POLITYKA

Okrutni islamiści z Boko Haram nie oszczędzają dzieci: mordują je, wcielają do bojówek, gwałcą

Terrorystyczna organizacja Boko Haram jest jedną z najokrutniejszych. Nie szczędzą nawet małych dzieci. Są one wcielane do bojówek, zabijane, także jako żywe tarcze i gwałcone.

4 tys. nigeryjskich dzieci zginęło z rąk Boko Haram w ciągu ostatnich trzech lat. Padły one zarówno ofiarą ataków na domy oraz szkoły, jak i poniosły śmierć w zamachach terrorystycznych, będąc wykorzystywane przez islamskich fundamentalistów jako „żywe bomby”. Te dramatyczne dane ujawnia oenzetowski raport na temat sytuacji nieletnich w konfliktach zbrojnych.

 

Z raportu wynika jednoznacznie, że w Nigerii na celowniku terrorystów z Boko Haram znaleźli się przede wszystkim najmłodsi. Oprócz śmiertelnych ofiar trzeba pamiętać o ponad 7 tys. 300 dzieciach, okaleczonych w atakach islamistów. Szacuje się, że to fundamentalistyczne ugrupowanie ma w swych szeregach, prawie 1700 dzieci-żołnierzy. Najczęściej są one porywane z domów czy szkół i siłą wcielane do rebelii. Niestety nawet sami rodzice podsyłają najmłodszych do oddziałów Boko Haram, traktując bycie rebeliantem jako źródło zarobku. Członkowie tego ugrupowania, dla których każde nauczanie poza islamskim stanowi grzech, zniszczyli półtora tysiąca szkół w ciągu trzech lat.

 

Islamiści z Boko Haram stoją też za porwaniem w kwietniu 2014 roku prawie 300 dziewcząt w mieście Chibok. Dzięki mediacji prezydenta uwolniono właśnie 82 z nich. W zamian na wolność wyszła z więzienia liczna grupa sympatyków terrorystycznego ugrupowania. W rękach islamistów pozostaje jeszcze ok. 100 uprowadzonych. Ich los jest nieznany.

 

„Dziękujemy Bogu za kolejne uwolnione dziewczęta, ale zarazem głośno pytamy, dlaczego tak długo musiały cierpieć” – mówił kard. John Onaiyekan, komentując ich oswobodzenie. Arcybiskup Abudży wskazał, że z pewnością, gdyby chodziło o córki kogoś ważnego, nie trzeba by było tak długo czekać. Zachęcił jednocześnie do otoczenia wsparciem rodzin, które wciąż oczekują na powrót swych dzieci do domu. Kard. Onaiyekan wyznał, że choć imiona dziewcząt, które zmarły w niewoli, pozostają nieznane, to jednak wiadomo, że wiele z nich zginęło przy okazji toczonych przez fundamentalistów walk, a także na skutek chorób, czy wydając na świat dzieci ekstremistów, będące owocem gwałtów.

Źródło: Radio Watykańskie

Komentarze

Zobacz także

Żywe można ugotować, nie można natomiast trzymać w lodzie, bo cierpią… Obrońcy homarów zabrali głos

Redakcja malydziennik

Wreszcie! Nadchodzi kres Putina!

IPN zaprzecza, jakoby ambasador w Berlinie współpracował z SB. To on jasno wyraził się o opozycji totalnej: "Chodzi o to, by agresywnie prowokować policję, by lała się krew, by potem móc rzucać s

Redakcja malydziennik
Ładuję....