RELIGIA

MOCNE ŚWIADECTWO! Ku PRZESTRODZE! Myślałam, że skończę jak … prostytutka !

Kiedy byłam dzieckiem, przez jakiś czas przeżywałam próby wykorzystania mnie seksualnie przez „przyjaciela” rodziny, który w tych chwilach był pod wpływem alkoholu. Na szczęście zawsze mi się udawało jakoś uciec. Człowiek ten bardzo jednak rozbudził moją ciekawość, a jednocześnie zablokował na dorosłych. Zwróciłam się do starszej koleżanki, a ona uświadomiła mi, o co chodzi – pokazała mi film pornograficzny. I tak się zaczęło… Nie wiem, czy miałam wtedy choć ze 12 lat… Bardzo mi się to spodobało. Na tym rosłam, przy boku starszych kolegów i koleżanek, którzy mówili o seksie, a nie o miłości – mocne świadectwo na portalu www.milujciesie.org.pl.

Oto Fragment:

W domu także nie widziałam przykładu miłości. Tato zawsze pomiatał Mamą. Dla mnie był nieobecny: spał, pracował albo zajmował się swoim hobby. Wyrosłam w przekonaniu, że relacja między kobietą a mężczyzną to po prostu biologia. Nie mogłam się doczekać, kiedy trochę podrosnę, żeby samej spróbować…

(…)

Seks i alkohol zawładnęły mną całkowicie i nie przepuszczałam żadnej okazji do bardzo swobodnych zabaw, a na dyskotekach i w knajpach, wiadomo, ich nie brak… Wszystko to dawało mi dużo frajdy i bardzo mnie bawiło.

(…)

Oczywiście, totalnie zepsułam sobie opinię. Ci, którzy nie znali mnie osobiście, byli przekonani, że się sprzedaję, a gdy zauważono mnie samą, wytykano mnie palcami, robiono mi upokarzające sceny, różne docinki, odbierałam także przykre telefony. W moim sercu zrodził się lęk przed ludźmi, przed życiem, przed przyszłością. Podobno już nawet policja o mnie pytała z powodu pierwszego mojego chłopaka, który był zamieszany w kradzieże; poza tym miałam znajomych w jednej z mafii.

Lęk i wstyd stały się u mnie tak silne, że aby wyjść z domu, żeby w ogóle funkcjonować – musiałam coś wypić. Pojawiły się też lęki w nocy; czułam obecność kogoś złego, kto ciągle szyderczo śmiał się ze mnie… Niewiele spałam. W tym czasie do pornografii rzadko zaglądałam, prowadziłam takie życie, że to mi wystarczało. Ciągle byłam związana ze swoim pierwszym chłopakiem, choć już miałam „narzeczonego” – ale też i  innych na boku, nawet żonatych…

Zaczęłam wierzyć, że rzeczywiście skończę jako prostytutka. Wewnątrz miałam taki ból, jakby mnie chciało rozerwać od środka, ale nie mogło; pragnęłam śmierci, nienawidziłam siebie i ludzi. W końcu zdecydowałam, żeby ze sobą skończyć…

W moim mieście jest duże jezioro. Ale w tę ciemną noc, gdy stałam tak na molo, zrozumiałam, że samobójstwo nic nie da, a wręcz na wieki skażę się na ten stan, w którym jestem. Potępiałam się i czułam, że wskoczę prosto do piekła – miejsca rozpaczy, ciemności i bólu. Jednak Ktoś przy mnie był i w tym moim wahaniu szeptał w mym sercu: „Uciekaj, czy nie widzisz? Tam jest światło!”. Kiedy się odwróciłam, zobaczyłam za sobą rozświetlone bloki, ale przeczuwałam, że nie o takie światło chodzi.

Wróciłam do domu trochę przerażona tym doświadczeniem. W następne dni żyłam w jakimś zawieszeniu. Wkrótce, z Opatrzności, usłyszałam świadectwa nawróconych satanistów i moje serce zaczęło zwracać się ku Bogu. Pytałam, czy to możliwe, żeby On mi też pomógł. Nie było nikogo, żeby mi pomóc. Mama próbowała, ale tylko mnie dobijała tym, co mówiła: „Zobaczysz, mąż się będzie ciebie wstydził, będzie ci wypominał, wyzywał, dzieci będą się wstydzić, że jesteś ich matką”. Wiedziałam, że dla mnie jest za późno, że choćbym się zmieniła, to opinia zostanie – ludzie nie zapominają. Coraz częściej myślałam o narkotykach, o tym, żeby je zacząć brać, bo alkohol jakoś już mi nie pomagał zapić cierpienia…

I któregoś dnia, po kolejnym, bardzo przykrym telefonie, zakrzyknęłam w sobie, że już nie mogę, że już więcej nie wytrzymam. I wtedy właśnie przyszedł Jezus: zobaczyłam Go wewnętrznie, nie potrafię tego wyjaśnić. Powiedział: „Kocham cię, wesprzyj się na Mnie i nie grzesz już więcej”. Uczułam w sercu, że On dał mi siłę, coś nowego, otworzył mi oczy na swoją Obecność. To najszczęśliwszy dzień w moim życiu.

Tego wieczoru uchwyciłam się Jezusa. Zaraz w następne dni wróciłam do Kościoła i pomimo panicznego lęku, że ksiądz mnie wyrzuci, przystąpiłam do spowiedzi. Jakże byłam szczęśliwa, że Jezus mi wybacza i że chce być w moim sercu! Od tego dnia zapragnęłam codziennie jednoczyć się z Jezusem w Komunii św., co też się dzieje.

CAŁOŚĆ CZYTAJ na portalu www.milujciesie.org.pl

Źródło: milujciesie.org.pl

Komentarze

Zobacz także

Poznaj myśl Jana Pawła II – zapisz się na BEZPŁATNY kurs!

Redakcja malydziennik

Jak przygotować się na koniec świata?

Redakcja malydziennik

Abp Chaput zarzuca najbliższemu współpracownikowi Franciszka ignorancje. I ma rację!

Ładuję....