RELIGIA

Mordercy żartują ze swoich ofiar. Tak wypacza się sumienie aborterów…

Co roku w Polsce zabija się około tysiąca nienarodzonych dzieci. To znaczy, że w naszym kraju funkcjonuje siatka co najmniej kilkudziesięciu morderców na zlecenie. Dodać do tego personel szpitali i mamy przynajmniej kilkaset osób uwikłanych w ten proceder.

Często pojawiają się pytania o to, jak tacy ludzie funkcjonują. Jak mogą, zabiwszy dziecko wrócić potem do domu, do swojej rodziny i swoich dzieci. Na to pytanie odpowiedziała ostatnio Abby Johnson, która przez 8 lat była menadżerem jednej z największych placówek aborcyjnych.

„Stajesz się bardzo mroczny. (Wszystko) staje się żartem. Pamiętam jak moja przełożona żartowała na temat dzieci, które abortowaliśmy, (…) kod od naszego alarmu był 2229, bo to oznacza słowo ‘baby’. Wszyscy myśleli, że to jest przezabawne.” Zamrażarkę, w której trzymano ciała abortowanych dzieci, przeznaczone na sprzedaż każdy nazywał „przedszkolem”, bo według personelu to też był świetny żart.

Abby Johnson mówiąc o swoich doświadczeniach dodała, że mimo życia w takim stanie prawda jakoś do niej dotarła. Dzięki temu zostawiła pracę w fabryce śmierci i próbuje teraz naprawiać zło, w którym uczestniczyła.

W Polsce akcja Szpitale bez aborterów ma na celu to samo – poruszenie sumień tych, których świat jest najbardziej mroczny – tych którzy przez uczestniczenie w masowych zabójstwach nie wiedzą już gdzie jest dobro i prawda

Źródło: stopaborcji.pl

Komentarze

Zobacz także

Kościół komentuje wybór Macrona: jeśli nie sprosta zadaniom, czeka nas… MOCNO!

Papież nie ulegnie terrorystom. Nie zamierza odwoływać swojej podróży do Egiptu

Redakcja malydziennik

Ofiarowanie Pańskie przypada w tym roku w piątek. Co z postem?

Ładuję....