Rodzice wychowali syna w duchu głębokiego patriotyzmu. 10-letni chłopiec musiał przez to znosić w szkole obelgi ukraińskiego kolegi. W pewnym momencie miarka się przebrała.

Cały spór zaczął się od Stepana Bandery, którego Ukrainiec nazywał bohaterem narodowym. Chłopiec zdecydowanie sprzeciwił się tej tytulaturze. Od tego momentu, był przez ukraińskiego ucznia opluwany i wyzywany. Prowokowało go m.in. noszenie ubrań z nadrukami przedstawiającymi Żołnierzy Niezłomnych.

 

CZYTAJ TAKŻE: Wandale sprofanowali XVII-wieczny zabytek. Napisali wulgarne słowa na…(FOTO)

 

Chłopiec dzielnie znosił obelgi i o wszystkim opowiadał rodzicom. Ci poprosili szkołę o zareagowanie, jednak jedynym zaleceniem nauczycieli było odseparowanie uczniów. Ostatecznie nastąpiła fizyczna eskalacja konfliktu – chłopcy pobili się po szkole.

 

Dyrekcja szkoły bez konsultacji z rodzicami zawiadomiła sąd o rzekomym propagowaniu przez Maćka nacjonalistycznych haseł oraz jego agresji wobec ucznia z Ukrainy. Rodzicom grozi teraz ograniczenie władzy rodzicielskiej nad 10-letnim synem.

 

Wychowywali go w duchu patriotyzmu i głebokiego poszanowania dla historii narodu. Ponadto przodkowie rodziny, o których pamięć wciąż kultywują, padli ofiarą rzezi wołyńskiej. Dlatego nazwanie Stepana Bandery bohaterem narodowym, podczas gdy odpowiadał m.in. za rzeź ludności polskiej na Wołyniu, bardzo zraniło uczucia chłopca. Nie żywił on żadnej urazy na tle narodowościowym, bo ma nawet innego kolegę Ukraińca, z którym się dobrze dogaduje.

Sprawą zainteresowało się Ordo Iuris, które reprezentuje rodziców.

 

 

 

Źródło: pch24.pl

Komentarze