CYWILIZACJA

Sztuczne macice już są. Na razie tylko dla… Wielki sukces, ale i zagrożenie!

Sztuczną macicę, dzięki której udało się utrzymać przy życiu nienarodzone jagnię, udało się skonstruować uczonym z University of Western Australia. Jak informują oni w „American Journal of Obstetrics and Gynecology” jagnię przetrzymano w niej przez siedem dni pozwalając mu uniknąć skutków przedwczesnych narodzin.

Technika polega ona na umieszczeniu jagnięcia w fazie embrionalnej rozwoju w płynach owodniowych i w sztucznym łożysku,  które pozwala na wymianę gazów i dostarczanie składników odżywczych. Dzięki temu można uchronić jagnięcie przed uszkodzeniem układu oddechowego czy śmiercią. Wcześniej procedurę taką zastosowano wobec zwierząt w  Center for Fetal Research w Filadelfii. Z czasem procedura ta może zostać zastosowana także wobec ludzi.

 

Na tym etapie badań, i przy takim zastosowaniu, trudno znaleźć jakiekolwiek elementy sprzeciwu wobec techniki, o jakiej mowa. Jeśli zostanie ona zastosowana wobec ludzi, to może ratować życie dzieci, które w innych przypadkach byłyby narażone na śmierć lub przynajmniej poważne uszkodzenie układu oddechowego. W tym przypadku byłaby to więc znakomita metoda lecznicza i terapeutyczna, której trudno cokolwiek zarzucić od strony moralnej. Liczni bioetycy wskazują także, że dzięki sztucznym macicom (na o wiele wyższym poziomie skomplikowania niż te wspomniane powyżej) możliwe byłoby oddzielenie „usunięcia ciąży” od „zabicia dziecka” (likwidacji embrionu). Kobiety, które nie chciałyby donosić – z różnych powodów – swojego dziecka mogłyby już na tym etapie przekazać je do „sztucznej macicy”, i od tego momentu można by mu już szukać rodziców adopcyjnych. I choć ta sprawa jest już mniej jednoznaczna moralnie, to nadal wydaje się ogromną szansą.

 

Warto mieć jednak świadomość, że to narzędzie, niesie ze sobą także poważne zagrożenia dehumanizacji i technicyzacji ludzkiego rozrodu, jego wyłączenia z kontekstu osobowego. Łono matki, to bowiem nie tylko miejsce, w którym dokonuje się wymiana gazów, ale także pierwsze miejsce nawiązywania międzyludzkich relacji, kształtowania się miłości, swoiste tabernakulum powstawania życia. Jeśli narzędzie to zostanie zastosowane (a takie niebezpieczeństwo zawsze istnieje) do standardowych, a nie nadzwyczajnych procedur rozrodczych, to dokona się bardzo niebezpieczna ewolucja w kierunku budowy społeczeństwa już czysto technicznego, bez relacji, bez biologicznie zakorzenionych związków itd. Warto o tym pamiętać, nawet jeśli mamy świadomość, także bardzo korzystnych skutków nowej metody.

 

Tomasz P. Terlikowski

Źródło: Bioedge.org/MalyDziennik.pl

Komentarze

Zobacz także

Jak budować państwo? Na wierze a nie na genderze!

Redakcja malydziennik

Przemoc zabija po cichu! Kampania społeczna polskiej policji!

Redakcja malydziennik

ARMAGEDON pogodowy rozpocznie się dziś i zacznie się na południu!

Redakcja malydziennik
Ładuję....