Uniwersytet Indiana nie tylko kupował mózgi abortowanych dzieci (po 200 dolarów za sztukę), ale też, gdy stan postanowił zakazać ten szokującej praktyki zdecydował się na pozwanie urzędników, byle tylko móc kontynuować ten zbrodniczy proceder.

Uniwersytet, o którym mowa nie tylko przez lata prowadził eksperymenty na częściach ciała zabitych wcześniej dzieci, ale też, gdy prawo stanowe zaczęło tego zabraniać, skierował sprawę do sądu, byle tylko móc nadal kupować dziecięce mózgi i prowadzić na nich badania. Nowe prawo zakazuje przenoszenia i sprzedaży ciał zabitych dzieci. Uniwersytet odrzuca te zapisy uznając, że uniemożliwi mu to dalsze badania.

 

W sprawę bardzo mocno włączyli się także obrońcy życia, którzy najpierw ujawnili szokującą praktykę handlu częściami ciała zabitych dzieci, a później doprowadzili do zakazu. Teraz próbują wymusić egzekwowanie tego prawa na Uniwersytecie. W jaki sposób? Choćby przypominając, że każdy mózg kupiony do badań należy do konkretnego dziecka i nikt nie ma prawa, ani zabijać go na potrzeby badań, ani wykorzystywać go w taki sposób. – Jesteśmy zniesmaczeni faktem, że uniwersytet płaci 200 dolarów za mózg dziecka zabitego w barbarzyński sposób – mówi Mike Fichter, szef Indiana Right to Life. Organizacja ta zachęca studentów i absolwentów Uniwersytetu w Indianie do podpisywania petycji przeciwko tej skandalicznej praktyce.

 

TPT/LifeNews

Źródło:

Komentarze