W ostatnich dniach wiele kontrowersji wzbudziła zorganizowana w Gdańsku manifestacja ruchu LGBT. Podczas marszu miały miejsce zachowania obrażające uczucia religijne i znieważające obiekty kultu, a także godzące w moralność publiczną. 

Demonstracja odbywała się ponadto w czasie ciszy wyborczej przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, a udział wzięły w niej kandydatki Koalicji Europejskiej i Wiosny. Instytut Ordo Iuris przygotował analizę na ten temat.

Czytaj także: Zabawki dla dzieci w służbie LGBTQ! Barbie popiera małżeństwa jednopłciowe!

W czasie manifestacji doszło do sprofanowania obrazu Matki Bożej Częstochowskiej poprzez zestawienie go z logotypem ruchu LGBT. To kolejny tego typu akt jakiego w ostatnich tygodniach dopuściły się osoby identyfikujące się z tym ruchem. Podczas marszu w obsceniczny sposób sparodiowano również katolicką procesję. Takie zachowania stanowią przestępstwo obrazy uczuć religijnych z art. 196 Kodeksu karnego. Godzą także w moralność publiczną.

Demonstracja budzi też wątpliwości związane z terminem w jakim została zorganizowana. Tego dnia obowiązywała bowiem cisza wyborcza. Marsz odwoływał się natomiast do politycznych haseł ruchu LGBT i stanowił formę agitacji ideologicznej. Te postulaty w czasie kampanii wyborczej były wielokrotnie propagowane przez startujące w wyborach komitety. Co więcej, w manifestacji wzięły udział kandydatki do Parlamentu Europejskiego z ramienia Koalicji Europejskiej i Wiosny.

„Podczas manifestacji doszło do wielu przypadków łamania prawa. Uzasadnione wątpliwości budzi udział osób ubiegających się o mandaty do Parlamentu Europejskiego w politycznej demonstracji odbywającej się w czasie ciszy wyborczej. W przypadku zdarzeń takich jak te, które miały miejsce w Gdańsku, odpowiednie władze powinny brać pod uwagę możliwość rozwiązania zgromadzenia” – skomentował Konrad Dyda, ekspert Centrum Analiz Ordo Iuris.

Analizę Instytutu Ordo Iuris można przeczytać TUTAJ.

Źródło: Instytut Ordo Iuris (informacja prasowa)

Minister kultury, Piotr Gliński nie wytrzymał podczas wywiadu z dziennikarzem RMF FM, Robertem Mazurkiem. Polityk był tak bardzo zdenerwowany, że wyrwał mikroport i wyszedł ze studia. Co wpłynęło na taką postawę pana posła? 

Prowadzący wywiad, Robert Mazurek spytał Piotra Glińskiego o fundusze dla Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku.

– Nie odpowiem na to pytanie. Mówiłem panu także przed rozmową tutaj. Nie będę mówił o sprawach Gdańska w związku ze śmiercią prezydenta Adamowicza. Jeszcze dwa tygodnie nie minęły od tych dramatycznych wydarzeń –odpowiedział minister.

Dziennikarz na wiele sposobów próbował wytłumaczyć posłowi, że sprawa nie ma nic wspólnego ze śmiercią Pawła Adamowicza oraz ostatnimi wydarzeniami, do których doszło w Gdańsku.

– Nie rozmawiam o słowach tych, moim zdaniem obłąkanych ludzi, którzy oskarżają pana o całe zło tego świata. Ja pana pytam o prostą decyzję budżetową – obiecaliście 7 milionów, daliście 4 – stwierdził Mazurek.

Poseł Gliński nie miał jednak zamiaru odpowiedzieć na to pytanie.

 – Nie będę się do tego ustosunkowywał. Te informacje są nierzetelne – stwierdził Gliński. Nie będziemy o tym rozmawiali. Dziękuję bardzo. Dziękuję panu za rozmowę – powiedział minister po czym opuścił studio.

Po jakimś czasie minister postanowił wyjaśnić całą sytuację na Twitterze:

Na rozmowę z red. Mazurkiem zgodziłem się tylko pod warunkiem nieporuszania tematów w jakichkolwiek sposób związanych z tragiczną śmiercią prezydenta Pawła Adamowicza. Uważam, że wymaga tego okres żałoby. Wszyscy potrzebujemy więcej ciszy i refleksji, a nie młócki medialnej. Redaktor dał słowo. A następnie je złamał na antenie. To widocznie było dla mnie za wiele…

Cale zdarzenie można zobaczyć TUTAJ

Źródło: rmf fm/tiwtter

Fot.: tiwtter

Mimo, że dowody zbrodni są „oczywiste”, to śledztwo w sprawie zabójstwa prezydenta Gdańska może się przeciągać.  Atak widziały setki osób, a później nagrania wykonane przez świadków oglądała cała Polska.

Pomimo pewnych dowodów  proces Stefana W. może ruszyć dopiero za rok. Wynika to z procedur, terminów odwoławczych i tego, że niezależnie od istnienie nagrań śledczy muszą zgromadzić cały materiał dowodowy. Trzeba przesłuchać świadków, przeanalizować materiały z telefonów i kamer.

Do tego dochodzi kwestia wcześniejszych przestępstw i zdrowia psychicznego podejrzanego: trzeba przeanalizować jego dokumentację lekarską i historię odbywania kary. Możliwe jest też przeprowadzenie obserwacji w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, która potrwa od czerech do ośmiu tygodni. Wtedy wydana zostanie opinia o poczytalności Stefana W. Jednak stronom przysłuchuje odwołanie, co może dalej przedłużyć postępowanie.

Biegli otrzymają zgromadzoną przez prokuraturę dokumentację medyczną, dotyczącą stanu zdrowia podejrzanego. Jest tam dokumentacja z okresu pobytu Stefana W. w jednostkach penitencjarnych, informująca między innymi, że w 2016 roku wystąpiło u podejrzanego „zaburzenie psychiczne o podłożu chorobowym”.

Prokuratura bada też, czy Stefan W. planował wcześniej swój czyn. W związku z tym zostaną przesłuchane osoby, z którymi podejrzany się kontaktował, w tym jego współwięźniowie z zakładu karnego. Chodzi o to, żeby ustalić, czy ktokolwiek o tym wiedział. Trzeba ustalić, czy zabójstwo było planowane, czy doszło do niego nagle, podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Źródło: Wiadomości.gazeta.pl

Fot. Gazeta.pl

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/wczesniej-umorzyl-sledztwo-przeciw-nacjonaliscie-miedlarowi-teraz-rozwikla-sprawe-adamowicza/

Wojewoda pomorski Dariusz Drelich ogłosił żałobę w całym województwie do dnia pogrzebu prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, pomimo braku podstawy prawnej.

We wtorek rzeczniczka wojewody Małgorzata Sworobowicz poinformowała PAP, że wojewoda pomorski nie ma podstaw prawnych, aby ogłosić w Gdańsku żałobę w związku ze śmiercią prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Po interwencji szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego wojewoda pomorski ogłosił żałobę na terenie tego województwa do dnia pogrzebu prezydenta Gdańska.

Źródło: PAP, Superstacja

Fot. Wyborcza.pl

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/nie-mam-podstaw-do-ogloszenia-zaloby-te-slowa-padly-po-smierci-prezydenta-gdanska/

 

Po ataku nożownika na prezydenta Pawła Adamowicza gdańska Prokuratura Okręgowa wszczęła śledztwo dotyczące organizacji finału WOŚP w tym mieście. Prezydent Adamowicz zmarł następnego dnia po ataku.

Śledczy będą sprawdzać, czy organizatorzy finału spełnili wszystkie wymagane prawem obowiązki, by zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom imprezy. Sprawdzane będzie nie tylko praca firmy ochroniarskiej, ale też działania podjęte przez organizatorów.

Jak zapewnia pełnomocnik firmy „Tajfun”, zatrudnionej do ochrony gdańskiego finału, pracownicy ochrony dochowali wszelkich procedur.

Śledczy sprawdzą też inne procedury, które muszą zostać spełnione przez organizatorów podczas przygotować tego typu imprezy.

Rzecznik komendanta głównego policji powiedział, że impreza, na której 27-letni napastnik dźgnął prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, nie była zgłoszona jako impreza masowa, tylko „jako impreza, która ma się odbyć w tym dniu i na którą wyraził zgodę prezydent miasta”.
Rzecznik policji potwierdził, że organizator do zabezpieczenia imprezy wynajął firmę ochroniarską. – Służby ochrony powinny zareagować bardzo szybko – uznał. Dodał jednak, że ciężko mu teraz „ocenić zachowanie służby ochrony”. W niedzielę, w dniu 27. Finału WOŚP, we wszystkich miastach zwiększono liczbę policyjnych patroli. – Normalnie w Gdańsku patroluje około 100 policjantów, a w niedzielę służbę pełniło 300 policjantów, czyli trzykrotnie więcej – poinformował. Doprecyzował, że w pobliżu samej imprezy funkcjonariuszy było około dwudziestu.
Rzecznik KGP zauważył, że 27-latek, który wdarł się na gdańską scenę i ranił prezydenta Adamowicza nie wyróżniał się wyglądem i legitymował się identyfikatorem wydawanym przez WOŚP przedstawicielom mediów.
Źródło: Rzeczpospolita, TVN 24
Fot. Opole – Wyborcza.pl

 

Wojewoda pomorski Dariusz Drelich powiedział: Nie ma podstaw prawnych, aby ogłosić w Gdańsku żałobę w związku ze śmiercią prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza – poinformowała we wtorek  rzeczniczka wojewody Małgorzata Sworobowicz.

Paweł Adamowicz zmarł w szpitalu w poniedziałek po południu. Trafił tam w niedzielę wieczorem po ataku nożownika podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy; jego stan był bardzo poważny, przeszedł kilkugodzinną operację.

Jednocześnie prezydent Andrzej Duda zapowiedział w poniedziałek, że dzień pogrzebu Pawła Adamowicza zostanie ogłoszony dniem żałoby narodowej.

Źródło: PAP, Superstacja

Fot. Wrocław – Wyborcza.pl

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/owsiak-musi-odejsc-wzbudza-negatywne-emocje-opinia-poslanki/

 

Prezydent Gdańska walczy o życie w szpitalu, po tym jak został dźgnięty 15-centymetrowym nożem na trójmiejskim finale WOŚP.  Niemal wszystkie ugrupowania polityczne wysyłają wyrazy solidarności. Milczy jednak pomorski oddział Młodzieży Wszechpolskiej. To właśnie ta organizacja w 2017 roku wystawiła Pawłowi Adamowiczowi akt zgonu politycznego.

Wszechpolacy wydali wówczas wyrok na Adamowicza oraz 10 innych prezydentów polskich miast, którzy mieli odwagę podpisać deklarację o współdziałaniu miast Unii Metropolii Polskich w dziedzinie migracji. Chodziło o przyjęcie niewielkiej liczby uchodźców. 

Kilka dni temu prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie, uzasadniając, że intencją wystawienia „politycznych aktów zgonu” nie było nawoływanie do nienawiści, ale wyrażenie niezadowolenia z podejmowanych przez prezydentów inicjatyw.

W niedzielę ok. godz. 20:00 mieszkaniec Gdańska Stefan Wilmont podając się za dziennikarza wtargnął na scenę podczas gdańskiego finału WOŚP. Dopadł do prezydenta i zadał mu ciosy nożem. Włodarz został przewieziony w stanie ciężkim do szpitala. Nieoficjalnie wiadomo, że jedno z pchnięć przebiło aortę. Adamowicz przeszedł kilkugodzinną operację, przetaczano mu krew. Jego stan jest określany jako bardzo ciężki.

Źródło: Strajk.eu

Fot.

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/i-znowu-kompromitacja-mlodziezy-wszechpolskiej-moze-niech-oni-juz-milcza-o-rasie/

Pogoda już nas nie rozpieszcza. W Polsce mamy armagedon pogodowy. W wielu miejscach Polski ruch sparaliżowały gwałtowne burze. Ulice w Gdańsku oraz Łodzi były całkowicie nieprzejezdne. Ludzie brodzili do połowy łydek w wodzie. Nawet tramwaje zatopione.

Po ciepłych i przyjemnych dniach przyszedł deszcz. Gwałtowne burze przetoczyły się m.in. nad Łodzią. Al. Włókniarzy była całkowicie nieprzejezdna.

 

Tramwaj utknął na ulicy ze spadkiem. Do połowy zalała go woda.

 

Mieszkańcy miasta nagrywali filmiki z trudnych powrotów do domu.