Życiorys Brittni De La Mora to jedna z tych historii, w których Jezus pochylił się nad grzesznikiem i przemienił go w zupełnie innego człowieka. Po ponad 7 latach pracy w przemyśle pornograficznym, De La Mora usłyszała głos Boga, który prosił ją, by zostawiła dotychczasowe życie. Nie wiedziała, co szykuje dla niej Bóg, ale Mu zaufała.

Jako osiemnastolatka Brittni (wówczas Ruiz) rozpoczęła pracę jako striptizerka, ponieważ potrzebowała szybkiej gotówki. Wkrótce po tym, jak zaczęła tańczyć, zauważyli ją producenci porno i zaproponowali jej grę w filmach dla dorosłych. „Nie kochałam ani nie szanowałam siebie. Potrzebowałam pieniędzy, powiedziano mi, że jestem piękna, i to wystarczyło, by wejść do tego biznesu” – opowiada.

Czytaj także: SZOKUJĄCY ARTYKUŁ amerykańskiego dziennikarza! „Wolna POLSKA została…”

Sielanka nie trwała długo. Kobieta poniosła ogromne koszty swojej decyzji: „Czułam się jak robot, jak gumowa lalka Barbie”. Dodatkowo dowiedziała się, że jest za gruba i musi natychmiast schudnąć. Żeby uśmierzyć ból codzienności, sięgnęła po narkotyki. Czuła się uwięziona i okłamana:  „Co zamierzasz zrobić ze swoim życiem? Nikt cię nigdy nie zatrudni, kto na świecie przy zdrowych zmysłach mógłby dać ci pracę?” – zastanawiała się kobieta. Czuła się już tak tragicznie, że zaczęła się ciąć, próbowała targnąć się na życie, przedawkować leki. Wszystko bezskutecznie.

Głos Boga

Pewnego dnia podczas kręcenia scen porno w Los Angeles, Brittni De La Mora, poczuła wezwanie Ducha Świętego. Na lotnisku sięgnęła po Biblię i wtedy przeczytała fragment, który zmienił jej życie. Był to 20 wers drugiego rozdziału Apokalipsy, w którym mowa jest o kobiecie Jezabel: „Dałem jej czas, by się mogła nawrócić, a ona nie chce się odwrócić od swojej rozpusty. Oto rzucam ją na łoże boleści, a na tych, co z nią cudzołożą, ześlę wielki ucisk, jeśli od czynów jej się nie odwrócą; i dzieci jej porażę śmiercią”.

„Czułam się tak, jakby padła na mnie  bojaźń Pańska. To był nie tylko lęk przed Panem, ale miłość i łaska Boga, ponieważ wiedziałam, że dawał mi czas, aby odpokutowała”

– mówi kobieta.

Po nakręceniu ostatniej sceny aktorka odeszła z branży i nigdy już nie oglądała się za siebie. Brittni Ruiz oddała swoje serce Jezusowi w grudniu 2012 roku. W tym momencie zobowiązała się do czystości i wytrwała w niej aż do ślubu. Przez rok nawet samotna i wzrastała w swojej relacji z Bogiem.

W 2016 roku Brittni Ruiz poślubiła Richa De La Mora, który, jak mówi, jest „najbardziej kochającym, najbardziej honorowym, najbardziej szanowanym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek spotkałam w swoim życiu”.

Obecnie małżonkowie zajmują się promocją czystości wśród młodzieży: „Czystość nie jest czymś zewnętrznym, czystość jest czymś wewnętrznym. To nie abstynencja od seksu sprawia, że ​​jesteś czysty, to relacja, którą masz z Bogiem, czyni cię czystym”. Była gwiazda porno przekonuje, że każdy może wytrwać w czystości: „Jeśli gwiazda porno może to zrobić, to ty także to możesz to zrobić!” – przekonuje.

Źródło: helloChristian.com

Pewien włoski duchowny opowiadał, że odbył podróż w czasie i był świadkiem ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. Wariat? Być może. Jednak ten człowiek był znanym i szanowanym egzorcystą. W dodatku jako dowód pokazywał zdjęcia z tej strasznej sceny…

Ojciec Marcello Pellegrino zaklina się, że jego podróż w czasie była możliwa dzięki urządzeniu o nazwie chronowizor. Chronowizor ma mieć zdolność uzyskania  fal dźwiękowych z przeszłości i transformowania je w obraz.

Nie do końca jest jasne jak ten skromny ksiądz mógł wejść w posiadanie tak zaawansowanego technologicznie urządzenia…

Czytaj także: Ta POLKA oszukała CAŁY ŚWIAT! WSZYSTKO wyszło na JAW dopiero po 50 LATACH!

To nie wszystko. Włoski duchowny, który zmarł w 1987 roku, twierdził, że dzięki temu urządzeniu doświadczył już wiele razy przeszłości i widział m.in. przemówienie Napoleona Bonapartego, czy  recytacje wierszy przez łacińskiego poetę Quintusa Enniusa.

Jednak najbardziej szokujące są jego słowa dotyczące życia i śmierci Jezusa Chrystusa. Włoski ksiądz zaklina się, że jakoby naocznie zobaczył Ukrzyżowanie naszego Pana.

Ojciec Marcelo jako dowód pokazywał wiernym fotografię, jaką rzekomo wykonał podczas egzekucji Zbawiciela. Te zdjęcia pojawiły się w 1972 roku w tygodniku „La Domenica dellla Corriere”.

Od czasu pojawienia się tych zdjęć wybuchło wiele kontrowersji, bo zdaniem wielu ludzi Jezus  z fotografii za bardzo przypominał rzeźbę Jezusa autorstwa  Lorenzo Coullauta Valery.

Podobno na łożu śmierci duchowny wyznał, że całą te historię wymyślił dla zyskania popularności. Jaka jest prawda, nie dowiemy się nigdy…

Oto film, który opowiada o tym wydarzeniu:

Fot. Pixabay

Niesamowita modlitwa św. Gertrudy jest krótka, ale niezwykle skuteczna. Za każdorazowe jej odmówienie Jezus Chrystus obiecał uwolnienie z czyśćca 1000 cierpiących dusz.

Święta Gertruda z Helfty, zwana także Gertrudą Wielką, była benedyktyńską mniszką i jedną z największych średniowiecznych mistyczek. Urodziła się 6 stycznia 1256 r. w niemieckiej Turyngii.

Czytaj także: Oto modlitwa, której nienawidzi szatan! SPRÓBUJ JEJ!

Rodzice św. Gertrudy zmarli, gdy była małym dzieckiem. Gdy miała pięć lat powierzono ją pod opiekę sióstr cysterek w niemieckiej Helftcie. Gertruda spędziła w klasztorze prawie całe dzieciństwo i dorosłe życie. Uczyła się dobrze, odbierając staranne wykształcenie teologiczne i humanistyczne.

Św. Gertruda jest dziś jedną z najważniejszych postaci Kościoła katolickiego. Podczas licznych objawień Pan Nasz podyktował jej modlitwę, za której odmówienie obiecał każdorazowo uwolnienie 1000 dusz z czyśćca.

Oto słowa modlitwy św. Gertrudy:

Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Najdroższą Krew Boskiego Syna Twego. Pana naszego Jezusa Chrystusa w połączeniu ze wszystkimi Mszami Świętymi dzisiaj na całym świecie odprawianymi, za dusze w Czyśćcu cierpiące. Za umierających, za grzeszników na świecie, za grzeszników w Kościele powszechnym, za grzeszników w mojej rodzinie, a także w moim domu. Amen.

 

Justin Bieber ogłosił przerwę w karierze, jednak to nie pierwszy raz wokalista przeżywa załamanie.

 

W 2014 roku Justin Bieber był w złym stanie i wtedy zwrócił się o pomoc do kogoś szczególnego, do Jezusa. Pomógł mu wtedy pastor Carl Lentz – znany jako pastor gwiazd –  i powiedział o swoim zainteresowaniu chrztem.

Sam chrzest odbył się w nietypowym miejscu bo w wannie koszykarza Tysona Chandlera. Dlaczego tam? Chodziło o znalezienie spokoju i prywatności dla tej uroczystości.

 

Teraz, w cztery lata po chrzcie Bieber znów jest w dołku. Wokalista ogłosił przerwę w karierze:

 

„jak zapewne widzieliście, że byłem nieszczęśliwy podczas ostatniej trasy (..)

teraz jestem bardzo skupiony na naprawianiu niektórych głęboko zakorzenionych problemów, które mam (…)

Muzyka jest dla mnie bardzo ważna, ale nic nie jest ważniejsze niż moja rodzina i moje zdrowie.”

 

Czy jest to tylko zwykła przerwa dla odpoczynku i rodziny? Niekoniecznie. Justin w połowie marca napisał:

 

„Dużo walczyłem. Po prostu czuję się bardzo oderwany i dziwny … Zawsze dochodzę do siebie, więc nie martwię się, tylko chciałem tylko poprosić Was o modlitwę za mnie. Bóg jest wierny, a nasze modlitwy naprawdę działają, dzięki …”

 

View this post on Instagram

So I read a lot of messages saying you want an album .. I’ve toured my whole teenage life, and early 20s, I realized and as you guys probably saw I was unhappy last tour and I don’t deserve that and you don’t deserve that, you pay money to come and have a lively energetic fun light concert and I was unable emotionally to give you that near the end of the tour. I have been looking, seeking, trial and error as most of us do, I am now very focused on repairing some of the deep rooted issues that I have as most of us have, so that I don’t fall apart, so that I can sustain my marriage and be the father I want to be. Music is very important to me but Nothing comes before my family and my health. I will come with a kick ass album ASAP, my swag is undeniable and my drive is indescribable his love is supernatural his grace is that reliable…. the top is where I reside period whether I make music or not the king said so. 👑 but I will come with a vengeance believe that.. (grammar and punctuation will be terrible pretend it’s a text where u just don’t care).

A post shared by Justin Bieber (@justinbieber) on

fot. instagram.com/justinbieber/

 

W social mediach najwięcej poklasku zyskują ładne, zgrabne dziewczyny, jedzenie i… dzieci. A co z chrześcijaństwem?

 

Ciekawy profil prezentuje influencerka „Zakochana w Jezusie”. Kim jest ta „zakochana”? Na Instargramie, gdzie ma już 19 tys. obserwujących pisze lakonicznie:

„▪️Patrycja 
▪️Poznań➡️Śrem
▪️Przymierze Miłosierdzia🙏
▪️Nie szukaj Boga w zaświatach, On jest przy Tobie”

 

Jednak treści, jakie prezentuje w social mediach pokazują, że jest to niewątpliwie osoba wierząca i mądra. Patrycja „zakochana w Jezusie” pisze swoje „złote myśli” na karteczkach, potem je fotografuje i jeszcze obszernie komentuje.

 

Pod tym zdjęciem napisała:

fot. facebook.com/Zakochana.w.Jezusie/

„To zdjęcie zrobiłam wczoraj przed treningiem bo tak mi przypasowało do tekstu, ponieważ choćbym nie wiem jak się starała, choćbym miała super sylwetkę, trenowała każdego dnia, byłabym tak wysportowana jak zapragnę, choćbym osiągnęła wszystko co chcę to BEZ BOGA JESTEM NIKIM. „

 

Pod innymi postami także czytamy przemyślane refleksje.

facebook.com/Zakochana.w.Jezusie/

„Nie dąż do tego żeby być lepszym od innych, niech Cię to napędza i daję siłę, ale przede wszystkim Twoim celem niech będzie bycie jeszcze lepszym człowiekiem niż byłeś wczoraj.”

 

facebook.com/Zakochana.w.Jezusie/

„Bardzo mi się podoba to zdanie, ponieważ pomaga mi spojrzeć na siebie i na Pana Boga, który mnie stworzył tak cudownie. „

 

facebook.com/Zakochana.w.Jezusie/

” Jak myślisz czy mężczyzna, który podnosi rękę na swoją kobietę nadal zasługuje na to żeby nazywać go mężczyzną?⚠️ I nie mówię o biciu kobiety, ale mówię już o samym zamiarze bicia 🖐️ o dłoni, która została uniesiona żeby zrobić kobiecie krzywdę.”

 

Na podst. www.facebook.com/Zakochana.w.Jezusie/; www.instagram.com/zakochana_w_jezusie/

Muzeum Sztuki w Hajfie usunęło z ekspozycji kontrowersyjną rzeźbę „McJezus” – ukrzyżowaną maskotkę McDonalda. Rzeźba wywołała gwałtowne protesty chrześcijan.

Praca fińskiego rzeźbiarza Jani Leinonena pod tytułem „McJezus”  przedstawia ukrzyżowanego Ronalda McDonalda. Została wystawiona w Muzeum Sztuki w Hajfie, ekspozycja miała trwać kilka miesięcy.

Fin słynie z krytyki konsumpcjonizmu, do czego używa symboli znanych firm.

Na wspomnianej wystawie znalazła się również lalka Barbie jako Matka Boska oraz Ken – Chrystus.

Figura ukrzyżowanego klauna oburzyła chrześcijan.

Na oburzeniu się nie skończyło – setki demonstrantów starły się z policją, żądając natychmiastowego usunięcia z muzeum rzeźb fińskiego artysty.

Muzeum zostało obrzucone koktajlami mołotowa, jedna osoba została aresztowana.

Protesty, głównie chrześcijańskich Arabów, poparła izraelska minister kultury Miri Regev, uznając dzieło Fina za propalestyńskie i obrażające uczucia religijne. Zagroziła również cofnięcia finansowania dla Muzeum Sztuki w Hajfie.

Ostatecznie burmistrz Hajfy Einat Kalisch-Rotem oświadczyła, że po konsultacjach z hierarchami Kościoła rzeźba zostanie wycofana z wystawy.

Jani Leinonen oznajmił, że jego rzeźby znalazły się na wystawie bez jego zgody, a on, jako zwolennik BDS – Bojkotu, Dezinwestycji i Sankcji wobec Izraela za okupację Zachodniego Brzegu nigdy by się na ich wystawienie nie zgodził.

Źródło: Rzeczpospolita

Fot: Antyradio

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/stop-przemocy-w-zyciu-publicznym-poruszajacy-list-polskich-naukowcow/

„Powiedział Mu Jan: Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto wyrzucał czarty w Twoje imię i zabranialiśmy mu, ponieważ nie chodzi razem z nami”.

Pytanie zadane przez jednego z Apostołów można by uznać na pierwszy rzut oka za zwykły przejaw ciasnoty, ekskluzywizm skoncentrowany na tym, czy ktoś jest „swój”. Łatwo jest domyślać się tu również zazdrości i małostkowości. Takie zarzuty rzucane są zresztą przez wieki wobec Kościoła — właśnie wtedy, gdy ostrzega przed czymś lub kimś ze względu na niekościelność: „ponieważ nie chodzi razem z nami”.

Wbrew pozorom Jezus nie traktuje wątpliwości Jana w ten sposób, nie wzrusza na nie ramionami, nie piorunuje. Zarządza natomiast inne rozwiązanie. Ciekawe, że nie mówi na przykład: o głupcy, czy nie wiecie, że często to ci inni, co z wami nie chodzą, są mi najbliżsi. Nie, w ogóle nie próbuje tej drogi. Wcale zresztą nie dowiadujemy się, czy ten ktoś, o kim mówił Jan, jest blisko Jezusa. Raczej wygląda na to, że nie: przecież wówczas Jezus nie przyjmowałby jako ewentualność, że ten ktoś mógłby Mu złorzeczyć. Chodziło o coś innego: Jezus wie, że Jego Imię nie jest martwym przedmiotem; ten, kto zacznie się nim posługiwać i poczuje jego moc, znajdzie się sam pod jego wpływem. Przywiązuje się do czegoś, co prowadzi go do swego źródła: imię do osoby.

To, co mówi tu Chrystus, jest teologiczną podstawą każdego zdrowego ekumenizmu (podkreślam, że zdrowego — gdyż sporo jest „ekumenizmu” chorego, będącego grą złudzeń). Zdrowy ekumenizm zakłada właśnie, że wśród tych, którzy „nie chodzą z nami”, niektórzy z różnych powodów wykonują dzieła Chrystusowych sakramentów — i są narzędziami oraz świadkami Jego łaski. Działa w nich coś, co przeszkadza im „chodzić z nami”, czyli przybliżyć się do Kościoła założonego przez Chrystusa — ale skoro posługują się czymś, co do niego należy, są już bliżej niż dalej.

dr Paweł Milcarek / http://pl.magnificat.net

Kawałek papirusu pisany w jednym z koptyjskich dialektów Dolnego Egiptu rozpalił kilka lat temu debatę o małżeństwie Jezusa. Profesor Karen King z Harvard Divinity przedstawił znalezisko na konferencji w Rzymie. Brzmi on następująco: ”  Jezus powiedział do nich: „Moja żona ….” „To jest pierwsze i jedyne wyraźne odniesienie do żony Jezusa, jak doniósł New York Times. 

W swoich badaniach, które zostaną opublikowane w Przeglądzie Teologicznym Uniwersytetu Harvarda w styczniu 2013 roku, profesor King orzeknie, że stwierdzenie to nie stanowi ostatecznego dowodu Jezus był żonaty, chociaż wszystko wskazuje na to, że ten fragment papirusu jest prawdziwy: eksperci nie mogą wykluczyć, że ten tekst został dodany później, do starożytnego kawałka papirusu. Fragment jest mały, tylko mierzy 4 na 8 centymetrów i tylko części  dłuższych zdań są czytelne.

 

Profesor powiedział: „To nie jest dla nas dowód na historyczny fakt, że Jezus miał żonę”. Przypomina, że kwestia jego ewentualnego małżeństwa i jego seksualności była niegdyś przedmiotem intensywnej debaty. To co napisano na papirusie jest z drugiej połowy IV wieku. Ale jej zawartość mogła być kopiowana, np.  z tekstu greckiego z II wieku. Nie można wykluczyć związku pomiędzy tym tekstem i innymi z tego czasu, znane są od dawna np. Pseudo-Ewangelie Tomasza i Marii – teksty, które narodziły się w gnostyckim kontekście .

Jak wiadomo, Kościół uznaje za autentyczne tylko „kanoniczne” Ewangelie ewangelistów Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. Te sięgają one I wieku: Mateusz i Jan byli apostołami podczas Marek i Łukasz byli uczniami Piotra i Pawła. Choć niekiedy trwa przekonanie, jakoby władze kościelne nałożyły sztucznie ową kanoniczność Ewangelii w stosunku do innych tekstów, które zostały odrzucone jako „apokryficzne”, nie jest to do końca prawdą. Ewangelie kanoniczne były najbardziej rozpowszechnione wśród wspólnot chrześcijańskich, które uznawały apostolskie pochodzenia tych tekstów, a tym samym ich związek z naocznymi świadkami życia Jezusa. Są na to niezbite, materialne dowody, że kanoniczne Ewangelie były dobrze znane, zanim zostały określone jako takie. Fragment odkryty przez Ludovico Muratori w Bibliotece Watykańskiej dowodzi, że te ewangelie były odczytywane i czczone z pewnością już w roku 157.

Termin „apokryf”, który jest używany w odniesieniu do tych Ewangelii, które nie zostały uznane przez Kościół, to greckie słowo oznaczające „ukryty”: w II wieku istniały pewne teksty są pisane, które były szczególnie popularne w kręgach chrześcijańskich i gnostyckich określono jako „wątpliwe”. Są to teksty, które później będą wykorzystywane, aby spróbować odtworzyć niektóre części życia Jezusa, lub do interpretowania sposobu jego myślenia. W ogóle różnica jest taka, że kanoniczne teksty są „trzeźwe”, zawierają tylko najważniejsze informacje i nie angażują się w nadzwyczajności, apokryficzne teksty są pełne są elementów cudownie sensacyjnych. W niektórych przypadkach są to wyrażenia wzięte z filozoficzno-religijnego ruchu gnostycyzmu który wierzył w radykalny dualizm, w nieprzebytą różnice między Bogiem i rzeczywistością materialną.

 

Dlaczego Kościół nie głosi jakoby Jezus żonaty? Kanoniczne Ewangelie przedstawiają Jezusa jako żyjącego w  celibacie. Pomimo faktu, że często Jezus odnosi się do kobiet się w swoim przepowiadaniu, jak i parabolach i mimo, że była grupa kobiet, które były stale u jego boku, żadna z kobiet wymienionych w kanonicznych Ewangeliach jest prezentowana jako żona. Jednocześnie  autorzy kanonicznych ewangelii nie opisują celibatu jako lepszego stanu w stosunku do małżeństwa. Piotr był żonaty (Ewangelia wspomina uleczenie jego teściowej), byli żonaci też  niektórzy z jego pierwszych uczniów. Wielu wpływowych Biblistów uważa, że jeżeli Jezus był kiedykolwiek był żonaty, ewangeliści napisałby o tym.

Opinie przeciwne wobec celibatu Jezusa często wynikają z faktu, że nauczanie religii w świecie żydowskim zmierzało do ​​zawarcia małżeństwa. Ale nawet dwa tysiące lat temu, wyjątki od reguły małżeństwa nie były tak rzadkie, jak świadczy styl życia społeczności Essńczyków. Ich wspólnota mieszkała w Qumran, a wszyscy jej członkowie byli celibatariuszami.

hj/vaticaninsider.lastampa.it