POLITYKA

O standardy na porodówkach zadba m.in. prof. Chazan. I co w tym złego?

Idę o zakład, że każda kobieta przyzna mi rację, że poród to wydarzenie z niczym innym nieporównywalne. To, w jakich warunkach się odbywa, w otoczeniu jakich ludzi, ma ogromny wpływ na postrzeganie tego wydarzenia. Czworo moich dzieci przyszło na świat w szpitalu kierowanym przez prof. Chazana. Dlatego pusty śmiech mnie ogarnia, kiedy słyszę, jakie to nieszczęścia spadną na kobiety, bo o standardy na porodówkach ma zadbać m.in. prof. Chazan.

Serce rośnie jak się widzi w jakich warunkach dzisiaj kobiety mogą rodzić dzieci i w jakich warunkach uzyskują porady lekarskie” – te słowa Hanna Gronkiewicz-Waltz wypowiedziała w 2010 roku kiedy wizytowała rozbudowujący się Szpital św. Rodziny, którym przez szereg lat, do lipca 2014 roku i afery związanej z aborcją, kierował prof. Bogdan Chazan. Dziś na Profesorze znów wieszane są psy, bo oto został przez ministra zdrowia zaproszony do zespołu, który ma opracowywać standardy obowiązujące na porodówkach. W internecie trwa więc burza i wojna na nagłówki. Czytam więc, ze to skandal, że prof. Chazan będzie w takim zespole, że rodzące kobiety zostaną cofnięte do średniowiecza, że pewnie będą wiązane do łóżek, tak żeby nie mogły wybrać sobie dogodnej pozycji do porodu. Jednym słowem znów wylał się rynsztok.

 

Celowo przypomniałam słowa prezydent Warszawy, tej samej, która ze względu na obronę życia przez Profesora, wyrzuciła go ze szpitala, by uświadomić wszystkim krytykom, że nie muszą się niczego obawiać. Czworo moich dzieci przyszło na świat w Szpitalu św. Rodziny i z porodu na poród mogłam naocznie przekonać się, w jakim kierunku idą zmiany. Kiedy w 2003 roku miała się urodzić nasza najstarsza córka (jako jedyne nasze dziecko rodziła się w innej warszawskiej placówce), szpitalem, który był odradzany kobietom, był właśnie ten przy Madalińskiego. Wielokrotnie określany był wręcz mianem „rzeźni”, z przestarzałym sprzętem i gburowatym personelem. Rodzić można było wszędzie, tyko nie tam. I blady strach padał na kobiety na samą myśl, że mogą zostać odesłane do tego szpitala z placówki bardziej obleganej. Gorzej niż na Madalińskiego być już nie mogło.

 

Kolejne dziecko rodziłam po pięcioletniej przerwie. W międzyczasie „Madalińskim” zaczął kierować prof. Chazan. I z miesiąca na miesiąc, z roku na rok szpital ten się zmieniał. I pod względem podejścia do pacjentki i pod względem wygody rodzącej. Pojawiły się estetyczne sale porodowe, sale dla matek z noworodkami zostały wyposażone w nowoczesne łóżka i łazienki, co po doświadczeniu pierwszego porodu, kiedy trzeba było korzystać ze wspólnej łazienki na korytarzu, było wręcz błogosławieństwem. I teraz to nie na Madalińskiego odsyłano, tylko z Madalińskiego, bo chętnych do rodzenia w godnych i dobrych warunkach nie brakowało. Św. Rodzina to była marka i gwarancja jakości.

 

Drugie dziecko rodziłam nocą. Do szpitala trafiłam około północy, nie miałam swojej położnej, nie miałam tam swojego lekarza. I mimo późnej pory, zmęczenia, tłoku na oddziale, zostałam potraktowana w sposób naprawdę godny. Pomoc była zawsze wtedy, kiedy akurat była potrzebna, ze znieczuleniem nie było żadnego problemu, zachęcana byłam do spacerów. Nikt mnie nie trzymał w łóżku, nikt do niego nie przypinał pasami. Mimo bólu, całej fizjologii związanej z porodem, to naprawdę było piękne wydarzenie, bo doświadczyłam niezwykłej życzliwości i od strony położnej i dyżurującego lekarza. Oczywistym dla mnie było, że kolejne moje dzieci także tam będą rodzone. I za każdym razem widziałam na własne oczy, jak ta „rzeźnia” zmienia się w jeden z najlepszych szpitali położniczych w Warszawie. Widać to także było po statystykach. Rocznie w Świętej Rodzinie na świat przychodziło ponad 4000 dzieci. I nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie prof. Chazan. I kiedy dziś słyszę to biadolenie, jakie nieszczęścia czekać będą na kobiety, bo o standardy ma zadbać m.in., prof. Chazan, to mnie pusty śmiech ogarnia.

 

Szkoda więc, że dyskusję na temat standardów opieki okołoporodowej sprowadzono do ideologicznej przepychanki. Przypuszczam, że gdyby dyskusja miała miejsce przed 2014 rokiem nawet psu z kulawą nogą by nie przeszkadzało, że standardy opracowuje m.in. prof. Chazan. Wystarczającą rekomendacją byłyby już fakt, jaki sukces osiągnęła w ciągu zaledwie kilku lat kierowana przez niego placówka, jak bardzo się zmieniła i rozrosła.

 

Nieprzerwanie od trzech lat prof. Chazan przez środowiska feministyczne i liberalne kreowany jest na największego wroga kobiet. Szkoda, że w swoim zacietrzewieniu nie dostrzegają one istotnych faktów. Choćby tego, że Szpital św Rodziny pod kierunkiem prof. Chazana wyrósł na jedną z lepszych placówek medycznych w Warszawie, że poszerzył się o odział pediatryczny i onkologiczny. Co wielokrotnie podkreślała także prezydent miasta, której wcześniej poglądy prof. Chazana nie przeszkadzały i która regularnie odwiedzała tę placówkę i nie szczędziła jej i jej dyrektorowi pochwał.

 

 Małgorzata Terlikowska

Źródło: Mały Dziennik

Komentarze

Zobacz także

Sondaż zaufania: Politycy opozycji ZMASAKROWANI! Czy podniosą się po nokaucie?

Redakcja malydziennik

Trump i Putin wydali wspólne oświadczenie! Chodzi o WOJNĘ.

K.D.

GORĄCO W KATALONII! Czy dojdzie do wojny domowej?

Redakcja malydziennik
Ładuję....