RELIGIA

Patriarcha Konstantynopola broni „Amoris laetitia”. „Ono jest o miłosierdziu, a nie o normach”

„Amoris laetitia” dotyczy przede wszystkim „miłosierdzia i współczucia Boga”, a nie „tylko norm moralnych i kanonicznych praw|” – podkreślił prawosławnym patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I w tekście opublikowanym na łamach „L’Osservatore Romano”.

Odnosząc się do toczącej się w Kościele katolickim debaty na temat „Amoris laetitia” patriarcha podkreślił, że na dokument ten trzeba patrzeć nie od strony łagodzenia czy zaostrzania pewnych norm, ale od strony doświadczenia Bożego Miłosierdzia. „W ostatnich miesiącach wiele było komentarzy i ocen co do tego ważnego dokumentu. Ludzie zadawali sobie pytania, w jaki sposób specyficzna doktryna została rozwinięta bądź była broniona, czy kwestie duszpasterskie zostały zmodyfikowane bądź rozwiązane i czy szczegółowe normy zostały wzmocnione czy złagodzone. Jednakże w świetle bliskiego święta wcielenia Pana – okresu, w którym wspominamy i celebrujemy fakt, że „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1, 14) – ważne jest zwrócenie uwagi, że Amoris laetitia przypomina przede wszystkim i głównie o miłosierdziu i współczuciu Boga, a nie tylko normy moralne i kanoniczne przepisy ludzi” – napisał patriarcha Bartłomiej.

 

Według prawosławnego hierarchy nie jest przypadkiem, że dokument ten został opublikowany w kwietniu, mniej więcej w tym samym czasie, gdy papież wraz z nimi odwiedził uchodźców na wyspie Lesbos. „Dokument papieski o „radości miłości”, choć traktuje o kwestiach dotyczących życia rodzinnego i miłości, nie jest, jak sądzimy, oderwany od tamtej historycznej wizyty w obozach uchodźców. Faktycznie tym, co od razu ukazało się jasno nam obydwu, kiedy patrzyliśmy na smutne twarze zranionych ofiar wojny, było to, że te wszystkie osoby były poszczególnymi członkami rodzin, rodzin rozerwanych i rozdartych przez wrogość i przemoc. Lecz jak nam powiedział wyraźnie nasz Pan co do relacji między władzą a służbą (por. Mt 20, 26) tak nie powinno być między nami! Imigracja nie jest niczym innym, jak odwrotną stroną medalu integracji, za którą jest oczywiście odpowiedzialny każdy szczerze wierzący. Naturalnie Amoris laetitia dotyka samej istoty miłości i rodziny, właśnie tak, jak dotyka serca każdej żywej osoby, która narodziła się na tym świecie. Jest tak, ponieważ najdelikatniejsze kwestie życia rodzinnego odzwierciedlają najbardziej podstawowe kwestie przynależności i jedności. Czy dotyczą one wyzwań związanych z małżeństwem i rozwodem, czy też dotyczą seksualności bądź wychowania dzieci, są to wszystko delikatne i cenne fragmenty owej świętej tajemnicy, którą nazywamy życiem” – podkreślał Bartłomiej.

 

„W pierwszych miesiącach Jubileuszowego Roku Miłosierdzia było doprawdy stosowną rzeczą, że Papież Franciszek zarówno spotkał się z rodzinami nieszczęsnych uchodźców w Grecji, jak i objął rodziny, które podlegają jego trosce pasterskiej na całym świecie. W ten sposób nie tylko prosił o nieskończoną miłość i bezwarunkowe współczucie Boga żyjącego dla dusz najsłabszych, ale także pobudził do osobistej odpowiedzi tych, którzy otrzymali i przeczytali jego słowa, jak również wszystkie osoby dobrej woli. Faktycznie wezwał on ludzi do wzięcia na siebie osobistej odpowiedzialności za własne zbawienie, szukając sposobów, jak można postępować według Bożych przykazań i dojrzewać w miłości duchowej” – uzupełnił prawosławny patriarcha. 

 

TPT

Źródło:

Komentarze

Zobacz także

Jak rozpoznać czas końca świata? Odpowiedź jest prosta i znajdziesz ją tutaj!

Redakcja malydziennik

Jak naprawdę wyglądał Jezus? Na pewno nie tak, jak myślicie

Adam Gaafar

Dlaczego biskupi nie intronizowali Chrystusa na Króla? Ta odpowiedź biskupa szokuje!

Redakcja malydziennik
Ładuję....