Tragedia na strzelnicy w woj. lubuskim. Młody mężczyzna zastrzelił 42-letnią właścicielkę obiektu. 

Do zabójstwa doszło na prywatnej strzelnicy w Nietoperku niedaleko Międzyrzecza. Prokuratura wyjaśnia okoliczności zdarzenia.

Czytaj także: Trump dogada się z Putinem? Ma mu sprzedać Ukrainę w zamian za…

23-latek postrzelił właścicielkę, której – pomimo podjęcia próby reanimacji – nie udało się uratować. Po przybyciu policji sprawca był już zatrzymany. Dokonał tego prawdopodobnie mąż ofiary.

Jak informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim Roman Witkowski, 23-latek dokonał najpewniej morderstwa z broni wypożyczonej na uczelni. Z ustaleń śledczych wynika, że sprawca próbował też najpewniej zastrzelić męża ofiary.

Źródło: interia.pl

Przerażająca zbrodnia w mieście Samambaia w Brazylii. Para lesbijek zamordowała 9-letniego chłopca – syna jednej z nich. Rok wcześniej kobiety go wykastrowały. 

Sprawcami morderstwa są 27-letnia Rosana Auri da Silva Cândido i jej 28-letnia partnerka Kacyla Priscyla Santiago Damasceno. Lesbijki zamordowały chłopca – synka Damasceno –  gdy ten spał. Według informacji podanych przez śledczych kobiety miały kilkukrotnie dźgnąć dziecko nożem. Do zabójstwa doszło w nocy z 30 na 31 maja.

Czytaj także: POLAK, którego bał się sam AL CAPONE! Jego gang istnieje do DZIŚ! [WIDEO]

Co więcej, rok temu kobiety z niewiadomych powodów postanowiły wykastrować chłopca. Sprawa jest tym bardziej wstrząsająca, że po morderstwie lesbijki rozczłonkowały ciało i schowały szczątki do dwóch szkolnych toreb i walizki. Jedna z kobiet zostawiła je nieopodal boiska szkolnego. Zmasakrowane ciało 9-latka znalazły bawiące się na boisku dzieci, które zawiadomiły policję.

W trakcie śledztwa wykazano także, że wcześniej kobiety próbowały pozbyć się zwłok paląc je na grillu. Zamordowany chłopiec miał o rok młodszą siostrzyczkę, która potwierdziła, że lesbijski zabiły jej braciszka.

Media w Brazylii próbują doszukiwać się motywu zbrodni. Jedną z sugestii jest odprawienie przez kobiety obrzędu satanistycznego.

Fot. Screen Facebook

Źródło: Super Express / acre.com

51-letnia aktywistka Annette Kennealy została znaleziona martwa na farmie w prowincji Limpopo w RPA. Kobieta walczyła przeciwko nasilającym się atakom na białych rolników.

„Członkowie rodziny próbowali zadzwonić do niej bez powodzenia, dopóki jeden z nich nie poszedł zbadać sprawy. Po przybyciu na miejsce znalazł ją martwą w domu” – mówi rzecznik policji, pułkownik Moatsze Ngoepe.

Ian Cameron, szef Wydziału Bezpieczeństwa Społecznego AfriForum – grupy reprezentującej prawa białej mniejszości w RPA – powiedział, że Annette Kennealy zabito przy użyciu młotka i żelaznego pręta.

Czytaj także: TE POLSKIE słowa weszły do języka angielskiego. Zrozumie je każdy OBCOKRAJOWIEC!

Kobieta była radną opozycyjnego Sojuszu Demokratycznego. Otwarcie występowała przeciwko brutalnym atakom na białych farmerów w RPA.

W swoim ostatnim wpisie na Facebooku Kennealy podzieliła się informacją, z której wynikało, że w ciągu ostatnich czterech dni zgłoszono dziesięć ataków na farmy, w tym jedno morderstwo.

Liczba ataków na białych właścicieli ziemskich  w RPA wciąż rośnie. Według raportów niektóre ofiary są torturowane elektrycznymi wiertarkami, palnikami i wybielaczem.

Z badań przeprowadzonych przez Afriforum wynika, że w ubiegłym roku napaści na farmy wzrosły w RPA o 25 procent.

Fot. Facebook

Źródło: expess.co.uk

Trudno uwierzyć, jak matka mogła tak postąpić ze swoim własnym dzieckiem!

 

W Lublinie rusza proces Agaty F. ze wsi Majdan Kozłowiecki (woj. Lubelskie).

22-latka najpierw ukrywała ciążę. Nie wiedział o niej także jej chłopak 22-letni Rafał, który sądził, że dziewczyna po prostu przytyła.

W tym czasie Agata nie dbała o rosnące w niej nowe życie – piła alkohol, zażywała narkotyki i poszukiwała informacji na temat przerywania ciąży.

 

Do feralnego zdarzenia doszło w czerwcu 2018 r. Śledczy określają, że było to pomiędzy 5 a 9 miesiącem ciąży. Kobieta urodziła dziecko w wannie z wodą. Potem owinęła córeczkę w plastikowe worki i… spaliła!

Najwyraźniej nie miała żadnych skrupułów czy wyrzutów sumienia, bo kilka dni później bawiła się na weselu!

Jednak nadpalone zwłoki dziecka znalazła rodzina Agaty F. i tak sprawa trafiła do sądu.

 

Agata F. nie przyznaje się do winy:

„- Nie przyznaję się do zabójstwa. Przyznaję się jedynie do podpalenia miejsca, gdzie schowałam dziecko – ” /cyt. za Kurier Lubelski/

 

Twierdziła też, że dziewczynka urodziła się martwa. Przeczy temu jednak opinia biegłych, którzy w płucach dziecka znaleźli ślady powietrza. A to z kolei może znaczyć, że noworodek był żywy. Bez względu jednak na stan dziecka, pewne jest, że matka nie zrobiła nic, by je uratować!

 

Agata F. przebywa obecnie w areszcie i grozi jej dożywocie. Czy to jednak wystarczająca kara za taką zbrodnię…?

 

fot. pixabay, na podst. Kurier Lubelski

Stefan W. , morderca Pawła Adamowicza leczył się w trakcie pobytu w więzieniu na schizofrenię. Wg. relacji jego matki, miał już wcześniej podobne problemy. Ujawniono, co Stefan W. planował po wyjściu z więzienia.

Stefan W. przed wyjściem na wolność dwukrotnie rozmawiał z wychowawcą więziennym. Notatki z rozmów zostały przekazane policji.

W trakcie rozmów Stefan W. mówił, że nie ma sprecyzowanych planów na przyszłość. Zamierzał podróżować pociągiem po kraju i żyć wśród społeczności bezdomnych. Chciał też wyprowadzić się z Pomorza, ponieważ jak twierdził jest to „siedlisko Platformy Obywatelskiej”. Chciał zamieszkać w województwie, gdzie władzę sprawuje PiS. Chciał także aby „Jarosław Kaczyński został dyktatorem”.

Stefan W. w trakcie odsiadki był wielokrotnie badany psychiatrycznie. Miał problemy psychiczne. Przed popełnieniem morderstwa miał przestać brać leki.

Źródło: Gazeta.pl

FOT. Internet

ZOBACZ: https://malydziennik.pl/czy-morderca-pawla-adamowicza-dzialal-pod-wplywem-substancji-psychoaktywnych-sa-wyniki-badan/

Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego opublikował dziś na swoim Facebooku specjalne oświadczenie.

W obliczu zabójstwa prezydenta Pawła Adamowicza Polskie Towarzystwo Psychiatryczne „zdecydowanym głosem sprzeciwia się jakimkolwiek formom przemocy i solidaryzuje się z osobami pogrążonymi w żałobie. Tragedia ta uczy, jak bardzo należy unikać języka nienawiści, tak w życiu codziennym jak i w debacie publicznej”.

„Chcielibyśmy także zaapelować o to, aby nie poszukiwać łatwych rozwiązań szoku wzbudzonego tą tragedią w kojarzeniu jej z osobami z zaburzeniami psychicznymi” – piszą autorzy oświadczenia.

Zarząd Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego podkreśla, że „w naturalnej potrzebie rozumienia i poszukiwania odpowiedzi na pytanie: dlaczego doszło do tragedii, nie powinniśmy szukać fałszywych, uproszczonych wyjaśnień”. „Takim nieprawdziwym wyjaśnieniem jest sugerowanie, że wyłącznie osoby chore psychicznie mogą dopuścić się aktów przemocy” – czytamy.

„W związku z tym stanowczo występujemy przeciwko próbom utożsamiania przemocy i zbrodni z zaburzeniami psychicznymi” – piszą autorzy tekstu.

Polskie Towarzystwo Psychiatryczne przypomina, że na działania zarówno osób zaburzonych psychicznie, jak i zdrowych zawsze wpływ mają czynniki zewnętrzne, dlatego „szerzenie pogardy i nienawiści służy tragicznej motywacji niezależnie od stanu zdrowia psychicznego sprawcy”.

Źródło: Więź

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/owsiak-musi-odejsc-wzbudza-negatywne-emocje-opinia-poslanki/

Jedna strona już zaczęła krzyczeć, że to wina Owsiaka, druga, że to wina Kaczyńskiego. Ten kraj stał się psychiatrykiem. Nawet tragedia, w której człowiek został dźgnięty nożem jest okazją do tego, żeby wykorzystać to przeciwko drugiemu – pisze ks. Łukasz Kachnowicz.

Publikujemy cały post ks. Łukasza Kachnowicza:

„Ten kraj mnie zaczyna przerażać. Prezydent Gdańska podczas finału WOŚP został zaatakowany nożem przez jakiegoś szaleńca. Jedna strona już zaczęła krzyczeć, że to wina Owsiaka, druga, że to wina Kaczyńskiego. Ten kraj stał się psychiatrykiem. Nawet tragedia, w której człowiek został dźgnięty nożem jest okazją do tego, żeby wykorzystać to przeciwko drugiemu, do swojej walki. Jesteśmy w jakimś totalnym obłędzie. Ten kraj upadnie, jeśli tego nie przerwiemy. Nie ma szans, żebyśmy świętowali kolejne sto lat niepodległości jeśli nie zatrzymamy tego obłędu nienawiści, ciągłej atmosfery walki między sobą. Sami siebie zniszczymy. To trzeba zatrzymać już, natychmiast. Musimy zmienić ten, kurs podsycania emocji w kraju, bo to kurs prowadzący prosto do tragedii”.

W kolejnym poście ks. Łukasz analizuje wpływ wojny politycznej na nasze społeczeństwo.

„Tak, za rozchwianiem emocjonalnym naszego społeczeństwa stoją politycy i ich propagandowe przybudówki. Zrobili z tego kraju arenę swojej wojny. Tak, to jest tak naprawdę ich prywatna wojna, w którą wciągnęli całe społeczeństwo i są gotowi podpalać ten kraj, jak Neron Rzym. Nie dla Polski, dla swoich interesów, ambicji, władzy, kasy. Polska jest przy okazji. Choć w przemówieniach i programach jest oczywiście na pierwszym miejscu. Im potrzebny jest nieustanny stan wojenny, bo zobaczyli, że to działa. Że nasze społeczeństwo cierpi na zbiorowy syndrom sztokholmski: jesteśmy ich zakładnikami i uzależniliśmy się od tego stanu. Oni wiedzą, że muszą podsycać wojnę, bo wtedy mogą ogłaszać się tymi, których potrzebujemy, żeby uratować ten kraj przed tymi drugimi. Ciągle musi być jakiś wróg.

I im bardziej ukarzą go jako przerażającego, tym bardziej oni wychodzą na niezbędnych bohaterów, którzy muszą walczyć w obronie społeczeństwa przed tym potworem. Więc każda strona rysuję drugą stronę coraz bardziej przerażająco i wywołuje coraz większe emocje, coraz bardzie irracjonalne emocje. Oczywiście tego nie da się utrzymać w ryzach, w końcu traci się nad tym kontrolę i to zaczyna żyć swoim życiem. Nasze lęki stają się naszymi demonami, które przeradzają się w nienawiść, w pogardę. Mohery, pedały, kasty, PiSiory, POpaprańcy, klechy, lewactwo…

Każda strona stworzyła odpowiednie obrazy potworów, którymi straszy. A jednocześnie mówi: my was przed nimi obronimy. Tylko, że oni się tam na szczytach ze sobą dogadują. Widzieliście, żeby ktoś z poważnych polityków został pociągnięty do jakiejś odpowiedzialności? Tak, jedni krzyczą na drugich do kamer. Robią komisje śledcze, ujawniają afery. Aj, cały cyrk medialny. Ale kto tak naprawdę poniósł jakąś odpowiedzialność? Naprawdę wierzycie, że PiS będzie wsadzał do więzień PO, a PO jak dojdzie do władzy rozliczy PiS? To jest układ, w którym jedni są powiązani z drugimi. I jedni i drudzy wiedzą, że mogą na siebie warczeć ile wlezie, mogą się nawet rzucać sobie do gardeł przed kamerami, ale tak naprawdę jeden drugiemu nie zrobi krzywdy. Mogą rzucić kogoś na pożarcie, ale to nie będzie nikt ze szczytów. Oni będą się mieli dobrze do końca. I komuniści, i Kaczyński, i Tusk, i wielu innych. Oni naprawdę mają immunitet w tej wojnie.

Ale społeczeństwo już nie jest bezpieczne tak jak oni. My żremy się między sobą, dzielimy, nienawidzimy, walczymy. W nas pracują te demony, te potwory. Ale to jest pewien obłęd, nasza społeczna choroba psychiczna, do której nas doprowadzono. Bo naprawdę w tym kraju żyli i będą żyli obok siebie: babcie słuchające Radia Maryja i homoseksualiści, i ludzie głosujący na taką i na inną partię, oglądający taką i inną telewizję, będą księża i będą lewicowcy.

Przecież możemy naprawdę żyć obok siebie. I będziemy musieli żyć obok siebie. Naprawdę nie jesteśmy potworami. Jesteśmy ludźmi. Zwykłymi ludźmi. Więc na litość Boską przestańmy toczyć ze sobą wojnę, w której nikt z nas nie wygra, możemy tylko przegrać. Nie musimy uczestniczyć w tym obłędzie, nie musimy się na niego godzić. Wręcz nie powinniśmy, nie możemy, jeśli nie chcemy wszyscy razem spłonąć na stosie, na szczycie którego będzie zatknięta polska flaga. Musimy wyjść z tej chorej gry w wojnę. Musimy przestać łykać ich narrację. Musimy umieć powiedzieć stop. I to nie tym z drugiej strony, ale tym po naszej stronie, jeśli tylko zobaczymy, że wyciągają zapałki. Musimy przestać wierzyć w te potwory, którymi karmią nasze lęki”.

Duszpasterz docenia zachwowanie polityków po ataku w Gdańsku, ale zwraca uwagę na to, że jeden tweet wszystkiego nie zmieni.

„Trzeba przyznać, że czołowi liderzy polityczni zachowali się przyzwoicie: napisali o solidarności, o modlitwie bez uderzania w drugich. Ale jeden tweet nie zmienia faktu, że ci liderzy powinni stanąć przed ludźmi i powiedzieć: wprowadziliśmy ten kraj w wojnę polsko-polską i już najwyższy czas wycofać się z tego kursu. Zrobimy wszystko, żeby zmienić ton debaty politycznej. Nie będzie przyzwolenia w naszych środowiskach na podsycanie emocji strachu i nienawiści. Chcemy się różnić, spierać, ale z szacunkiem dla drugiego człowieka. Ten kraj jest naszym wspólnym domem i musimy nauczyć się w nim wspólnie żyć.

I nie chodzi o to, żeby ci politycy powiedzieli, że to wina tych drugich i oczekują od nich zmiany narracji. Chodzi o to, żeby każdy powiedział: my, a nie oni. A potem, żeby za tymi słowami poszła prawdziwa zmiana.

A my, obywatele mamy prawo, a nawet obowiązek wymagać tego od nich”.

W ostatnim wpisie ks. Łukasz apeluje do wszystkich czytelników.

„I żeby nie było, że uwziąłem się na polityków. Trzeba nam wszystkim powiedzieć stop nienawiści. W jakiekolwiek formie. Trzeba powiedzieć stop tej fali nienawiści, która codziennie przetacza się przez Facebooka czy Twittera. I nie chodzi tylko o politykę. Chodzi o każdy rodzaj agresji, która jest skierowana przeciwko komuś. Może sami w tym uczestniczymy albo to tolerujemy widząc to na tablicach naszych znajomych, na grupach, w których uczestniczymy. To, co się dzieje tutaj ma także wpływ na to, co dzieje się poza Facebookiem i Twitterem.

Trzeba jasno powiedzieć stop jakimkolwiek formom nienawiści, generowania uprzedzeń, stosowania języka pogardy wobec innych. W świecie wirtualnym, w naszych rozmowach, w naszych środowiskach. Naprawdę musimy mieć stanowczą niezgodę na język nienawiści i zrobić wszystko, co w naszych siłach, żeby go wyrugować z naszego życia. Trzeba blokować osoby, które sieją nienawiść. Blokować w wirtualnym i rzeczywistym świecie. Trzeba się od nich odsuwać, żeby samemu nie zatruć się jadem, ale tez żeby pokazać im, że nie ma naszej zgody na to”.

Źródło: Deon.pl

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/owsiak-musi-odejsc-wzbudza-negatywne-emocje-opinia-poslanki/

Zwyrodnialec kilkukrotnie ugodził psa nożem. Pobił też konkubinę i zniszczył mienie. Posiedzi 5 lat i 6 miesięcy.

Przed Sądem Rejonowym w Tychach zapadł wyrok na mężczyznę, który pobił konkubinę będącą w ciąży i zabił psa ze szczególnym okrucieństwem. Za brutalne zabicie psa sąd wymierzył sprawcy wyrok 4 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Jest to jak dotąd najwyższa w historii Polski kara za znęcanie się nad zwierzęciem.

W styczniu Sejm przyjął nowe przepisy zaostrzające kary za znęcanie się nad zwierzętami. Za zabijanie lub znęcanie się nad zwierzętami grozi teraz trzy, a nie tak jak do tej pory dwa lata pozbawienia wolności.

Za przestępstwo dokonane ze szczególnym okrucieństwem sprawca może trafić za kratki nawet na pięć lat. Do tej pory były to trzy lata.

Źródło: Rzeczpospolita

Fot. Pixabay

Zobacz też: https://malydziennik.pl/znecanie-sie-nad-zwierzetami-to-tradycja-swiateczna-zobacz-do-czego-namawia-magda-gessler/

Dwie turystki z Norwegii i Danii znaleziono w poniedziałek bez głów w Maroku.

Serwis Morocco World News powołuje się przy tej informacji na rozmowę z jednym z turystów, który znajduje się w miejscu odnalezienia ciał kobiet. Mężczyzna dodał, że władze zamknęły rejon najwyższego szczytu Afryki Północnej – Tubkalu.

Dwie samotne turystki  ze Skandynawii nie miały przewodnika. Z relacji świadka  wynika, że biwakowały u podnóża Tubkalu, w pobliżu schroniska Club Alpin Français

Szokującego odkrycia dokonano w pobliżu wsi Imlil. Zwłoki znajdowały się około 10 kilometrów od miejscowości, która jest bazą wypadową w góry Atlas.

Norweskie i duńskie placówki dyplomatyczne w Maroku nie skomentowały jeszcze informacji.

Źródło: O2.pl

Fot.: Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/skoczyl-z-14-pietra-ze-spadochronem-urzadzenie-sie/