RELIGIA

Oto prawdziwe cuda jakie wydarzyły się za przyczyną św. Mikołaja!

Najstarsze zachowane wizerunki św. Mikołaja przedstawiają go jako biskupa – w szatach pontyfikalnych, z księgą w dłoni. Na niektórych malowidłach widzimy go towarzyszącego Matce Bożej, a także innym świętym. Najpopularniejszym sposobem ukazywania postaci Biskupa z Myry są jednak malowane już od średniowiecza serie obrazów ilustrujące poszczególne momenty jego żywota i dokonane przez niego cuda. Święty przedstawiany jest na nich z przedmiotami, które występują w związanych z jego postacią legendach: złotymi monetami, bryłkami złota i trzosami pieniędzy. Cykl takich obrazów znajduje się w Bazylice Mariackiej w Gdańsku – pochodzącej z XIV w. największej świątyni gotyckiej w Europie

Biskup Mikołaj już za życia cieszył się sławą świętego, zdolnego czynić cuda. Kiedyś podczas morskiej nawałnicy pewien statek znalazł się w poważnym niebezpieczeństwie. Żeglarze zwrócili się o pomoc właśnie do Biskupa z Myry. Później opowiadali, że Święty niespodziewanie objawił im się na statku i zaczął pomagać w walce z żywiołem. Sprawił też, że burza ucichła. Po szczęśliwym dobiciu do portu cudownie ocaleni marynarze poszli podziękować biskupowi. On zaś powiedział im, by wdzięczność okazali Bogu, bo to głęboka wiara w Niego uratowała im życie. 

 

W prowincjach należących do imperium rzymskiego bunty przeciwko władzy cesarza tłumiono z wielką surowością. Zdławienie jednego z nich cesarz Konstantyn powierzył trzem namiestnikom. W drodze na zbuntowane ziemie statki cesarskich wysłanników zatrzymały się w Myrze, by poczekać na sprzyjający wiatr. Tu przyjął ich biskup Mikołaj. Poznawszy cel wyprawy, zwrócił się do nich z gorącą prośbą, by swe zadanie wypełnili unikając rozlewu krwi. 

O dziwo, namiestnicy przychylili się do próśb duchownego. Kiedy jednak po udanej misji wrócili do Rzymu, ich sukces wzbudził zawiść na cesarskim dworze. Wszyscy trzej padli ofiarą fałszywego pomówienia i zostali skazani na śmierć. W nocy poprzedzającej dzień egzekucji, skazańcy przypomnieli sobie biskupa z Myry, który odwiódł ich od krwawego stłumienia buntu. Nie widząc innego ratunku, poczęli gorąco modlić się o jego pomoc. 

Jeszcze tej samej nocy zdarzyły się dwie dziwne rzeczy. Cesarz Konstantyn miał sen, w którym ukazał mu się św. Mikołaj nawołujący do uwolnienia trzech niesłusznie oskarżonych więźniów i grożący cesarzowi rychłą śmiercią w mającej nadejść wojnie, jeśli nie spełni jego polecenia. Podobny sen nawiedził też cesarskiego prefekta, który rzucił fałszywe oskarżenie na namiestników. Rano cesarz i prefekt spotkali się i w trakcie rozmowy okazało się, że obaj mieli te same nocne widzenia. Zaraz po tej rozmowie rzymski władca polecił zwrócić namiestnikom wolność. 

 

 

Lata urodzaju przeplatały się w Licji z latami chudymi. Pewnego roku plony były tak mizerne, że mieszkańcom kraju w oczy zajrzał głód. Gdy do portu w Myrze przybiły statki wiozące pszenicę z Aleksandrii, patrzono na nie z wielką nadzieją. Niestety, zboże to nie było przeznaczone dla mieszkańców Myry. Wieziono je do spichlerzy cesarskich, a marynarze nie chcieli nawet słyszeć o odstąpieniu części ziarna głodującej ludności.

 

Za nieszczęsnymi wstawił się biskup Mikołaj. Obiecuję wam, w imię Boże, że gdy dopłyniecie do celu, zboża będzie tyle samo, co na początku waszej podróży – zwrócił się do żeglarzy. Poprosił ich, by odstąpili myreńczykom bodaj 3 korce (czyli ok. 300 kg) pszenicy z każdego statku. Żeglarze zawierzyli słowom biskupa. I rzeczywiście, gdy później cesarscy poborcy odbierali zboże, jego waga była dokładnie taka sama jak w momencie załadowywania statków w Aleksandrii.

Źródło: Miesięcznik "Nasza Arka"

Komentarze

Zobacz także

Od 300 lat Czarna Madonna jest naszą Królową! "Błogosław, Pani, najmilszej Ojczyźnie, która Cię sławi w dzień tak uroczysty"

Redakcja malydziennik

Poznaj myśl Jana Pawła II – zapisz się na BEZPŁATNY kurs!

Redakcja malydziennik

Dziś w POLSCE zdarzył się CUD! "Różaniec bez granic" okazał się WIELKIM SUKCESEM. ZOBACZ SAM!

Redakcja malydziennik
Ładuję....