„To nie jest kino religijne. To jest kino o niezwykłej postaci i niezwykłym kulcie, który w sposób fenomenalny rozprzestrzenił się na cały świat” – mówi Michał Kondrat, reżyser fabularyzowanego dokumentu „Miłość i Miłosierdzie”, do którego właśnie zakończyły się zdjęcia fabularne.

Fabularna część filmu kręcona była równocześnie po polsku i po angielsku. W rolę s. Faustyny wcieliła się Kamila Kamińska, w postać ks. Michała Sopoćki – Maciej Małysa, a w postać malarza Eugeniusza Kazimierowskiego – Janusz Chabior.  

„Blisko mojego serca s. Faustyna nazywa się Helenka Kowalska i jest radosną dziewczyną biegającą po polach, bawiącą się z dzieciakami w Ostrówku” – mówi Kamila Kamińska, która przygotowując się do roli przebywała m.in. u sióstr w Ostrówku, gdzie Helena Kowalska zbierała pieniądze na wiano przed wstąpieniem do zakonu. „Tam pokochałam ją najbardziej – mówi aktorka i wspomina o przywilejach leżenia w łóżku Heleny i chodzenia jej ścieżkami. – Tam zrozumiałam, że to nie jest tak, że ja mam być święta, że mam unieść symbol świętości. Świętość jest w każdym z nas. To nie jest tak, że święci są wybrani. My wszyscy możemy być świętymi, ale to jest nasz wybór – wybór kogo słuchamy” – mówi Kamińska.


Światowa premiera filmu zaplanowana jest na 22 lutego 2019 roku.

– Pomagamy na ile możemy, bo jesteśmy związkiem nielegalnym na Białorusi. Jesteśmy za to prześladowani. Pomagamy dziękując Rodakom z Polski, bo tylko od nich otrzymujemy pomoc (…) Człowiek może nie mieć ręki, nogi, ale wszystko jedno, to jest człowiek, on jest taki sam, można go kochać. Widzę, że to Boże Miłosierdzie działa naprawdę – mówiła Irena Biernacka, prezes Związku Polaków na Białorusi. 

To pierwsze hospicjum na Litwie i jedyne, które pomaga ludziom chorującym na raka. Wilno to miasto miłosierdzia. U nas był namalowany obraz „Jezu ufam Tobie”. To miłosierdzie u nas żyje. Hospicjum to placówka, która pokazuje, jak każdy człowiek może pomóc drugiemu człowiekowi. Kiedy widzę, że już nie mam siły, to mówię „Jezu ufam Tobie” – podkreślała Aušra Taločkaita, wicedyrektor Hospicjum bł. ks. Sopoćki w Wilnie.

– Widzę, jak mi są ci ludzie potrzebni, po to, żebym zrozumiała siebie. Widzę, jak poznaję siebie, jak wiele mi brakuje do pełnego człowieczeństwa. Ci cierpiący ludzie mi w tym pomagają. Przede wszystkim pomaga mi bliski kontakt z Bogiem. Każdego dnia staram się ofiarować tych ludzi Bogu. Bóg daje mi łaskę zobaczenia w nich cierpiącego Chrystusa – mówiła s.Justyniana z Domu Miłosierdzia w Brzuchowicach na Ukrainie

Łączy ich miłosierdzie