CYWILIZACJA

Oto historia kobiety, która przeżyła własną ABORCJĘ. Uratowała ją…

Melissa Ohden przeżyła własną aborcję. Przez lata zmagała się z bólem i żalem do własnej matki. W swojej książce na ten temat wyjaśnia, jak poradziła sobie z bólem i co jej przyniosło ukojenie.

O tym, że jest dzieckiem, które miało nie żyć, Melissa dowiedziała się jako czternastolatka: „To był szok. Naprawdę byłam załamała. Wyobrażasz sobie, co może czuć czternastoletnia dziewczyna, kiedy dowiaduje się, że jej życie miało się w tak brutalny sposób zakończyć? Byłam wściekła, wstydziłam się tego, nie umiałam sobie z tymi emocjami przez wiele lat poradzić”.

 

„Miałam już dość tego bólu. Chciałam to wszystko z siebie wyrzucić, chciałam się zdystansować do tego kim jestem, ale to było bardzo trudne” – wyjaśnia, dlaczego zdecydowała się opisać swoją historię. „Zdaję sobie sprawę, że wiele osób nie potrafi zrozumieć, co oznacza zmaganie się z takim bólem, jak bardzo niskie jest moje poczucie wartości”.

 

Kobieta wyznała, że próbowała na różne sposoby ukoić ból. Eksperymentowała z seksem, alkoholem, cierpiała z powodu bulimii, ale nic nie przynosiło efektów. Prawdziwego uzdrowienia doświadczyła dopiero wtedy, kiedy przebaczyła swojej biologicznej matce: „Przebaczenie jest ogromnie ważne. Teraz już nie muszę się wstydzić tego, kim jestem, Bóg mnie uwolnił. To wiara mnie uratowała. Jestem Bogu za to ogromnie wdzięczna” – opowiada Melissa.

 

Ohden odnalazła biologiczną matkę i nawiązała z nią relację. Dowiedziała się, że kobieta została zmuszona do aborcji w 31. tygodniu ciąży, choć tłumaczono jej, że to dopiero 20 tydzień i aborcja na pewno się uda. Jej biologiczna mama nigdy nie została poinformowana, że jej dziecko aborcję przeżyło.

 

„Moja matka została zmuszona do aborcji. Dziś żałuje, że nie uciekła od tych, którzy ją na aborcję namawiali i nie ratowała swojego dziecka”.

 

Melissa Ohden nie tylko daje świadectwo swojego życia, ale także walczy o to, by dzieci, które przeżyły aborcję, miały zagwarantowaną opiekę medyczną. Ona sama prawdopodobnie zmarłaby zaraz po urodzeniu, gdyby nie pielęgniarka, która uratowała jej życie: „Moje życie nie powinno być uzależnione od tego, kto danego dnia był na dyżurze” – tłumaczy Ohden i dodaje, że: „Dzieci takie jak ja, które aborcję przeżyły, muszą mieć prawnie zagwarantowaną pomoc medyczną”. 

Źródło: LifeNews.com

Komentarze

Zobacz także

„Aborcja musi być traktowana przez prawo jak morderstwo”. Wreszcie ktoś to powiedział jasno. Brawo dla hierarchy!

Nie zgodziła się na aborcję, bo nie mogła zabić dziecka, które uratowało jej życie

Redakcja malydziennik

Ten człowiek ma dopiero ma tupet! Breivik znów skarży się na warunki w więzieniu

Redakcja malydziennik
Ładuję....