CYWILIZACJA

Ojciec Gużyński przekracza kolejne granice. To JUŻ NAPRAWDĘ PRZESADA!

Od jakiegoś czas starałem się nie komentować wypowiedzi politycznych o. Pawła Gużyńskiego. Uznałem, że ma do nich prawo. Nie można jednak milczeć, gdy dominikanin i kapłan wypowiada się w skandaliczny i niestety pełen ignorancji sposób na temat obrony życia.

Zaczyna od tego, że opowiada – wstyd to powiedzieć – ale bzdury na temat intencji osób zgłaszających postulaty obrony życia. „… politycy wyczuwają, że mogą coś na takiej dyskusji ugrać. Pierwsze skrzypce grają tu pobudki polityczne lub ideologiczne, gdy np. chce się pozyskać przedstawicieli skrajnych grup obywateli” – przekonuje. I aż trudno nie zapytać, czy ojciec Gużyński nie dostrzegł, że PiS jest akurat przeciw tej dyskusji, tak jak jest przeciw niej PO czy .Nowoczesna. Obrońcy życia są oskarżani o brak roztropności politycznej i odsyłani. Polityka nie ma zatem nic wspólnego z tą sprawą. Obrońcami życia kieruje prosty moralny imperatyw obrony życia najsłabszych. Trudno też nie zadać pytania, czy zdaniem dominikanina wyrazem poglądów „skrajnych” jest uznanie, że nie wolno zabijać osób upośledzonych czy chorych? Jeśli tak, to przeciwnicy mordowania chorych psychicznie w trakcie akcji T 4 też byli „przedstawicielami skrajnych grup obywateli”.

 

Ale to niestety nie wszystko. Ojciec Gużyński uznaje, że zgłaszanie inicjatyw ustawodawczych, bez rzetelnej debaty, jest… „szkodliwe społecznie”. „A gdy dotyczy to sprawy tak istotnej, jak życie rodzących i nienarodzonych, brak poważnej dyskusji zakrawa na zbrodnię” – oznajmia. I znowu trudno nie zadać ojcu pytania, w jakim kraju on żyje, bo ja mam wrażenie, że debata na ten temat toczy się w Polsce od wielu lat. Tak, społeczeństwo jest podzielone, ale nie oznacza to, że debaty nie było. A do tego podział w demokracji jest czymś naturalnym, a politycy są od tego, by podejmowali decyzje, nawet wtedy, gdy ludzie są podzieleni. Absurdalne jest też uznanie, zawarte w tym zdaniu („nie jesteśmy skazani na zasadę skrajnych wychyleń wahadła, raz w prawo, a raz w lewo, co stanowi niegasnące zarzewie społecznej wojny ideologicznej”) założenie, że zakaz zabijania jest „skrajnym wychyleniem w prawo”. Zakaz zabijania to podstawowa kategoria moralna, a nie ideologiczna skrajność, i aż wstyd, że trzeba kapłanowi o tym przypominać.

 

Idąc dalej, dominikanin przekonuje, że nie można zmieniać prawa, bo znajdujemy się w stanie nieustannej wojny ideologicznej, która „uniemożliwia rzetelną dyskusję. Dlatego jestem przeciwny jakimkolwiek zmianom w obecnym porządku prawnym. Uzgodnienie wzajemnych odniesień etyki, prawa, polityki i życia społecznego w kwestii aborcji nie powinno być przedmiotem niekończącego się targu pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami prawa do aborcji”. I znowu trudno nie zadać mu prostego pytania, czy godzi się na to, by w imię zakończenia wojny godzi się na to, by rocznie ginęło 1500 dzieci z Zespołem Downa? A także, czy naprawdę uważa, że pokój społeczny jest ważniejszy niż imperatyw moralny. Jeśli tak, to w istocie powinien być za niewolnictwem, bo jego zniesienie wywołało ostrą wojnę ideologiczną, a nawet całkowicie militarną. I podzieliło USA. 

 

Myli się także ojciec Gużyński sugerując, że nie ma danych dotyczących aborcji eugenicznych. – Ponadto stan wojny ideologicznej sprawia również, że żadna ze stron tego sporu nie dysponuje wiarygodnymi danymi o skali rzeczywiście dokonywanych aborcji. Rzekome szacunki, którymi się posługują, są wyłącznie elementem ideologicznej przepychanki – mówi. Ale to nieprawda. Dane istnieją, a podaje jej co rok Ministerstwo Zdrowia. Jeśli ktoś dane fałszuje to zwolennicy aborcji podając wyssane z palca dane dotyczące aborcji nielegalnych. Jeśli jednak chodzi o te legalne to dane są i to bardzo twarda. Najgroźniejsze jest jednak, co innego. Otóż ojciec Gużyński przyznaje, że jego w ogóle te liczby (a przypomnijmy mówimy o realnych ofiarach, o zamordowanych w niekiedy okrutny sposób, duszących się na salach porodowych, dzieciach) nie interesują. „… sednem problemu nie są tutaj liczby lecz zróżnicowanie aksjologiczne społeczeństwa” – oznajmia. Jednym słowem zamordowane dzieci nie mają dla dominikanina znaczenia. Liczy się różnorodność aksjologiczna. I z tym argumentem naprawdę trudno polemizować. Jest on poniżej wszelkiej krytyki. A zdehumanizowane, sprowadzone to nieistotnych liczb dzieci będą na Sądzie Ostatecznym wołały przeciwko ojcu Pawłowi Gużyńskiemu. „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”. Te słowa wypada zadedykować dominikaninowi. 

 

Tomasz P. Terlikowski

Źródło: Maly Dziennik

Komentarze

Zobacz także

On był w piekle NEW AGE. Koniecznie PRZECZYTAJ!

Redakcja malydziennik

Tak bardzo pragnęła dziecka, że nie zrażała się kolejnymi poronieniami. A było ich tyle, że niejedna kobieta dałaby sobie spokój

Redakcja malydziennik

Śmierć w Sylwestra. Giną tysiące

Redakcja malydziennik
Ładuję....