CYWILIZACJA

Moja matka nie miała pojęcia, że ​​żyję… Oto historia kobiety, która na spotkanie z biologiczną matką czekała 40 lat

Melissa Ohden potrzebowała bardzo wielu lat, żeby poznać swoją prawdziwą historię. Ocalała po aborcji, znalazła dom i kochających rodziców. Dopiero po 40 latach udało jej się spotkać kobietę, dzięki której żyje.

O tym, że jest dzieckiem adoptowanym, Ohden po raz pierwszy dowiedziała się, kiedy miała 14 lat. To wtedy podczas kłótni z siostrą ta jej powiedziała, że została adoptowana, kiedy nie udała się jej aborcja. Dla nastolatki ta wiadomość była ciosem. Kiedy skończyła 19 lat postanowiła odszukać swoich biologicznych rodziców. 

 

Kobieta przeszukiwała książki telefoniczne, godzinami przeglądała archiwalne wydania gazet. Miała nadzieję, że natknie się na jakiś ślad, który doprowadzi ją do kobiety, dzięki której żyje. W gazetach zamieszczała także własne ogłoszenia, ale nikt na nie nie odpowiadał. 

 

Kiedy miała 30 lat znalazła pierwszy ślad: „Poznałam nazwisko dziadków ze strony matki. Wiedziałam, co robiła moja babcia” – opowiada. „Przeglądając książkę nt. szkoły pielęgniarskiej, znalazłam zdjęcie kobiety, która mogła być moją babcią”. 

 

Odnalazła adres kobiety, napisała list, dostała odpowiedź, ale nie taką, jakiej się spodziała: „Odpisał mi mój dziadek. Twierdził, że nie urodziłam się wcale tego dnia, o którym pisałam. Napisał stanowczo, że nie znał mojej matki”.  

 

Ta odpowiedź jednak Ohden nie przekonała. Czuła, że to nie była prawda. Z czasem kobieta dowiedziała się, że to jej dziadkowie zmusili jej matkę do aborcji. Lekarze szacowali, że jej matka była w  20. tygodniu ciąży. Okazało się, że to był już 8 miesiąc. 

 

"Odkryłem, że moja matka zaszła w ciążę, kiedy miała 19 lat. Jej własna matka, pielęgniarka, zmusiła ją do aborcji, bo nie akceptowała jej chłopaka. Moja matka była pod wpływem tak silnych środków, że nawet nie wiedziała, że urodziłam się żywa” – opowiada Melissa Ohden. 

 

„To było dla mnie nieprawdopodobne, że mijały lata, a matka nie szukała kontaktu ze mną. A ona po prostu nie wiedziała, że ja żyję” – mówi Ohden.

 

Z kobietą skontaktował się kuzyn jej biologicznej matki. Kobieta bardzo chciała poznać kobietę, która ją urodziła. „Trzy lata to trwało, obie bałyśmy się odrzucenia”. 

 

Pod koniec zeszłego roku kobiety w końcu się spotkały: „Bardzo się bałam, chciałam uciekać… A potem uścisnęłyśmy się i płakałyśmy. Mama mi powiedziała, że zostałam jej ukradziona. I że ma z tego powodu w sobie tyle winy i żalu. A ja ją zapewniłam, że nie mam do niej pretensji, za nic jej nie obwiniam”. 

 

Ohden powiedziała, że ​​jej podróż do odkrycia przeszłości była długa i bolesna, ale wybaczyła dziadkom to, co zrobili. Babcia zmarła kilka lat temu, więc nigdy nie miała okazji jej tego powiedzieć. "Nie chcę być przepełniona goryczą. Dzięki mojej wierze katolickiej potrafię przebaczać. Przebaczenie nie zmienia zła w dobro, ale uwalnia od bólu”  – mówi Melissa Ohden.

Źródło: LifeNews.com/MałyDziennik

Komentarze

Zobacz także

Terlikowska: Diabeł się wścieka, bo oni wybrali Boga!

Redakcja malydziennik

Ojciec Leon Knabit w mocnych słowach komentuje zwolenników aborcji

Redakcja malydziennik

Tak się odbiera radość świąt! Władze Paryża strzeliły sobie w kolano!

Redakcja malydziennik
Ładuję....