POLITYKA

Negatywne skutki 500+? Według ekonomisty to fakt, że matki poświęcają się wychowaniu. Głupota ekonomistów nie zna granic!

Durnota ekonomistów nie przestaje mnie zadziwiać. Gdy czytam, jak kolejny główny ekonomista jakiegoś banku ubolewa nad faktem, że matki wychowują dzieci, to zwyczajnie otwiera mi się scyzoryk w kieszeni, bo to oznacza, że taki ekonomista ma zerowe (tak właśnie zerowe) pojęcie o społecznych elementach ekonomii.

Scyzoryk otworzył mi się właśnie przy okazji lektury Wiktora Wojciechowskiego, głównego ekonomisty Plus Banku, który oznajmił w "Rzeczpospolitej", że negatywnym skutkiem programu 500+ jest to, że „rośnie liczba osób, które nie pracują, bo poświęcają się rodzinie”. Tak, tak, dobrze Państwo przeczytaliście. Poświęcanie się rodzinie jest skutkiem negatywnym. Pozytywnie jest, gdy matki siedzą po dwanaście godzin na kasie i zarabiają 1200 złotych, a dzieci nie widzą ich nawet w niedziele (bo przecież robienie zakupów w niedzielę, to – jak podkreślają ekonomiści – podstawowe prawo człowieka i fundament rozwoju gospodarki). Jeszcze lepiej jest, gdy za 700 złotych matki od 4.30 sprzątają sklepy czy biura bankowców. To jest znakomite i dla gospodarki i dla ekonomistów. Ale za to, gdy matki „poświęcają się wychowaniu dzieci”, to jest źle, bardzo źle.

 

A przecież nie trzeba być ekonomista,. żeby wiedzieć, że poświęcenie kobiet (i mężczyzn też) wychowaniu dzieci jest długofalowym interesem ekonomicznym i społecznym. Więcej dzieci, lepiej wychowanych i przygotowanych przez poświęcające się im matki, to więcej konsumentów, obracających pieniędzmi, więcej klientów banków, o podatnikach i płatnikach emerytur nie wspominając. Bez matek poświęcających się dzieciom tego wszystkiego nie będzie, a to oznacza, że nie będzie także PKB i innych danych, które przesłaniają ekonomistom rzeczywistość. Trudno też nie zauważyć, że tam, gdzie matki nie poświęcają się dzieciom, tam rosną koszty późniejszej opieki psychologicznej i medycznej nad ludźmi starszymi, pojawiają się dodatkowo liczne koszty, które generowane są właśnie przez to, że ludzie tak bardzo muszą walczyć o ekonomiczne przetrwanie, że nie mają już czasu na normalne wychowanie dzieci. I wydaje się, że można wymagać od ekonomisty, by takie rzeczy rozumiał…

 

Irytujące jest także przeciwstawianie pracy wychowaniu dzieci. Tak się bowiem składa, że wychowanie dzieci jest pracą o wiele cięższą, i o wiele bardziej odpowiedzialną niż bycie głównym ekonomistą czy prezesem, nie wspominając o tym, że jest to też praca o wiele istotniejsza dla społeczeństwa. Bez głównych ekonomistów ludzie sobie jakoś poradzą (szczególnie, jeśli uświadomią sobie, że ogromna większość porad ekonomistów jest mniej więcej tyle warta, ile prognoza pogody, albo się sprawdzi albo nie), bez matek i ojców raczej nie. I warto o tym pamiętać, zanim człowiek zacznie się przejmować głupstwami wygadywanymi przez panów, którzy mienią się głównymi ekonomistami, a o realnym życiu nie mają najmniejszego pojęcia.

 

Tomasz P. Terlikowski

Źródło:

Komentarze

Zobacz także

Verhofstadt kolejny raz atakuje Polskę!

Redakcja malydziennik

Piotr Fronczewski stanął po stronie ZOMO? Znany aktor został ostro skrytykowany

Redakcja malydziennik

Szwajcarzy mają dość islamskich porządków: właśnie przegłosowano, że imamowie nie mogą się modlić po arabsku, a meczety nie będą finansowane z zagranicy!

Redakcja malydziennik
Ładuję....