CYWILIZACJA

Słynna mistyczka wyznaje: kryzys małżeństwa to największa bieda człowieka

O cudzie uzdrowienia, kryzysie rodziny oraz o relacji z Bogiem, której łaskę daje nam Duch Święty mówi w rozmowie z Sylwią Palką Myrna Nazzour, jedna z najbardziej znanych współczesnych mistyków.

 

Ludzie przychodzą do Pani z różnymi problemami, chorobami, dolegliwościami, trudnymi relacjami. Czy jest jakiś taki wspólny mianownik ludzkiej niedoli? Na czym polega największa bieda człowieka XXI wieku?

 

Zdecydowanie najwięcej problemów dotyczy rodziny. Także w Polsce, zresztą tak jak i w Damaszku, gdzie mieszkam. Ludzie przychodzą i proszą: „Módl się za mojego męża, bo jest niewierzący”, „Módl się za moje dzieci, bo”… Tak, najwięcej problemów jest związanych z rodziną.

 

Czy może Pani wskazać jakieś antidotum, w jaki sposób zapobiegać rozwodom, kryzysom w rodzinie, które się pojawiają?

 

Patrząc na to zagadnienie z punktu widzenia psychologii, trzeba powiedzieć, że należy przyjąć drugiego takim, jakim on jest – nie zmuszać do tego, żeby się zmienił czy poprawił. Każdy ma swój charakter, osobowość i powinno to zostać uszanowane. Jeżeli Bóg nie jest obecny w danym domu, rodzinie, to walka z kryzysem jest trudna. Jeśli pojawia się konflikt, a małżonkowie są wierzący, to nawet jeśli doszło już do jakiegoś dramatu, choćby naprawdę bardzo się poróżnili, co doprowadziłoby do poważnego podziału, to jednak dalej mają wspólny fundament, coś, co pracuje na ich powrót do siebie.

 

A przed czym przestrzegałaby Pani młode małżeństwa?

 

Nie zakochanie, oczarowanie, czyli zaczarowanie jest ważne, ale miłość. Najważniejszy jest szacunek. Tak jak powiedziałam przed chwilą, chodzi o akceptowanie z życzliwością drugiego człowieka takim, jakim on jest, a nie jakim ja go sobie wyobrażam. Wtedy ta relacja się nie rozpadnie. Zakochanie to piękny czas, ale przemija. I druga uwaga. Wiem o tym z doświadczenia, że wiele małżeństw przeżywa olbrzymie trudności, ponieważ ich rodzice czy teściowie wtrącają się w ich sprawy i wywierają na nich nacisk. Młodzi powinni stanowić autonomiczną rodzinę, być niezależnym domem i powinni uczyć się sami rozwiązywać swoje problemy, a nie zlecać to swoim rodzicom.

 

"Co

Dlaczego przyjeżdża Pani właśnie do Polski?

 

Po prostu jestem tutaj zapraszana. Nie upominam się sama: „Zaproście mnie”.

 

Rozumiem, że odpowiada Pani na zaproszenia, które otrzymuje.

 

Tak, przy czym zawsze otrzymuję błogosławieństwo od biskupa mojego miasta – Damaszku. Proszę, żeby wszystko odbywało się w porozumieniu z Kościołem, a więc biskupem miejsca.

 

A jak postrzega Pani wiarę Polaków?

 

W Polsce wiara jest namacalna. Dobrze, żebyście zachowali tę szczerość wiary. Widziałam polską młodzież – w porównaniu z Niemcami, Hiszpanią, Włochami, Holandią, Kanadą czy Australią, gdzie dominują ludzie starsi, to jest rzadki widok. Chciałabym, żeby te wszystkie narody brały przykład z Polski.

 

Ma Pani dar uzdrawiania, jest Pani więc świadkiem wielu powrotów do zdrowia. Czy jest taka historia, która najbardziej zapadła Pani w pamięci?

 

Najbardziej zapisało mi się w pamięci uzdrowienie kobiety z Aleppo – Alice Panelian, Ormianki. Miała ona zupełnie niesprawną prawą rękę, do tego stopnia, że mięśnie uległy atrofii. Nie tylko nią nie ruszała, ale nawet stała się ona krótsza od lewej. Kiedy dokonało się to uzdrowienie, ksiądz, który się nią opiekuje, pojechał do jej lekarza w Aleppo i spytał go, czy ten może mu opowiedzieć o przypadku tej kobiety. Doktor nazwał chorobę i dodał, że jest nieuleczalna. „A co by pan powiedział, gdyby pacjentka przyszła, żeby przywitać się z panem i podała panu właśnie tę rękę?” – zapytał ksiądz. „To niemożliwe!” – odpowiedział lekarz. Alice poszła do doktora. Ten opisał później szczegółowo jej przypadek, dodając, że medycyna nie potrafi tego wytłumaczyć.

 

Jak słuchać Boga, by Go usłyszeć, by poznawać Jego wolę?

 

To bardzo proste: jeśli kochasz Pana Boga i masz wiarę, to jednocześnie ufasz swoim odruchom czy inspiracjom i robisz to, co podpowiada ci sumienie. Jeśli czujesz przy tym pokój, to znaczy, że Bóg jest zadowolony, że to jest Jego wolą. Odwracam sposób, w jaki często się myśli, bo to nie jest tak, że ja nic nie robię, nie wykonuję żadnego ruchu – niech najpierw Bóg do mnie przemówi, a wtedy zrobię krok, ale ja pragnę dobra i Bóg mi pobłogosławił, nieustannie mi błogosławi, a więc czynię to, co uważam, że jest dobre i Bóg okazuje mi swoje zadowolenie, że się zajęłam daną sprawą.

 

A jakie są przeszkody, utrudnienia w słuchaniu Pana Boga?

Bardzo często przeszkodą jest świadomy wybór dokonywany przez ludzi, że nie chcą być blisko Pana Boga, nie chcą słuchać Jego głosu, bo musieliby za dużo zmienić w swoim życiu, a to może być bolesne, więc wolą być w stanie niesłyszenia, żeby żyć spokojnie – przynajmniej tak to sobie wyobrażają. Mimo tego, że zasada, o której powiedziałam, jest bardzo prosta, jest ona jednocześnie bardzo wymagająca.

 

Właśnie.

 

Jednak Pan Bóg niestrudzenie do nas przemawia, nie zniechęca się naszą głuchotą.

Pan Bóg daje nam dużo znaków – już nasza obecność na ziemi sama w sobie jest znakiem. Największy znak to Zmartwychwstanie Jezusa. Słowo Boże, Pismo Święte także są dla nas znakami, jeżeli chcemy słuchać Bożego głosu.

Wielkim znakiem jest Przeistoczenie, Najświętszy Sakrament, Ciało i Krew Pana – misterium, w którym uczestniczymy każdego dnia. Dużym problemem jest fakt, że cierpienia, trudności życia niszczą naszą umiejętność dostrzegania Bożych znaków. Zatem gdy się modlimy, prośmy o otwarte serce, byśmy umieli przyjąć to, co Bóg do nas mówi.

 

Tekst jest fragmentem książki Sylwii Palki „Co Duch Święty mówi do Kościoła w Polsce 2”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit.

 

Źródło: Wydawnictwo Esprit

Komentarze

Zobacz także

UWAGA! Kościół Katolicki w Polsce wspiera Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy!

Redakcja malydziennik

Boisz się, że spadnie ci korona z głowy, kiedy pomożesz matce z wózkiem? Bez obaw, gwarantuję, że nie spadnie

Szokujący raport CQC nt. kliniki aborcyjnej w Wielkiej Brytanii!

Redakcja malydziennik
Ładuję....