POLITYKA

NGO’s – organizacje prorządowe

Mają rację „Wiadomości” TVP. Funkcjonowanie organizacji pozarządowych w Polsce to patologia – pisze Tomasz Teluk.

Rodzinne koneksje. Korupcja na różnych szczeblach. Ideologizacja przyznawania grantów. Realizacja fikcyjnych projektów, często tylko po to, aby wydać otrzymane pieniądze. Tak wydaje się pieniądze podatników.

 

To wszystko dotyczy organizacji pozarządowych, które biorą pieniądze z budżetu. Ich dobrobyt zależy od władzy. Od tych, którzy aktualnie decydują komu przyznać pieniądze. Podczas, gdy za poprzedniego rządu organizacje prawicowe mogły obejść się smakiem, obecnie po mieście chodzą słuchy, że do wzięcia jest dużo kasy, tylko nie ma pomysłów jak ją wydawać.

 

Od 10 lat prowadzę organizację pozarządową. Przez ten czas nie wziąłem ani złotówki z pieniędzy podatnika, czy z mitycznych „unijnych dotacji”. Utrzymujemy się z prowadzonej działalności gospodarczej (kiedyś projekty badawcze, dziś wydawnictwa) i dobrowolnych wpłat od naszych sympatyków.

 

Przez te lata zachowaliśmy niezależność, która jest bezcenna. Zrealizowaliśmy setki projektów, często innowacyjnych. Wykształciliśmy mnóstwo młodych ludzi. Organizowaliśmy prelekcje, seminaria, wykłady, konferencje. Przyznawaliśmy nagrody, stypendia. Gdy dyrektor jednego z amerykańskich odpowiedników dowiedział się, jakim mizernym budżetem dysponujemy – powiedział, że to niemożliwe.

 

Istotnie, takich pieniędzy jakimi chwalą się fundacje pokazywane w „Wiadomościach” nie widzieliśmy nigdy na oczy. Ze zdumieniem patrzyłem na co wydane są pieniądze Polaków – typowe przelewanie z pustego w próżne. Gdyby odciąć większość tych organizacji od funduszy zabieranym podatnikom – straciłyby one rację bytu, a bez realizowanych przezeń projektów nie zawaliłby się świat.

 

Dlatego nie zgadzam się z prof. Glińskim, że TVP prowadzi niesprawiedliwą nagonkę na NGO’sy. Dziennikarze słusznie krytykują takie praktyki, wskutek których organizacje pozarządowe stają się prorządowe wobec finansujących je polityków. To zaprzeczenie działalności trzeciego sektora.

 

Słusznie też zwracana jest uwaga na struktury przychodów i wydatków. Dla wielu prominentnych ludzi w Polsce to źródło łatwego zarobku. Wystarczy załatwić dotację po znajomości i firmować je swoim nazwiskiem. Im bardziej znane tym łatwiej. Taka fundacyjka to często przytulisko dla rodziny, która nie musi kalać się szukaniem pracy na wolnym rynku.

 

Powyższe praktyki to policzek dla tych, którzy prowadzą uczciwą działalność. Często jako skutek wielu wyrzeczeń. Inwestując swój czas, talenty, prywatne oszczędności. Nigdy nie słyszałem, aby skarżyli się na swój los. Robią, co do nich należy. Natomiast jeśli zabraknie pieniędzy na ich działalność jest to sygnał, że ich aktywność jest po prostu nikomu nie potrzebna.

 

Tomasz Teluk

Źródło: Mały Dziennik

Komentarze

Zobacz także

Ekspert o planach Niemiec: to „zalążki nowego niemieckiego myślenia mocarstwowego”

Redakcja malydziennik

Bezczelność NIEMCÓW. Szkalują Polskę i nawet nie zamierzają przeprosić za kłamstwa

Redakcja malydziennik

Oto przyczyna Holocaustu!

Redakcja malydziennik
Ładuję....