CYWILIZACJA

Męczysz się w małżeństwie? Masz dość? Jest wyjście… ZOBACZ!

Masz dość żony/męża? Nie układa się Wam? Nie możecie już na siebie patrzeć i nieustannie się kłócicie? A może tylko przeżywacie znużenie związkiem? Jest wyjście…

… i nie jest to rozwód, ani separacja. Wystarczy jedna decyzja, aby rozpocząć trwającą trzy kroki drogę do uzdrowienia. O czym mówię? O rekolekcjach Miłość i Prawda, które proponuje małżeństwom Wspólnota Emmanuel. Trzy weekendy mogą pomóc naprawdę wielu małżeństwom. Sam znam przynajmniej kilka takich, które przetrwały, na nowo się umocniły właśnie po tych trzech weekendach. Sami z żoną też rozwiązanie to przetestowaliśmy. Spieszę przy tym zapewnić rozmaitej maści hejterów, że nie byliśmy na etapie kłótni i niechęci, a po prostu uznaliśmy, że jak każdy związek potrzebujemy umocnienia. I wyjechaliśmy umocnieni, pocieszeni, a w pewnych kwestiach odmienieni.

 

Na czym polega siła tych rekolekcji? Otóż po pierwsze na tym, że prowadzą je małżeństwa. Każdą konferencję głosi inna para. Jedni mówią o pieniądzach, inni o teściach, o wychowaniu dzieci, ale i o komunikacji, o przyjaźniach i wierze. Czasem są to ludzie starsi, z ogromnym stażem, a czasem młode małżeństwo z maleńkimi dziećmi. Część z nich przeżyła głębokie kryzysy, a część idzie przez życie pokonując głównie małe. Łączy ich jednak to, że wszyscy walczą o swoje małżeństwo i nie poddają się łatwo, a także dzielą się osobistym doświadczeniem. Ich historie, sposoby mówienia są różne, ale dzięki temu trafiają do różnych osób. I czasem wywołują uśmiech, a czasem płacz.

 

Nie mniej istotne jest to, że po każdej konferencji, jest czas na modlitwę. Kapłan przynosi Najświętszy Sakrament i można przez kwadrans zawierzyć to, co się usłyszało, ale także własne małżeństwo Chrystusowi. Dla mnie to właśnie ten moment (obok całonocnej Adoracji, na którą można było w każdej chwili przyjść) był najważniejszy. Cisza pomagała zgłębić problemy i ustawić na nowo życie. A jeśli do tego dodać modlitwę wstawienniczą, która proponowana była każdej parze (wszystko w wolności), a także spowiedź i wspólną mszę świętą to obraz duchowej drogi do przemiany staje się pełny.

 

Po trzecie – czas dla siebie. To nie są rekolekcje dla jednostek. Małżeństwo musi przerobić je razem. Dlatego jest czas na rozmowę z mężem/żoną. Czasem trudną rozmowę, czasem z płaczem, ale taką która może zakończyć się albo spowiedzią, albo wspólną adoracją. Niezwykle mocny to czas, walący po głowie i sercu jak szklaneczka bardzo starego wina.

 

Po czwarte – na te rekolekcje – możesz przyjechać z dziećmi. Wspólnota się nimi zajmie na czas, gdy Ty i Twoja żona/Twój mąż będziecie umacniać swoje małżeństwo. Wiek dziecka nie ma przy tym znaczenia.

 

I wreszcie piątym powodem, dla których warto na te rekolekcje pojechać, są liczne niespodzianki. Nie mogę zdradzić jakie.

 

Na koniec zaś nie będę ukrywać, że czasem trudno jest się na Miłość i Prawdę wybrać. My długo zmagaliśmy się z emocjami, pierwsze wyjazdy były bez entuzjazmu. Ale na trzeci weekend jechaliśmy już z pełnym zaangażowaniem, a podczas rozmów przez łzy odkrywaliśmy na nowo naszą miłość i niezwykły dar Kościoła i Wspólnoty, którą Pan Bóg daje małżeństwom, by je umacniać w drodze.

 

Jeśli więc jesteście w kryzysie, a może po prostu chcecie umocnić życie wiarą jedźcie na rekolekcje Miłość i Prawda. Naprawdę warto!

 

Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

Komentarze

Zobacz także

SZOK! Antyludzkie poglądy znanego bioetyka. Życie psa więcej warte niż życie niepełnosprawnego

Redakcja malydziennik

Nowe fakty ws. Alfiego Evansa! „Powiemy prawdę o śmierci syna”

Redakcja malydziennik

Przerażające dane! Liczba niedożywionych dzieci rośnie tam lawinowo

Ładuję....