Nie pierwszy raz byłam świadkiem sceny, w której żona fatalnie traktowała swojego męża w miejscu publicznym. Faceci też oczywiście tak potrafią i którakolwiek ze stron nie wchodziłaby w rolę oprawcy – zawsze jest to widok ogromnie przykry. Odnoszę jednak wrażenie, że my, kobiety, mamy większą łatwość w robieniu tak zwanego teatru – pisze Małgorzata Rybak na portalu Aleteia.

 

tałam w kolejce znanej sieciówki AGD. Kolejka była spora, jak na piątkowy wieczór przystało. Przy kasie odbywała się scena z kategorii małych zbrodni małżeńskich. Kobieta robiła swojemu mężowi wykład na temat jego niskich zdolności umysłowych, ponieważ nie wzięli z półki wystarczającej liczby podkładek na stół. Kasjerka była powołana na świadka w sprawie. My, oczekujący na swoją kolej – mieliśmy chyba pełnić rolę ławy przysięgłych.

 

Mała zbrodnia małżeńska w miejscu publicznym

Żona mówiła tak głośno, że punktowy reflektor uwagi zgromadzonych w sklepie padał tylko na nią i na jej męża. Ona była tu gwiazdą, jego zaś rola była znacznie skromniejsza: kogoś, po kim się bezceremonialnie jedzie. Oboje koło czterdziestki, ona ładna i zadbana, on wysoki i przystojny, choć w tej sytuacji wzrost jakby mu przeszkadzał. Próbował się przygarbić, wewnętrznie był już całkiem skurczony i bardzo świadomy, że wszyscy słyszą, jaki jest beznadziejny i jak bardzo znowu rozczarował wybrankę swojego serca.

Gdy odchodzili od kasy, widziałam, że mówił do niej o tym, jak przykra to dla niego sytuacja i czy nie mogłaby generalnie zachowywać się lepiej, bo to już któryś raz z kolei. Na jego ściszony głos żona odparła donośnie: „Na balkonie słyszeli nas sąsiedzi, a tu mnie nikt nie zna”. Nie wiem, czy sprawa mat pod talerze została uratowana, bo zniknęli między regałami, natomiast zastanawiam się, czy coś kiedyś uratuje ich małżeństwo.

Zmartwiło mnie, że kobieta myśli, że chodzi w tym wszystkim tylko o nią. Że nie dostrzega, w jaki sposób publiczne zwymyślanie rani mężczyznę obok niej. I że nawet jeśli rzeczywiście miałby dwie lewe ręce, w co mocno wątpię, nagłaśnianie tego faktu w taki sposób jest po prostu świństwem, nie tylko przejawem elementarnego braku dobrych manier.

CAŁOSĆ TUTAJ >>>

Komentarze