„Ludzie powinni żyć razem w pokoju. Jesteśmy braćmi, różnimy się tylko wyznawaną religią. Dlatego proszę moich braci muzułmanów, by opiekowali się chrześcijanami, a chrześcijanie opiekowali się nami. Pomagajmy sobie wzajemnie i żyjmy w pokoju – mówił bohaterski nauczyciel.

W grudniu zeszłego roku somalijskie ugrupowanie terrorystyczne al-Shabab dokonało ataku terrorystycznego na autobus wypełniony ludźmi.Terroryści zatrzymali autobus pełen ludzi, kazali im wyjść i próbowali oddzielić chrześcijan od muzułmanów. Chrześcijanie mieli zostać zabici.

Terrorystom nie udało się tego dokonać i zaczęli strzelać. Postrzelili Salaha Faraha, który bronił chrześcijan i nie pozwalał na ich oddzielenie.

Zapytany przez dziennikarzy czemu się sprzeciwił terrorystom, odparł:

„Ludzie powinni żyć razem w pokoju. Jesteśmy braćmi, różnimy się tylko wyznawaną religią. Dlatego proszę moich braci muzułmanów, by opiekowali się chrześcijanami, a chrześcijanie opiekowali się nami. Pomagajmy sobie wzajemnie i żyjmy w pokoju”.

Salah Farah zmarł na skutek odniesionych ran w szpitalu.

Źródło: Strajk.eu

Fot. Fakt

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/szok-ksiadz-o-ojcu-rydzyku-ten-chwast-dalej-jest-jeszcze-mocniej/

 

Kierowca polskiego TIRa na Słowacji został bohaterem. Ocalił życie kobiety i jej psów.

Na jednej ze słowackich dróg stanął w ogniu passat, którym podróżowała kobieta i jej cztery psy. Przyczyny pożaru nie są znane. Właścicielka psów zatrzymała pojazd i szukała pomocy. Mijający ją kierowcy nie reagowali. Z pomocą przyszedł Polak.

Kierowca tira nie liczył na przyjazd straży pożarnej. Ugasił pożar i wybawił kobietę z opresji. Zanim ta zdążyła mu  podziękować, wsiadł do ciężarówki i odjechał.

Właścicielka passata zdążyła sfotografować polską ciężarówkę. Opublikowała post ze zdjęciem na Facebooku. Postanowiła odnaleźć Polaka i mu podziękować. Post udostępniono ponad 6 razy i udało się bohatera odnaleźć.

Źródło: O2.pl

Fot. O2.pl

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/to-po-prostu-hit-polskiej-sieci-palacy-sie-tir-i-komentarz-pani/

33-letni lublinianin łapał dzieci sąsiadki, która wyrzucała je przez okno, by uchronić przed śmiercią w płomieniach.

Brytyjskie media okrzyknęły Polaka bohaterem. Mieszkający w Reading mężczyzna obudził się w środku nocy, bo usłyszał krzyki sąsiadów. Okazało się, że płonie pobliski dom. Szybko obudził swoją partnerkę i kazał jej zadzwonić po straż pożarną, a sam ruszył na pomoc kobiecie i jej dzieciom, uwięzionym w płonącym budynku – informuje The Sun

Pobiegłem od strony ogrodu i przedostałem się na stronę sąsiadów. Powiedziałem sąsiadce, że będę po kolei łapał jej dzieci, bo nie mam żadnej drabiny. Kobieta przez chwilę się wahała, ale w końcu się zgodziła. Najpierw złapałem najmłodsze dziecko – 6-miesięczne i oddałem je moje przyjaciółce, która przybiegła już na miejsce – opowiada Bartosz Bogusz w rozmowie z „Dziennikiem Wschodnim”.

Później mężczyzna złapał kolejne dzieci, które uciekały przez okno. Miały 10, 11 i 17 lat. Na końcu, wiedząc, że nie uda mu się złapać ich matki, umieścił pod oknem ogrodowe pufy, na które skoczyła kobieta. Już gdy wszyscy byli bezpieczni, na miejscu zjawili się strażacy.

Nie czuję się bohaterem. Nie zastanawiałem się. Działałem automatycznie – dodaje pan Bartosz.