CYWILIZACJA

Nienarodzone dziecko uratowało jej życie. Gdyby nie ciąża, pewnie by już nie żyła

Tydzień po ślubie okazało się, że Chelsea Nally jest w ciąży. Kilka tygodni później kobieta wyczuła guz na lewej piersi. Diagnoza była dramatyczna.

"Finley uratował mnie, zanim się urodził" – mówiła Chelsea Nally dziennikarzom „The Sun”. "Z tego powodu zawsze będzie dla mnie taki wyjątkowy."

 

Chelsea mówiła, że wyczuła guz na lewej piersi 10 dni po tym, kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży. Kilka tygodni później lekarze potwierdzili, że to rak piersi w trzecim stadium.

 

"Kiedy usłyszałam, że to rak piersi, zakręciło mi się w głowie” – opowiada Nally. "W ciągu sześciu tygodnizdążyłam wyjść za mąż, dowiedziałam się o ciąży, a lekarze rozpoznawali u mnie raka. Wtedy jeszcze nie wiadomo było, czy uda się uratować nasze dziecko”.

 

Początkowo lekarze zastanawiali się, czy najlepszym rozwiązaniem w tym przypadku nie byłaby aborcja, ale okazało się, że u kobiety nie ma żadnych przerzutów. To była wielka ulga, bo Nally wcale nie chciała zabijać swojego syna z powodu choroby.

 

Lekarze wycięli guz z piersi. Kobieta została poddana chemioterapii. Martwiła się, czy nie będzie to miało wpływu na rozwój jej dziecka: „Podczas każdego badania USG mocno trzymaliśmy się za ręce i wpatrywaliśmy się w monitor, kiedy lekarz sprawdzał, czy nasz syn rośnie”.

 

Chłopczyk urodził się 19 marca tego roku: "Chemia było trudna, ale to nic w porównaniu z obawą, że moje dziecko może nie przeżyć mojego leczenia” – opowiada Nally. I dodaje, że poczuła ogromną ulgę, kiedy po raz pierwszy usłyszała płacz maleńkiego Finleya. Ulgę także odczuli lekarze, kiedy okazało się, że chłopczyk jest zdrowy.

 

"Trzymając Finleya w ramionach, po raz pierwszy czułam, że moja największa walka się zakończyła. Nie mogłam uwierzyć, że przeżyliśmy ciążę i chemię. Synek jest moim bohaterem, to on jeszcze przed urodzeniem uratował mi życie".

 

Źródło: LifeNews.com/Mały Dziennik

Komentarze

Zobacz także

Przepowiednie Nostradamusa się sprawdzają. Jest się czego bać!

Redakcja malydziennik

Unia pozwala OSZUKIWAĆ konsumentów konserw rybnych. Sardynka w puszce wcale nie musi być sardynką, nawet pomimo wielkiego napisu

No to dziś zaatakuje nas … ulewa! ZOBACZ GDZIE!

Ładuję....