietą ma być możliwość zniszczenia dowolnego celu na ziemi w 30 minut od wystrzelenia.

Wywiad USA już kilka miesięcy temu ostrzegał, że systemy antyrakietowe będąprzeciwko rosyjskiej broni nieskuteczne – również te amerykańskie. Avangard jest zwrotny i wyposażony w systemy pozwalające uniknąć strącenia. Trudne ma być też przewidywanie trajektorii pocisku – w jednej chwili może on zmienić kierunek lotu, wprowadzając w błąd systemy obrony.

Rakiety Avangard są groźne, bo rozpędzają się do prędkości znacząco przekraczającej prędkość dźwięku – 20 Ma. Według ekspertów taki rodzaj broni może być nie do zatrzymania. Podczas jednego z pokazów pocisk „Kindżał” wystrzelony z myśliwca MiG-31 trafił w cel oddalony o 800 km.

Moskwa od wielu miesięcy wysyła w świat sygnały, że chce być światowym graczem politycznym. Rosjanie nie ukrywają też, że nie akceptują poszerzających się wpływów NATO w Europie Środkowej. Aby utrzymać pozycję mocarstwa podejmowane są rozmaite działania: na Ukrainie, w Syrii, wobec krajów nabałtyckich, w cyberprzestrzeni. Wszystko to może niepokoić i świadczyć o eskalacji napięcia.

Źródło: Gazeta.pl

FOT. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/pilne-trwaja-przygotowania-do-wojny-rosja-stawia-na-defensywe/

Turecka armia jest drugą co wielkości siłą militarną w NATO i nikt nie chce jej się sprzeciwiać. Nawet USA za cenę utrzymania dobrych stosunków wspiera atak Turków na Kurdów.

Aby nie dopuścić do sytuacji, w której Turcja zacieśnia współpracę z Rosją, amerykański prezydent bez specjalnego wahania przystał na to, by Ankara uderzyła w oddziały kurdyjskie na wschodnim brzegu Eufratu w północnej Syrii. To obszar, na którym znajdują się również wojska amerykańskie. Siły kurdyjskie do niedawna były przez Waszyngton uważane za formacje sojusznicze. Otrzymywały od Amerykanów broń, a USA obiecywały Kurdom udział w zarządzaniu wschodnią Syrią.

Obecnie  Recep Tayyip Erdogan zapowiada, że dosłownie „w każdej chwili” może rozpocząć się atak na Kurdów. Wszystkie organizacje upominające się o samostanowienie Kurdów są w Turcji uważane za terrorystyczne.

Sytuacja na świecie stale destabilizuje się i jest to kolejny konflikt zbrojny przygotowywany w ostatnim czasie.

Źródło: Strajk.eu

fot.: Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/mozliwa-nowa-wojna-na-balkanach-powstaje-nowa-armia-w-europie/

Według ekspertów Rosja rozmieściła wzdłuż swoich zachodnich granic 7 wielkich armii.Siły te zmiotą wojska NATO w 60 godzin.

W przypadku ataku kraje bałtyckie upadną niemal natychmiast. Scenariusz ten może się nie powieść jeśli impet ataku uda się przeciągnąć. W obecnym stanie wojsk europy zachodniej nie jest to jednak możliwe i konieczna jest natychmiastowa modernizacja i wzmocnienie sił sojuszu północnoatlantyckiego.

Według specjalistów inwazja na zachód jest bardzo prawdopodobna w kontekście przygotowywanej eskalacji wojny Rosji z Ukrainą. Rosjanie ze złością patrzą na tworzenie kolejnych baz wojskowych na wschodniej flance NATO w tym w Polsce i krajach Bałtyckich. W USA uważa się, że należy natychmiast pomóc Ukrainie w ich walce poprzez budowę i wsparcie sił morskich. Po Ukrainie kolejnym celem ataków Rosji mają być kraje bałtyckie. Według strategów kraje te są dla NATO nie do obronienia. Polska jest bezpośrednio zagrożona ponieważ Rosja utworzyła ogromną armię w Okręgu Kaliningradzkim. Sytuacja staje się napięta i eksplozję działań wojennych może wywołać jedno błahe zdarzenie

Ponadto doszło do bardzo niepokojącego zdarzenia w Ameryce Południowej. Dwa naddźwiękowe bombowce strategiczne zdolne do przenoszenia broni jądrowej wylądowały w Wenezueli. USA są zaniepokojone i powoli zdarzenia te zaczynają przypominać tzw. kryzys kubański, kiedy to ZSRR próbowało rozmieścić broń jądrową na Kubie co powstrzymał amerykański prezydent Kennedy w roku 1962.

Napięcie wojenne dawno nie było tak duże.Sam Władimir Putin w 2017 roku powiedział, że „Myślę, że tego (wojny ) nikt by nie przeżył”.

 

Zobacz też: https://malydziennik.pl/juz-15-grudnia-moze-dojsc-do-wybuchu-wojny-co-zrobi-polska/

fot. pixabay