„Ludzie powinni żyć razem w pokoju. Jesteśmy braćmi, różnimy się tylko wyznawaną religią. Dlatego proszę moich braci muzułmanów, by opiekowali się chrześcijanami, a chrześcijanie opiekowali się nami. Pomagajmy sobie wzajemnie i żyjmy w pokoju – mówił bohaterski nauczyciel.

W grudniu zeszłego roku somalijskie ugrupowanie terrorystyczne al-Shabab dokonało ataku terrorystycznego na autobus wypełniony ludźmi.Terroryści zatrzymali autobus pełen ludzi, kazali im wyjść i próbowali oddzielić chrześcijan od muzułmanów. Chrześcijanie mieli zostać zabici.

Terrorystom nie udało się tego dokonać i zaczęli strzelać. Postrzelili Salaha Faraha, który bronił chrześcijan i nie pozwalał na ich oddzielenie.

Zapytany przez dziennikarzy czemu się sprzeciwił terrorystom, odparł:

„Ludzie powinni żyć razem w pokoju. Jesteśmy braćmi, różnimy się tylko wyznawaną religią. Dlatego proszę moich braci muzułmanów, by opiekowali się chrześcijanami, a chrześcijanie opiekowali się nami. Pomagajmy sobie wzajemnie i żyjmy w pokoju”.

Salah Farah zmarł na skutek odniesionych ran w szpitalu.

Źródło: Strajk.eu

Fot. Fakt

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/szok-ksiadz-o-ojcu-rydzyku-ten-chwast-dalej-jest-jeszcze-mocniej/

 

W styczniu 2018 roku doszło w Warszawie do pobicia 14 letniej dziewczynki z Turcji. Napastnik w czasie pobicia krzyczał „Polska dla Polaków”. Zajście w internecie komentował Wojciech D. z Wrocławia. Jego wpisami zainteresowała się policja szukająca sprawcy.

W poszukiwania policji włączył się także Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który wyznaczył 1 tys. zł nagrody za znalezienie sprawcy.

Uwagę organów ścigania zwróciły internetowe wpisy pod informacjami o zajściu. Wojciech D z Wrocławia pisał min: Wolę być żywym rasistą, niż kochać muzułmanów i skończyć z poderżniętym gardłem”, „”My na razie ich nie zabijamy, ale jak tylko się wychylą, to zaczniemy ich zabijać”.

Wojciech D. jest oskarżony o grożenie pozbawieniem życia i publiczne nawoływanie do nienawiści i użycia przemocy. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

Mężczyzna przyznał się do winy ale przed sądem tłumaczył, że prawo do takich wypowiedzi daje mu konstytucyjna wolność słowa.

Źródło Gazeta Wyborcza Wrocław. WP.pl

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/pilne-w-europie-powstaje-nowe-superpanstwo-rozpad-unii-europejskiej/

Sąd skazał mężczyznę oskarżonego o pobicie młodej muzułmanki na Woli. Kamil B. usłyszał wyrok czterech miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok. Będzie też musiał przeczytać książkę „Ani życie, ani wojna. Czeczenia oczami kobiet”, a analizę jej treści przedstawić kuratorowi sądowemu.

Mężczyzna był oskarżony o obrazę uczuć religijnych pokrzywdzonej, jej publiczne znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej z powodu przynależności wyznaniowej. Do napaści doszło we wrześniu ubiegłego roku, przy ulicy Nowolipie.

Wyrok w tej sprawie zapadł we wtorek, 4 grudnia. „Sąd uznał oskarżonego Kamila B. za winnego” – czytamy w komunikacie sekcji prasowej Sądu Okręgowego. Mężczyzna został skazany na cztery miesiące więzienia w zawieszeniu na rok.

Sąd nakazał mu też przeczytanie książki „Ani życie, ani wojna. Czeczenia oczami kobiet” autorstwa Petry Prochazkovej, czeczeńskiej korespondentki wojennej. Opisała ona historię sześciu kobiet – Czeczenek i Rosjanek, by zwrócić uwagę świata na tragedię wojny i pokazać, że mimo ekstremalnych warunków, próbują one normalnie żyć i chronić swoich bliskich przed głodem, zimnem i niebezpieczeństwem. W przeciągu pół roku od uprawomocnienia się wyroku, Kamil B. będzie musiał zdać sprawozdanie z jej treści kuratorowi sądowemu.

Sąd podkreślił w uzasadnieniu wyroku, że choć przedstawiciele różnych kultur mają różną wrażliwość, to wtorkowe orzeczenie pokazuje szacunek i wrażliwość na odczucia muzułmanów. Pojawiło się też stwierdzenie, że w przypadku każdej religii w analogicznej sprawie powinien zapaść taki sam wyrok.

Źródło: TVN Warszawa

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/zakonnica-pedofilka-ofiary-doszly-do-glosu/

Kolejny incydent nagrany telefonem w kawiarni, tym razem w Riverside pod Los Angeles, wywołał poruszenie w mediach społecznościowych.

Zdarzenie dotyczyło mężczyzny zdenerwowanego obecnością kobiety w nikabie, która poinformowała go, że jest muzułmanką. Jak podaje „USA Today”, barmanka odmówiła obsłużenia mężczyzny, który obraził kobietę ubraną w nikab (chustę zasłaniającą całe ciało z wyjątkiem oczu).

W ciągu trzech dni nagranie było wyświetlone na Twitterze 1,6 miliona razy. Widać na nim, jak mężczyzna odwraca się do kobiety i pyta: „Czy to jest Haloween?”. Ona odpowiada: „Czy wiesz, że jestem muzułmanką?” i pyta czy mężczyzna ma z tym problem. Na to on mówi: „Nie lubię twojej religii i co z tym zrobisz?” i dodaje: „Nie chcę zostać przez ciebie zabity”.

Kobieta próbuje wciągnąć mężczyznę w dyskusję na temat religii; pyta go, czy czytał Koran albo Biblię i nawiązuje do nauk Jezusa. Mężczyzna lekceważy to, mówiąc „Nie będę się wdawał w rozmowy z idiotami”.  Kobieta w odpowiedzi oskarża go o używanie mowy nienawiści, podczas gdy inny klient kawiarni wykrzykuje inwektywy w jego stronę i nazywa go rasistą. Kierowniczka lokalu, wyjaśnia, że nie obsłuży pana ze względu na to, iż zakłóca spokój oraz „zachowuje się w sposób bardzo rasistowski”. Po tym mężczyzna opuszcza kawiarnię.

Nagranie zostało umieszczone na YouTube w miesiąc po tym, jak Starbucks został uwikłany w spór związany z rasizmem w Filadelfii. W tamtym zdarzeniu, również sfilmowanym, kierownik sklepu zadzwonił na policję, gdy  rasizmdwóch czarnoskórych mężczyzn weszło do lokalu i niczego nie zamawiając czekało na znajomego. Jednemu z nich odmówiono skorzystania z toalety. Policja aresztowała dwójkę mężczyzn pod zarzutem wtargnięcia, jednak Starbucks nie skierował sprawy do sądu. Zarówno kawowy potentat jak i policja przeprosili później za zajście. Z końcem maja Starbucks planuje uruchomienie szkoleń w swojej sieci na temat wrażliwości rasowej i profilowania.

Hjna podst. https://www.usatoday.com/ euroislam.pl

Rzezi dokonała bojówka zwana milicją Fulani. Tworzą ją członkowie muzułmańskiego plemienia nomadów. Eksperci uważają, że stanowi równie duże zagrożenie dla stabilności Nigerii, co słynna Boko Haram. Fulani to głównie pasterze wypasający bydło. Walczą z osiadłymi na ich terenie chrześcijańskimi rolnikami.

Atak miał miejsce we wtorek w stanie Benue, w Ayar-Mbalom na terenie administracyjnym Wschodni Gwer – poinformował rzecznik gubernatora stanu, Terver Akase.

Poza mordem w kościele św. Ignacego, 30 napastników zaatakowało też miejscową ludność. Spalonych i okradzionych zostało 50 domów. W świątyni doliczono się 19 zabitych, w tym księży Josepha Gora i Felixa Tyolaha.

Z listu od Czytelnika: Na łamach „Miłujcie się!” często opisujecie przypadki, świadectwa nawróceń wyznawców innych religii oraz ateistów. Nie natrafiłem jednak na żadne świadectwo nawróconego muzułmanina lub muzułmanki. Czy oni nawracają się do Jezusa?

 

Problem z nawróceniem muzułmanów jest następujący: Koran przewiduje karę śmierci dla człowieka, który dobrowolnie porzuci islam. Niestety, ten nakaz jest gorliwie przestrzegany w świecie islamu, dlatego żaden muzułmanin, który porzucił swoją religię, nie czuje się bezpieczny.

Wielu z nich musi się ukrywać – większość stara się wyjechać na Zachód, ale i tam są oni terroryzowani przez swoich byłych współwyznawców. Mimo to jest pewne, że znaczna liczba muzułmanów porzuca religię Mahometa i wybiera zbawienie przez wiarę w Jezusa. Tak było zawsze, tak samo jest i teraz.

Dla przykładu – od czasów podbojów arabskich Berberowie, mieszkający w Tunezji, 18 razy odrzucali islam, ale za każdym razem krwawe pogromy zmuszały ich do powrotu na łono „religii pokoju”.

W czasie straszliwych masakr ludności chrześcijańskiej w Turcji w okresie pierwszej wojny światowej zginęło około 3 milionów Ormian, Asyryjczyków i Greków, a tysiące dla ratowania życia wyznało wiarę w Mahometa.

Obecnie ich potomkowie potajemnie przyjmują chrzest, ale zmuszeni są do opuszczenia swoich rodzinnych stron oraz do zmiany nazwiska. „Świeckie” państwo tureckie nie ma zamiaru zapewniać im ochrony przed zemstą za porzucenie islamu, przewidzianą przez Koran.

Największą znaną mi grupę muzułmanów, którzy wybrali Jezusa, stanowią Egipcjanie. Tradycyjny Kościół koptyjski liczy kilkanaście milionów wyznawców i jest ciągle atakowany przez islamistów. Kościoły są podpalane i wysadzane w powietrze, sklepy rabowane, chrześcijańskie dziewczęta porywane, gwałcone i włączane do haremów.

Jednak ich męczeństwo nie idzie na marne – widząc ich niezłomną wiarę w obliczu przemocy, niejeden muzułmanin zaczyna się zastanawiać: czy islam naprawdę jest religią pokoju? Kim jest ten Jezus, który daje im moc do wytrwania i przebaczania?

Co najmniej kilka tysięcy egipskich muzułmanów wybrało Jezusa, narażając się na wyklęcie z rodziny i prześladowania ze strony państwa egipskiego (które podobno uznaje wolność sumienia), ryzykując życie. Na pewno jest ich więcej, ale te kilka tysięcy miało odwagę podpisać się pod listem do prezydenta Egiptu domagającym się prawa do wyznawania tej religii, która jest zgodna z ich sumieniem. Według niektórych danych ok. 10 tys. egipskich muzułmanów przeszło do Kościoła katolickiego.

Znane mi jest świadectwo byłego wykładowcy z najbardziej znanej i liczącej się uczelni islamskiej – akademii Al-Azhar w Kairze. Człowiek ten, który pracował też jako imam w Gizie, nie mógł pogodzić swojego sumienia z przemocą, do której nawołuje Koran i jego wierni wyznawcy. Nie mógł nauczać o „religii pokoju”, jak tego wymaga polityczna poprawność, widząc, jaka jest praktyka.

Kiedy poruszył tę kwestię na wykładzie, został wezwany do władz uczelni i – jako bluźnierca – zwolniony z pracy. Tej samej nocy zaaresztowano go – do jego rodzinnego domu wdarło się kilkunastu uzbrojonych mężczyzn, którzy przetrząsnęli wszystko i dosłownie z łóżka wyciągnęli „odstępcę”.

Egipskie więzienie wygląda inaczej niż więzienie na Zachodzie. Człowieka morzą tam głodem, torturują go, rzucają go na pożarcie szczurom lub psom…

Wykładowcę z Al-Azhar oskarżano o porzucenie islamu, mimo że o tym w ogóle nie było mowy. Torturami zmuszano go do przyznania się do odstępstwa i wydania tego, kto go ewangelizował (za ewangelizowanie muzułmanina również przewiduje się karę śmierci).

 

WIĘCEJ CZYTAJ TUTAJ >>>