Ochroniarze złamali nos mordercy Pawła Adamowicza. Mają być przesłuchani i grożą im konsekwencje.

Podczas poniedziałkowych przesłuchań mordercy prezydenta prokurator zauważył na nosie Stefana W. małą rankę oraz opatrunek na jednym z palców. Na pytanie skąd pochodzą obrażenia Stefan W. oznajmił, że rany zadali mu ochroniarze podczas zatrzymania na scenie po tym jak czterokrotnie dźgnął prezydenta nożem.

W wyniku dużych emocji oskarżony tuż po napaści na prezydenta dostał ataku drgawek. To wystarczy, by sąd nakazał przesłuchanie ochroniarzy z firmy „Tajfun”, która ochraniała WOŚP w Gdańsku. „Na pewno nie było tam działań celowych. Jeżeli chodzi o obrażenia, to on na tzw. backstage’u, czego nie widzimy na żadnych nagraniach – bardzo się szarpał, nasi ochroniarze musieli użyć chwytów obezwładniających” – powiedział Łukasz Isenko, pełnomocnik „Tajfunu”.

Obrońca napastnika nie wyklucza, że jego klient złoży zażalenie na brutalne działania ochroniarzy. Ma się również odwołać od tymczasowego aresztowania.

Źródło: Wiedzoholik.pl

Fot. Viva.pl

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/jaroslaw-kaczynski-zniknal-gdzie-jest-prezes/

Komentarze