W Katowicach od tygodnia trwa najważniejsza konferencja klimatyczna COP 24 na świecie. Jej celem jest ustalenie w jaki sposób powstrzymać globalne, negatywne skutki zmian klimatu, które grożą zagładą życia na Ziemi.

Szczyt klimatyczny to dziesiątki spotkań, paneli i konferencji, w które zaangażowane jest ponad 200 krajów. Głównym tematem jest wypracowanie takich metod funkcjonowania cywilizacji, które pozwolą na zmniejszenie emisji CO2 pochodzącego ze spalania węgla i ropy oraz zatrzymanie katastrofalnych zmian klimatycznych na Ziemi.

Szczytowi przewodzi Polska, której rząd uważa, że nie możemy zrezygnować z eksploatacji węgla. Wg. prezydenta Dudy i premiera  Mazowieckiego oraz ministra środowiska Kowalczyka, węgiel to nasz strategiczny surowiec, którego zasoby pozwolą nam zachować niezależność energetyczną przez kolejnych 200 lat. Specjaliści oceniają, że węgla starczy nam na około 30 lat a jego eksploatacja jest nierentowna. Również utrzymywanie polskich kopalń z armią górników powoduje straty budżetowe.

Tymczasem cały świat jest przekonany, że tylko rozwój odnawialnych źródeł energii może uchronić życie na Ziemi przed zagładą. Naukowcy obliczyli, że przy obecnym spalaniu węgla, ropy i gazu, ziemski klimat załamie się w ciągu 12 lat i dojdzie do nieprzewidywalnych, skrajnie destrukcyjnych zmian klimatycznych, które doprowadzą do załamania życia na planecie.

Konferencja miała zakończyć się dziś wypracowaniem powszechnie przyjętych zasad, dzięki którym ocalenie życia na Ziemi będzie możliwe. Niemal wszyscy są przekonani, że jesteśmy ostatnim pokoleniem, które może zatrzymać globalną katastrofę.

Tymczasem na szczycie zapanował impas. Strony nie są w stanie się dogadać. W środę do Katowic po kilku dniach wrócił Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres. W swoim wystąpieniu zaznaczył, że rozmowy nie idą w dobrym kierunku. – Widzę, że pomimo pewnego postępu, bardzo wiele pozostaje do zrobienia – powiedział i ostrzegł, że „stawka na COP24 nie mogłaby być wyższa”. W jego ocenie kluczowe kwestie polityczne są nadal nie rozwiązane. Wynika to ze ścierania się wielu odmiennych koncepcji i prób zabezpieczenia własnych interesów przez uczestników szczytu. Nawet w obliczu globalnej zagłady narody świata nie potrafią się zjednoczyć i wypracować spójnej metody, która ocali nasze życie.

W powszechnej ocenie zmarnowanie szansy na porozumienie jest skrajną nieodpowiedzialnością polityków i rządów państw. Odłożenie porozumienia do kolejnego szczytu będzie oznaczało, że nie jesteśmy już w stanie uratować świata jaki znamy. Grozi nam globalna zagłada i rozpad cywilizacji.Czekają nas niewyobrażalne susze, pożary, brak wody pitnej, głód, tornada i powodzie.

Niestety polski rząd jest jednym z hamulcowych porozumienia.

Źródło: Nauka o klimacie, Gazeta.pl

fot. Pixabay


ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/to-cie-poruszy-nastolatka-daje-lekcje-najwazniejszym-politykom-na-swiecie/