Trzy, cztero, pięciosobowe grupy Hindusów spacerujące po Warszawie to już standard do którego przyzwyczaili się mieszkańcy stolicy. Rząd zapewnia, że Polska nie przyjmuje uchodźców, jednak hinduskich przybyszów, co widać na warszawskich ulicach jest coraz więcej.

Konrad Smuniewski na Twitterze opisał zdarzenie do którego doszło w warszawskiej galerii handlowej Złote Tarasy. Zwrócił uwagę grupie Hindusów, która zachowywała się głośno. W odpowiedzi został nazwany „białym biedakiem”.

– Zwróciłem uwagę Hindusom w Złotych Tarasach, żeby nie krzyczeli, bo spokojnie myśleć się nie da. W odpowiedzi usłyszałem, że jestem białym biedakiem, że mam się zająć sobą i nie zwracać uwagi lepszym od siebie. Najbardziej wygadany mówił, że jest Polakiem i że mam tanie buty… – opisuje zdarzenie na Twitterze Konrad Smuniewski.

 

– Zostałem zwyzywany. Ich zachowanie idealnie obrazuje wyższość klasy średniej, która kieruje się jedynie pieniędzmi w życiu. Nie zapomnieli wspomnieć, że miał ubrania Luis Viton (?) – nie noszę takich, to nie wiem. Jestem biednym białym Polaczkiem, w swoim własnym państwie… – pisze Smuniewski.

Zadziwiający był brak reakcji Polaków, którzy obserwowali zdarzenie. Wątpliwości kto ma rację nie mieli jednak funkcjonariusze policji, którzy zostali wezwani do zdarzenia.

– A Polacy siedzący obok byli po ich stronie, ponieważ niepotrzebnie w ogóle zwracałem uwagę. Za to policja przybyła potem i pytała o zajście to się zgodzili, że trzeba zwracać uwagę obcym, żeby się nie panoszyli i żeby nie było jak na Zachodzie, gdzie Europejczycy czuja się obco – dodaje Smuniewski.

Zdarzenie pokazuje, z jakimi problemami Polacy będą stykali się na codzień, jeżeli obłędna polityka otwierania polskiego rynku pracy na zatrudnianie cudzoziemców nie zostanie zatrzymana. Czy rząd nie dostrzge problemu czy nie chce go dostrzegać?