„To nie jest kino religijne. To jest kino o niezwykłej postaci i niezwykłym kulcie, który w sposób fenomenalny rozprzestrzenił się na cały świat” – mówi Michał Kondrat, reżyser fabularyzowanego dokumentu „Miłość i Miłosierdzie”, do którego właśnie zakończyły się zdjęcia fabularne.

Fabularna część filmu kręcona była równocześnie po polsku i po angielsku. W rolę s. Faustyny wcieliła się Kamila Kamińska, w postać ks. Michała Sopoćki – Maciej Małysa, a w postać malarza Eugeniusza Kazimierowskiego – Janusz Chabior.  

„Blisko mojego serca s. Faustyna nazywa się Helenka Kowalska i jest radosną dziewczyną biegającą po polach, bawiącą się z dzieciakami w Ostrówku” – mówi Kamila Kamińska, która przygotowując się do roli przebywała m.in. u sióstr w Ostrówku, gdzie Helena Kowalska zbierała pieniądze na wiano przed wstąpieniem do zakonu. „Tam pokochałam ją najbardziej – mówi aktorka i wspomina o przywilejach leżenia w łóżku Heleny i chodzenia jej ścieżkami. – Tam zrozumiałam, że to nie jest tak, że ja mam być święta, że mam unieść symbol świętości. Świętość jest w każdym z nas. To nie jest tak, że święci są wybrani. My wszyscy możemy być świętymi, ale to jest nasz wybór – wybór kogo słuchamy” – mówi Kamińska.


Światowa premiera filmu zaplanowana jest na 22 lutego 2019 roku.

Śmierć na warsztat brało już tylu filmowców, że trudno dostrzec coś dobrego w zalewie kolejnych produkcji. A jednak – nowy film dokumentalny Netfliksa naprawdę zaskakuje. I potwierdza, że da się robić dobre filmy bez zadęcia, bez milionowego budżetu. „Koniec gry” to minimalistyczny, ale bardzo prawdziwy i poruszający obraz śmierci. Rob Epstein i Jeffrey Friedman pokazują, jak wyglądają ostatnie chwile pacjentów w hospicjach. Nie ma tu kontrowersji, nie leje się krew ani inne ekskrementy. A mimo to „Koniec gry” przeraża. Bo właśnie tak najczęściej wygląda śmierhć.

– To wygląda jak operacja pacjenta, który żyje. Otwieramy ciało, wycinamy narządy zaatakowane przez raka. Potem zaszywamy ciało i traktujemy je tak, jakby państwo chcieli w innych okolicznościach – mówi jeden z chirurgów do matki Mitry, 40-latki chorej na raka. Kobieta siedzi przerażona. Właśnie musi zdecydować, co stanie się z jej córką po śmierci. A o tym nawet nie chce myśleć.

Czy trzeba dziś kręcić takie filmy? Czy jednak pokazywanie ostatnich chwil człowieka nie powinno być owiane tajemnica i prywatnością ?

 

Hgf

Film o katoliczce, która stanęła przed sądem, zyskał drugie życie. Polscy internauci odkopali go po czterech latach. Krótkie wideo w bardzo jaskrawy sposób pokazuje, co oznacza bycie chrześcijaninem.

Jenny Smith zostaje wezwana na świadka. Podkreśla, że nic złego nie zrobiła. Sędzia przypomina jej, że świadek tylko odpowiada na pytania. Dziewczyna dostaje tylko dwa pytania: czy nazywa się Jenny Smith i czy jest katoliczką. Na oba odpowiada twierdząco, po czym słyszy, że adwokat nie ma więcej pytań. Dziewczyna została oskarżona o bycie katoliczką. – Czy to przestępstwo? – pyta i słyszy odpowiedź, że tak. Nagle do sali wbiega obrońca dziewczyny i zaczyna wyjaśniać sprawę. Podkreśla, że połowa katolików w Ameryce nie praktykuje swojej wiary i do tej grupy należy również Jenny.

ZOBACZ i SIĘ UCZ: