Nieraz słyszy się historie o pacjentach, którzy bardzo długo czekali na przyjęcie w szpitalu. Ta jednak kończy się śmiercią, dlatego szczególnie przyprawia o ciarki.

Po wydarzeniach z 19 marca NFZ przeprowadził kontrolę szpitala w Rydułtowach i Włodzisławiu Śląskim. W rezultacie nałożył na szpital w Rydułtowach 300 tysięcy złotych kary i zwolnił dwóch pracujących w nim lekarzy.
Dramat z 19 marca dotyczył 35-letniego budowlańca, który udał się do przychodni lekarskiej z powodu bólu w okolicy klatki piersiowej i złego samopoczucia. Po badaniu ok. godz. 13 uznano, że trzeba go przewieźć do szpitala we Włodzisławiu Śląskim. Tam ponowne badania wykazały zawał serca.
Ok. 17 zdecydowano więc o przewiezieniu pacjenta do drugiego szpitala w Rydułtowie, który razem z tym we Włodzisławiu funkcjonuje jako jeden Powiatowy Zakład Opieki Zdrowotnej. Na miejscu lekarze poinformowali, że nie ma żadnych wolnych miejsc…Więc pacjent nawet nie opuścił karetki.
Wrócił z powrotem do szpitala we Włodzisławiu i dopiero ok. 22.30 znalazło się dla niego miejsce w szpitalu w Raciborzu. Niestety ok. 2 w nocy lekarz poinformował krewnych o śmierci 35-letniego mężczyzny, mimo podejmowanej reanimacji.
W wyniku kontroli NFZ wyszło na jaw, że lekarze z Rydułtowach skłamali w sprawie braku miejsc w szpitalu. Zostali zwolnieni, a na szpital nałożono karę 300 tysięcy złotych za błędną organizację świadczeń.

Źródło: onet.pl

Komentarze