Wstąpić w szeregi wroga, uśpić czujność enkawudzistów, a następnie zabezpieczyć cenne instalacje naftowe. Tak w wielkim skrócie miała wyglądać najśmielsza (jak i najbardziej zuchwała) akcja niemieckich komandosów podczas wojny ze Związkiem Radzieckim. W wyniku sprytnego oszustwa sowieci oddali miasto praktycznie bez walki.

Adolf Hitler coraz ciężej znosił fakt, że wojna na froncie wschodnim znacznie się przedłuża. Chociaż niemieckiemu dyktatorowi nie udało się – zgodnie z założeniami – zdobyć kluczowych miast przed nadejściem zimy, wciąż miał jednak szansę przełamać impas z końca 1941 r. Rozwiązaniem jego problemów miało być pomyślne zakończenie Operacji Fall Blau (Wariantu Błękitnego) – strategicznego planu zdobycia cennych złóż ropy naftowej w rejonie Majkopu i Baku.

Czytaj także: O tym Niemcy nie chcą pamiętać! „Skala zaangażowania państwa niemieckiego w Zagładę Żydów była totalna”

Pokonanie Związku Radzieckiego uzależniał odtąd od walk na tym odcinku. Pod koniec lipca 1942 r. powiedział do swoich generałów:

„Jeśli nie weźmiemy Majkopu i Groznego, to wtedy będę musiał zakończyć tę wojnę”.

Plan zdobycia miasta był szalony, ale doskonale odzwierciedlał skłonności Führera do podejmowania ryzyka: niemieccy komandosi mieli przedostać się do wrogiego garnizonu przebrani w mundury NKWD, zabezpieczyć cenne instalacje naftowe w Majkopie, a następnie przeprowadzić akcje dywersyjne otwierające drogę do miasta żołnierzom Wehrmachtu. Do wykonania akcji wybrano doskonale wyszkolony oddział do działań specjalnych – jednostkę Brandenburg.

Oddelegowana do tej misji grupa składała się z 62 Niemców bałtyckich i sudeckich, którzy nie tylko posiadali spore doświadczenie w walkach na tyłach wroga, ale również świetnie operowali językiem rosyjskim. Akcją dowodził ppor. Adrian von Fölkersam.

„Rozstrzelać” zdrajców ojczyzny

Fölkersam był niewątpliwie idealną osobą do przeprowadzenia niebezpiecznej misji w Majkopie – jego ludzie już wcześniej wykonali serię zadań specjalnych na obszarze Kaukazu przy wsparciu agentów Abwehry. Na korzyść jego grupy ponadto działały wcześniejsze zwycięstwa armii niemieckiej, która otworzyła drogę na Kaukaz, zdobywając w lipcu Rostów nad Donem.

Na potrzeby akcji dowódca dywersantów postanowił wykorzystać powszechny strach regularnych oddziałów Armii Czerwonej przed enkawudzistami, przebierając swoich żołnierzy w mundury tej formacji. Sam przybrał natomiast fałszywą tożsamość majora NKWD Truszyna. Oprócz tego brandenburczycy odbyli specjalne szkolenie w Prusach Wschodnich. Realizację zadania rozpoczęto pod koniec lipca 1942 r.

Podporucznik nie zawiódł pokładanych w nim nadziei. Jego oddziałowi do zadań specjalnych bez problemu udało się wykraść kilka ciężarówek z jednej z kaukaskich wiosek. Na miejscu Fölkersam napędził nie lada strachu stacjonującej tam grupie żołnierzy, ogłaszając, że znajdują się wśród nich zdrajcy ojczyzny.

Następnie rozkazał kilku żołdakom załadować się na ciężarówki. Przerażeni i niczego nieświadomi wykonali jego polecenie bez większego namysłu. Trudno się dziwić – zaledwie kilka minut wcześniej fałszywy major upozorował rozstrzelanie rzeczonych zdrajców…

Po drodze oddział brandenburczyków został zatrzymany przez prawdziwy patrol NKWD, ale Fölkersamowi udało się przekonać radzieckiego oficera, że jest w trakcie wykonywania ważnej misji.

Komentarze