POLITYKA

Nowy prezydent Korei Południowej jest katolikiem i chce pojechać do… Korei Północnej.

Dotychczasowy opozycjonista, Moon Jae-in, od wczoraj jest prezydentem Korei Południowej. Katolicy wiążą duże nadzieje z jego prezydenturą. Liczą nawet, że zjednoczy naród rozdzielony równoleżnikową granicą.

„Obecnie potrzebujemy przywódcy, który kroczy po drodze prawdziwego pokoju i sprawiedliwości, honorując owe zasady także w momentach konfliktów oraz konfrontacji” – wskazali południowokoreańscy biskupi w liście do nowego prezydenta. Katolik Moon Jae-in objął wczoraj, 10 maja, urząd głowy państwa w wyniku wyborów zorganizowanych po złożeniu wotum nieufności względem stojącej wcześniej na tym stanowisku Park Geun-hye. Oskarżono ją o korupcję oraz zdradę tajemnic państwowych.

 

Pasterze miejscowego Kościoła stwierdzili, że wiążą wielkie nadzieje z obietnicami zmian w kraju po objęciu władzy przez polityka z dotychczasowej opozycji. Podkreślili, iż planowane przez niego działania dotyczące walki z bezrobociem czy większej decentralizacji, mogą przyczynić się do wsparcia najuboższych i tych, których głos nie jest brany pod uwagę w opinii publicznej. Ponadto Moon Jae-in pragnie również wprowadzić większą otwartość w relacjach międzynarodowych. Nie wykluczył możliwości swojej oficjalnej podróży do Korei Północnej oraz opowiada się za stopniowym, pokojowym procesem zjednoczenia półwyspu.

Źródło: Radio Watykańskie

Komentarze

Zobacz także

Program 500 plus trafił do… TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO

Chcą nam wcisnąć euro? Polska na takich warunkach do strefy nie wejdzie. I dobrze!

Macierewicz mocno o przechwyceniu przez Polskę rosyjskich odrzutowców

Redakcja malydziennik
Ładuję....